15 lat za zabójstwo niedoszłej teściowej
30.06.2011
, aktualizacja: 30.07.2010 17:42
21-letni Dawid G. zamordował matkę swojej dziewczyny, bo nie chciała pożyczyć mu 50 złotych. Zabójca był uzależniony od gry na automatach.
Prokuratura chciała dla zabójcy 25 lat więzienia, ale poznański sąd był łagodniejszy - skazał go wczoraj na 15-letnią odsiadkę.
58-letnia Małgorzata Ch. zginęła przed rokiem w Lesznie. Była drobną kobietą, ważyła nieco ponad 40 kilogramów. Jej niedoszły zięć, wysoki, dobrze zbudowany, był ponad dwukrotnie większy. Nie dziwi więc, że gdy pięścią uderzył kobietę prosto w twarz, przewróciła się i uderzyła w szafkę kuchenną. Dawid G. doskoczył do niej, zaczął okładać pięściami. Potem przyłożył do szyi "podłużne, tępokrawędziste" narzędzie, prawdopodobnie trzonek od siekiery, choć śledztwo tego nie wyjaśniło. I udusił kobietę.
Wstrząsający jest jednak nie tylko sam mord, ale także okoliczności. Dawid G. od trzech lat spotykał się z córką swojej ofiary. Kilka godzin wcześniej spotkali się ze znajomymi w pubie. Dawid pił alkohol, wciągał amfetaminę. Opuścił towarzystwo i zaczął grać na automatach. Był od tego uzależniony. Gdy dziewczyna zrobiła mu awanturę, wyszedł. W innym lokalu znów grał na automatach. Przegrał kilkaset złotych. Taksówką wrócił pod kamienicę, w której mieszkała niedoszła teściowa. Nie miał pieniędzy, by zapłacić za kurs, dlatego kazał taksówkarzowi zaczekać na dole. Była czwarta-piąta nad ranem. Wyrwana ze snu Małgorzata Ch. powiedziała zięciowi, że nie pożyczy 50 zł, bo nie ma. On chwycił wtedy leżący na ławie portfel. "Dawid, tak nie można", miała powiedzieć kobieta. Gdy byli w kuchni, zażądała, by wyszedł. Wtedy zaatakował. Po zabójstwie zabrał portfel z dokumentami i kartami do bankomatu.
Dawid G. w śledztwie przyznał się do zabójstwa, ale w sądzie odwołał swoje zeznania. Twierdził, że policjanci wymusili je biciem. Sąd jednak mu nie uwierzył, bo opowiadając o zabójstwie, podał takie szczegóły, które znać mógł tylko morderca.
Ogłaszając wyrok, sąd przyznał, że Dawida G. pchnął do zbrodni błahy powód, doszły do tego alkohol i narkotyki. Ale znalazł też okoliczności łagodzące: młody wiek, dobra opinia, wcześniejsza niekaralność. - Kara 25 lat więzienia byłaby na miejsce, gdyby sprawca był zdemoralizowany, a niższy wyrok nie gwarantowałby resocjalizacji. Ale w ocenie sądu 15 lat więzienia w tym wypadku daje nadzieję na resocjalizację - mówiła sędzia Magdalena Grzybek.
58-letnia Małgorzata Ch. zginęła przed rokiem w Lesznie. Była drobną kobietą, ważyła nieco ponad 40 kilogramów. Jej niedoszły zięć, wysoki, dobrze zbudowany, był ponad dwukrotnie większy. Nie dziwi więc, że gdy pięścią uderzył kobietę prosto w twarz, przewróciła się i uderzyła w szafkę kuchenną. Dawid G. doskoczył do niej, zaczął okładać pięściami. Potem przyłożył do szyi "podłużne, tępokrawędziste" narzędzie, prawdopodobnie trzonek od siekiery, choć śledztwo tego nie wyjaśniło. I udusił kobietę.
Wstrząsający jest jednak nie tylko sam mord, ale także okoliczności. Dawid G. od trzech lat spotykał się z córką swojej ofiary. Kilka godzin wcześniej spotkali się ze znajomymi w pubie. Dawid pił alkohol, wciągał amfetaminę. Opuścił towarzystwo i zaczął grać na automatach. Był od tego uzależniony. Gdy dziewczyna zrobiła mu awanturę, wyszedł. W innym lokalu znów grał na automatach. Przegrał kilkaset złotych. Taksówką wrócił pod kamienicę, w której mieszkała niedoszła teściowa. Nie miał pieniędzy, by zapłacić za kurs, dlatego kazał taksówkarzowi zaczekać na dole. Była czwarta-piąta nad ranem. Wyrwana ze snu Małgorzata Ch. powiedziała zięciowi, że nie pożyczy 50 zł, bo nie ma. On chwycił wtedy leżący na ławie portfel. "Dawid, tak nie można", miała powiedzieć kobieta. Gdy byli w kuchni, zażądała, by wyszedł. Wtedy zaatakował. Po zabójstwie zabrał portfel z dokumentami i kartami do bankomatu.
Dawid G. w śledztwie przyznał się do zabójstwa, ale w sądzie odwołał swoje zeznania. Twierdził, że policjanci wymusili je biciem. Sąd jednak mu nie uwierzył, bo opowiadając o zabójstwie, podał takie szczegóły, które znać mógł tylko morderca.
Ogłaszając wyrok, sąd przyznał, że Dawida G. pchnął do zbrodni błahy powód, doszły do tego alkohol i narkotyki. Ale znalazł też okoliczności łagodzące: młody wiek, dobra opinia, wcześniejsza niekaralność. - Kara 25 lat więzienia byłaby na miejsce, gdyby sprawca był zdemoralizowany, a niższy wyrok nie gwarantowałby resocjalizacji. Ale w ocenie sądu 15 lat więzienia w tym wypadku daje nadzieję na resocjalizację - mówiła sędzia Magdalena Grzybek.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
15 lat za zabójstwo niedoszłej teściowej
hellbert
30.07.10, 19:48
Jaką resocjalizację? Taki termin zakłada, że najpierw ktoś gnoja wychował/socjalizował. Ale efektów niwe widać. Dlaczego lewactwo nie może "resocjalizować" takich śmieci u siebie w domciu? »
Najczęściej czytane24 htydzień




