Centrum Poznania bez ciszy nocnej?
02.08.2010
, aktualizacja: 02.08.2010 08:37
Władze Gdańska proponują, by to radni wyznaczali miejsca, w których obowiązuje cisza nocna lub nie. Pomysł podoba się właścicielom poznańskich klubów i części naszych radnych. Mieszkańcy są przeciw.
ZOBACZ TAKŻE
- Spór o KontenerART: Kultura pod hasłem TKM? (20-07-10, 12:14)
- Turyści i mieszkańcy mówią, że wieczorami Gdańsk staje się martwy - mówi Emilia Salach-Pezowicz, szefowa biura prasowego gdańskiego magistratu. Powód? Cisza nocna. Pezowicz: - Starówkę zamieszkują specyficzni mieszkańcy. Po godz. 22 notorycznie dzwonią na policję, skarżą się na hałas z knajpek i ogródków. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, policja przyjeżdża, by uciszać turystów. Więc ci jadą bawić się do Sopotu, a my tracimy.
Dlatego prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, jako szef Unii Metropolii Polskich, chce zgłosić projekt zmiany w prawie. Dziś cisza nocna od godz. 22 do 6 rano obowiązuje na terenach zabudowanych. Adamowicz chce, by to miejscy radni określali, gdzie ma być cicho, a gdzie nie. - To sposób na ożywienie starówki. Planujemy znosić tam cieszę nocną podczas sezonu turystycznego - wyjaśnia Pezowicz.
Co na to nasi radni? Wojciech Kręglewski, szef klubu PO: - Jak najwięcej kompetencji związanych z organizacją miejskiego życia powinno trafić do radnych. Jednak nie wyobrażam sobie wyłączenia części Poznania ze strefy ciszy nocnej. Już widzę te protesty mieszkańców.
Więcej wyobraźni ma za to radny Szymon Szynkowski vel Sęk (PiS), który przez 25 lat mieszkał w centrum: - To dobra inicjatywa. W Poznaniu takie wyłączenie można zacząć od Starego Rynku, gdzie cisza nocna i tak nie istnieje. Ale w takich miejscach trzeba szczególnie pilnować porządku, nie dopuszczać do dewastacji. Jak pokażemy mieszkańcom, że tworzymy miejsca do głośnej, ale bezpiecznej zabawy, to może się na to zgodzą.
Pomysł podoba się też właścicielom klubów. - To formalnie ułatwiłoby naszą działalność - mówi Agata Kołacz, rzeczniczka KontenerART na Chwaliszewie, gdzie mieszkańcy skarżyli się na hałas. - Rozmawiałam z właścicielami innych klubów. Myślą podobnie - zapewnia.
Mniej entuzjastycznie wypowiadają się miejscy urzędnicy. Rafał Łopka z biura prasowego Urzędu Miasta: - W Poznaniu nie mamy tego typu problemu. W centrum miasta świetnie działa coś, co nazwać można umową społeczną. Przykład KontenerART pokazuje, że nowe miejsca muszą na stałe zagościć w świadomości mieszkańców, ale też umiemy o takich sprawach rozmawiać. Kompromis na Chwaliszewie osiągnięto szybko i sprawnie. Pomimo tego będziemy przypatrywać się działaniom Gdańska. Kto wie, może kiedyś sami skorzystamy z ich doświadczeń?
Poznańska straż miejska, która najczęściej interweniuje w sprawie ciszy nocnej, nie ma szczegółowych danych jak często jest zakłócana.
Gdyby pomysł prezydenta Adamowicza zyskał akceptację Sejmu i został wdrożony w Poznaniu, powstałyby zapewne klubowo-rozrywkowe ulice z wyłączoną ciszą, przy których mało, kto mieszka. Tak jest np. w centrum Lipska, gdzie wszystkie czynne w nocy restauracje, kluby i ogródki skupiono w jednym miejscu. W pozostałych częściach centrum, gdzie znajdują się m.in. wielkopłytowe bloki, jest cicho. Podobne strefy są w Hamburgu, Amsterdamie, czy Pradze.
Poznaniacy są niechętni takiemu rozwiązaniu. - To tragedia - mówi Danuta Manes, mieszkanka ul. Wrocławskiej. - Od czwartku do niedzieli jest fatalnie, właściwie nie mamy ciszy nocnej, ale jak ją zniosą, to już w ogóle będzie katastrofa. Nie wiem, kto normalny chciałby zamieszkać koło Starego Rynku.
Wtóruje jej Marzena Rój z Al. Marcinkowskiego: - Niech znoszą cieszę, ale wpierw niech wysiedlą mieszkańców! Bo tego hałasu nie da się wytrzymać!
Czekamy na opinie
Czy w Poznaniu powinny powstać strefy, w których nie obowiązuje cisza nocna? Jeśli tak, to gdzie?
Piszcie: czytelnicy@poznan.agora.pl
Dlatego prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, jako szef Unii Metropolii Polskich, chce zgłosić projekt zmiany w prawie. Dziś cisza nocna od godz. 22 do 6 rano obowiązuje na terenach zabudowanych. Adamowicz chce, by to miejscy radni określali, gdzie ma być cicho, a gdzie nie. - To sposób na ożywienie starówki. Planujemy znosić tam cieszę nocną podczas sezonu turystycznego - wyjaśnia Pezowicz.
Co na to nasi radni? Wojciech Kręglewski, szef klubu PO: - Jak najwięcej kompetencji związanych z organizacją miejskiego życia powinno trafić do radnych. Jednak nie wyobrażam sobie wyłączenia części Poznania ze strefy ciszy nocnej. Już widzę te protesty mieszkańców.
Więcej wyobraźni ma za to radny Szymon Szynkowski vel Sęk (PiS), który przez 25 lat mieszkał w centrum: - To dobra inicjatywa. W Poznaniu takie wyłączenie można zacząć od Starego Rynku, gdzie cisza nocna i tak nie istnieje. Ale w takich miejscach trzeba szczególnie pilnować porządku, nie dopuszczać do dewastacji. Jak pokażemy mieszkańcom, że tworzymy miejsca do głośnej, ale bezpiecznej zabawy, to może się na to zgodzą.
Pomysł podoba się też właścicielom klubów. - To formalnie ułatwiłoby naszą działalność - mówi Agata Kołacz, rzeczniczka KontenerART na Chwaliszewie, gdzie mieszkańcy skarżyli się na hałas. - Rozmawiałam z właścicielami innych klubów. Myślą podobnie - zapewnia.
Mniej entuzjastycznie wypowiadają się miejscy urzędnicy. Rafał Łopka z biura prasowego Urzędu Miasta: - W Poznaniu nie mamy tego typu problemu. W centrum miasta świetnie działa coś, co nazwać można umową społeczną. Przykład KontenerART pokazuje, że nowe miejsca muszą na stałe zagościć w świadomości mieszkańców, ale też umiemy o takich sprawach rozmawiać. Kompromis na Chwaliszewie osiągnięto szybko i sprawnie. Pomimo tego będziemy przypatrywać się działaniom Gdańska. Kto wie, może kiedyś sami skorzystamy z ich doświadczeń?
Poznańska straż miejska, która najczęściej interweniuje w sprawie ciszy nocnej, nie ma szczegółowych danych jak często jest zakłócana.
Gdyby pomysł prezydenta Adamowicza zyskał akceptację Sejmu i został wdrożony w Poznaniu, powstałyby zapewne klubowo-rozrywkowe ulice z wyłączoną ciszą, przy których mało, kto mieszka. Tak jest np. w centrum Lipska, gdzie wszystkie czynne w nocy restauracje, kluby i ogródki skupiono w jednym miejscu. W pozostałych częściach centrum, gdzie znajdują się m.in. wielkopłytowe bloki, jest cicho. Podobne strefy są w Hamburgu, Amsterdamie, czy Pradze.
Poznaniacy są niechętni takiemu rozwiązaniu. - To tragedia - mówi Danuta Manes, mieszkanka ul. Wrocławskiej. - Od czwartku do niedzieli jest fatalnie, właściwie nie mamy ciszy nocnej, ale jak ją zniosą, to już w ogóle będzie katastrofa. Nie wiem, kto normalny chciałby zamieszkać koło Starego Rynku.
Wtóruje jej Marzena Rój z Al. Marcinkowskiego: - Niech znoszą cieszę, ale wpierw niech wysiedlą mieszkańców! Bo tego hałasu nie da się wytrzymać!
Czekamy na opinie
Czy w Poznaniu powinny powstać strefy, w których nie obowiązuje cisza nocna? Jeśli tak, to gdzie?
Piszcie: czytelnicy@poznan.agora.pl
- 19 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Centrum Poznania bez ciszy nocnej?
wlodzimierz_nowak
02.08.10, 09:21
Dzielenie miasta na strefy jest pewnym standardem cywilizacyjnym. Ale rozumiemprotesty mieszkańców, patrząc na "cywilizowany" sposób w jaki zawiera się"umowy społeczne" zgodnie z powszechnie»
-
Dziwie się tym, którzy mieszkają w centrum.
mmmmmm000
02.08.10, 15:47
Za cenę swojego mieszkania sprzedanego na biura kupią niezły domek tuż za miastem. Centrum powinno służyć rozrywce i biznesowi. Jeśli się chce spokoju, to trzeba się z miastem pożegnać. »
-
Centrum Poznania bez ciszy nocnej?
pandemonium_5
02.08.10, 18:45
Nie wyobrażam sobie wprowadzenia takiej frywolnej poprawki do obowiązującej ustawy.Ktoś próbuje swoim brakiem kompetencji obciążyć bogu ducha winnych mieszkańców Poznania. Mam wątpliwą »
Najczęściej czytane24 htydzień




