Lech walczy o wielkie pieniądze i sławę
03.08.2010
, aktualizacja: 03.08.2010 20:26
To najważniejszy mecz w dziejach Lecha Poznań od 17 lat, odkąd ostatni raz próbował się on dostać do Ligi Mistrzów. Na razie nigdy mu się to nie udało. W środę wieczorem mistrzowie Polski staną do boju z mistrzami Czech, Sparta Praga. Biletów na ten mecz dawno nie ma
ZOBACZ TAKŻE
- Ostrowski przegrał z Wiarą Lecha (03-08-10, 20:19)
- Kolejorza mecz o życie. Liga Mistrzów na horyzoncie (03-08-10, 20:03)
- Chovanec chwali poznański stadion (03-08-10, 20:02)
- Lech przed wielką szansą (02-08-10, 23:00)
- Mecz Lecha ze Spartą odbędzie się na kartoflisku? (31-07-10, 02:00)
GALERIA ZDJĘĆ
- 3 tys. kibiców Lecha maszeruje na mecz [ZDJĘCIA] (27-07-10, 20:24)
Spotkanie obejrzy niespełna 14 tys. kibiców, bo tylu obecnie mieści stadion przy Bułgarskiej (otwarte są tylko dwie trybuny). Poznaniacy liczą na to, że lechici odrobią jednobramkową stratę z Pragi. Tydzień temu Lech uległ Sparcie na jej praskim stadionie na Letnej 0:1, choć przez sporą część tego meczu był lepszym albo przynajmniej równorzędnym zespołem. To bardzo zmotywowało piłkarzy "Kolejorza". - Sparta jest w naszym zasięgu, a strata jest do odrobienia. Pokazaliśmy, że w piłkę umiemy grać, a niektórzy po meczach z Interem twierdzili, że tak nie jest - mówił kapitan zespołu, Bartosz Bosacki. - Moim zdaniem nie ustępujemy Czechom - dodaje Sławomir Peszko.
Innego zdania są Czesi. - Polacy nie wykorzystali w Pradze swej szansy, a my zasłużyliśmy na zwycięstwo - uważa piłkarz Sparty Libor Sionko. - W Poznaniu jedna bramka dla nas rozwiąże sprawę - dodaje Niklas Hoheneder, austriacki zawodnik Sparty Praga.
Czesi są faworytem tej rywalizacji, byli nimi jeszcze przed meczem w Pradze. Czeska liga jest wyżej notowana od polskiej, czeskie kluby odnoszą większe sukcesy. Sama Sparta Praga to ośmiokrotny uczestnik Ligi Mistrzów - grała już w fazie grupowej Pucharu Europy w jej pierwszym sezonie 1991/1992. Czesi potykali się już wielokrotnie z zespołami pokroju Realu Madryt, FC Barcelony, Manchesteru United czy Arsenalu Londyn, o czym poznaniacy na razie tylko marzą. - Czeska liga zawsze była dla nas wzorem. Sam jeździłem do Ostrawy, by podglądać Czechów - mówi trener "Kolejorza" Jacek Zieliński.
Lech jednak nie jest bez szans, gdyż ostatnio prażanie nie spisują się dobrze. Przegrywają w swojej lidze, a w meczu z poznaniakami wcale nie pokazali wielkiego futbolu. Teraz "Kolejorz" potrzebuje jednej bramki, by doprowadzić do dogrywki i ewentualnie rzutów karnych, lub dwóch goli, by przejść dalej - oczywiście przy założeniu, że sam nie pozwoli sobie nic strzelić. A wtedy otworzą się przed nim niemal bramy piłkarskiego raju.
Ten raj to Liga Mistrzów, rozgrywki w których zarobić można gigantyczne pieniądze. Za sam awans do jej fazy grupowej otrzymuje się 7 mln euro, czyli 28 mln zł. To połowa obecnego budżetu Lecha Poznań.
Żeby się do Ligi Mistrzów dostać, trzeba ograć Spartę Praga (już za ten fakt Lech skasuje 2 mln euro, czyli 8 mln zł) i potem wyeliminować jeszcze jednego rywala na podobnym do niej poziomie (losowanie - w piątek). Jeśli natomiast Lech przegra ze Spartą, zostanie zesłany do rozgrywek już nieco mniej prestiżowych, tzw. Ligi Europejskiej. Tam - paradoksalnie - rywale są trudniejsi, a pieniądze do zarobienia - mniejsze.
Do tej pory tylko dwóm polskim klubom udało się awansować do Ligi Mistrzów - Legii Warszawa w 1995 r. i Widzewowi Łódź w 1996 r. Minęło zatem 14 lat, odkąd kluby z Polski bezskutecznie się do niej dobijają. Warto pamiętać, że Lech Poznań był pionierem w walce o Ligę Mistrzów. Próbował się do niej dostać w 1992 i 1993 r. - w obu wypadkach próby zakończyły się klęską. W 1992 r. poznaniacy zostali rozbici przez Szwedów z IFK Göteborg 0:3, a rok później - przez Rosjan ze Spartaka Moskwa 1:5. Tych meczów wielu dzisiejszych kibiców Lecha nie pamięta - byli wówczas zbyt młodzi lub w ogóle jeszcze nie przyszli na świat.
Mecz w środę o godz. 20 na stadionie przy Bułgarskiej. Biletów już dawno nie ma. Transmisja w Polsacie.
Innego zdania są Czesi. - Polacy nie wykorzystali w Pradze swej szansy, a my zasłużyliśmy na zwycięstwo - uważa piłkarz Sparty Libor Sionko. - W Poznaniu jedna bramka dla nas rozwiąże sprawę - dodaje Niklas Hoheneder, austriacki zawodnik Sparty Praga.
Czesi są faworytem tej rywalizacji, byli nimi jeszcze przed meczem w Pradze. Czeska liga jest wyżej notowana od polskiej, czeskie kluby odnoszą większe sukcesy. Sama Sparta Praga to ośmiokrotny uczestnik Ligi Mistrzów - grała już w fazie grupowej Pucharu Europy w jej pierwszym sezonie 1991/1992. Czesi potykali się już wielokrotnie z zespołami pokroju Realu Madryt, FC Barcelony, Manchesteru United czy Arsenalu Londyn, o czym poznaniacy na razie tylko marzą. - Czeska liga zawsze była dla nas wzorem. Sam jeździłem do Ostrawy, by podglądać Czechów - mówi trener "Kolejorza" Jacek Zieliński.
Lech jednak nie jest bez szans, gdyż ostatnio prażanie nie spisują się dobrze. Przegrywają w swojej lidze, a w meczu z poznaniakami wcale nie pokazali wielkiego futbolu. Teraz "Kolejorz" potrzebuje jednej bramki, by doprowadzić do dogrywki i ewentualnie rzutów karnych, lub dwóch goli, by przejść dalej - oczywiście przy założeniu, że sam nie pozwoli sobie nic strzelić. A wtedy otworzą się przed nim niemal bramy piłkarskiego raju.
Ten raj to Liga Mistrzów, rozgrywki w których zarobić można gigantyczne pieniądze. Za sam awans do jej fazy grupowej otrzymuje się 7 mln euro, czyli 28 mln zł. To połowa obecnego budżetu Lecha Poznań.
Żeby się do Ligi Mistrzów dostać, trzeba ograć Spartę Praga (już za ten fakt Lech skasuje 2 mln euro, czyli 8 mln zł) i potem wyeliminować jeszcze jednego rywala na podobnym do niej poziomie (losowanie - w piątek). Jeśli natomiast Lech przegra ze Spartą, zostanie zesłany do rozgrywek już nieco mniej prestiżowych, tzw. Ligi Europejskiej. Tam - paradoksalnie - rywale są trudniejsi, a pieniądze do zarobienia - mniejsze.
Do tej pory tylko dwóm polskim klubom udało się awansować do Ligi Mistrzów - Legii Warszawa w 1995 r. i Widzewowi Łódź w 1996 r. Minęło zatem 14 lat, odkąd kluby z Polski bezskutecznie się do niej dobijają. Warto pamiętać, że Lech Poznań był pionierem w walce o Ligę Mistrzów. Próbował się do niej dostać w 1992 i 1993 r. - w obu wypadkach próby zakończyły się klęską. W 1992 r. poznaniacy zostali rozbici przez Szwedów z IFK Göteborg 0:3, a rok później - przez Rosjan ze Spartaka Moskwa 1:5. Tych meczów wielu dzisiejszych kibiców Lecha nie pamięta - byli wówczas zbyt młodzi lub w ogóle jeszcze nie przyszli na świat.
Mecz w środę o godz. 20 na stadionie przy Bułgarskiej. Biletów już dawno nie ma. Transmisja w Polsacie.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Lech walczy o wielkie pieniądze i sławę
kolejorz_nie_ma_szans
04.08.10, 03:12
"Na razie nigdy mu się to nie udało." I się mu nie uda!»
Najczęściej czytane24 htydzień






więcej zdjęć