Musimy ratować centrum! To nasza wspólna sprawa
31.07.2010
, aktualizacja: 30.07.2010 16:58
Znieśmy opłatę za wstęp do głównych atrakcji Poznania. Starajmy się zarabiać na ciekawych pamiątkach, a nie biletach. Dzięki temu zyskamy status miasta, które otwiera się na turystów - mówi Paweł Sowa*.
ZOBACZ TAKŻE
- Okrąglak i Arsenał świetnie pasują do ratusza (15-08-10, 12:00)
- Wielkopolski tydzień: krzyż desperacji (31-07-10, 12:00)
- Poznań jest gorszy od Wrocławia. Przez polityków (01-07-11, 00:00)
- Nowy dworzec kolejowy jednak bez PKS? (30-07-10, 21:00)
- Gimnazjaliści historii będą uczyć się z gier komputerowych! (30-07-10, 20:00)
- W szkołach ponadgimnazjalnych historia tylko współczesna (30-07-10, 17:55)
- 15 lat za zabójstwo niedoszłej teściowej (30-06-11, 00:00)
Rozmowa z Pawłem Sową
Michał Wybieralski: Centrum Poznania może być atrakcją dla turystów?
Paweł Sowa: Oczywiście. I to większą dla zagranicznych turystów. Polacy są przyzwyczajeni do układu miasta z rynkiem, ratuszem i głównym kościołem. W naszym przypadku to Fara, której barokowe wnętrze robi duże wrażenia na przyjezdnych. Podobnie jak dziedziniec Urzędu Miasta, czyli dawnej kolegiaty jezuickiej. Podoba się im również Ostrów Tumski, jego wyspiarskie położenie i widok na Katedrę z mostu Jordana. No i okolica pl. Mickiewicza z Zamkiem i Operą. Oprowadzam też turystów po zakątkach Starego Miasta, zabieram ich do klubu Dragon ze świetnie urządzonym dziedzińcem kamienicy. Podobne podwórka ma też Weranda, Cocorico i lokale przy ul. Żydowskiej. Takie miejsca pokazują inną twarz Poznania, korygują nasze stereotypowe postrzeganie jako nudnego, biznesowego miasta.
Na wzgórzu Przemysła planujemy zbudować zamek. To będzie kolejna atrakcja miasta?
- Atrakcją będzie zagospodarowanie i uporządkowanie tego urokliwego miejsca. Żałuję, że po II wojnie nie odbudowano całego Starego Miasta według planów Zbigniewa Zielińskiego. To była spójna koncepcja. Projekt zamku Witolda Milewskiego odbiega od tej koncepcji i wzbudza kontrowersje, ale decyzje już zapadły. Trzeba się więc skupić na maksymalnej dostępności wzgórza, które dziś jest otwarte tylko do godz. 17, a w poniedziałek zamknięte przez cały dzień. To chore! Mam nadzieję, że na zamku powstanie punkt widokowy, bo tej atrakcji turystycznej bardzo w Poznaniu brakuje.
Jakich atrakcji w centrum nie potrafimy wykorzystać?
- Fortów i nadbrzeża Warty. A w centrum - choćby Ostrowa Tumskiego i Śródki. Tam nie ma żadnej kafejki. Nie mówię, żeby przy katedrze sprzedawać piwo, ale kawę czy ciasto - dlaczego nie? Warto tworzyć nowe miejsca, które zatrzymują turystów, pozwalają na nich zarabiać. Kościół św. Małgorzaty na Rynku Śródeckim jest stale zamknięty, nie można go pokazać zwiedzającym. Z dzielnicy znikło kino Malta, klimatyczny antykwariat. Szkoda, bo to miejsce mogłoby być dla turystów gastronomiczno-rozrywkowym zapleczem centrum. Mogłyby tam działać hostele, a nawet eleganckie apartamenty. W czerwcu na Śródce odbył się projekt "Drugie Miasto" - i nagle te przestrzenie zamieniły się w fajne miejsca dla sztuki i zwiedzających. Ale na co dzień tam prawie nic nie ma. Rewitalizacja tego obszaru rozpoczęła się kilka lat temu i nadal nie widać jej efektów.
Otwieranie kawiarni i hosteli to nie rola miasta.
- Ale miasto mogłoby zachęcać do takiej działalności, wprowadzać upusty dla przedsiębiorców. To ożywiłoby turystykę, dało ludziom pracę w usługach. Rzucam taki kontrowersyjny pomysł: znieśmy opłatę za wstęp do głównych atrakcji. Wiem, że Ratusz to muzeum, ale znieśmy opłatę za jego zwiedzanie. Starajmy się zarabiać na ciekawych pamiątkach, a nie biletach. Przez to zyskamy status miasta, które otwiera się na turystów. To może być świetna promocja. Trzeba wprowadzić informacje po angielsku na dworcu kolejowym i autobusowym, przetłumaczyć rozkłady jazdy MPK. To zrobi dobre wrażenie na przyjezdnych, ułatwi im zwiedzanie Poznania. Dobrze, że pojawiły się mapy miasta przetłumaczone na angielski i niemiecki. Ale czemu tabliczki tłumaczące historię ulic są tylko po polsku? Jak będzie je wymieniać czy naprawiać, to trzeba by dołożyć tłumaczenie. Nie dbamy wystarczająco o turystów.
Prezydent Ryszard Grobelny stawia na turystykę, ale biznesową.
- To dobrze, że wykorzystujemy nasze możliwości organizowania konferencji i szkoleń. Ale turystyka indywidualna nie jest gorsza. Ale spójrzmy na siebie: wolimy pojechać do Zagłębia Ruhry czy do Monachium? Musimy zacząć zmieniać swój wizerunek. Mamy potencjał, by przyciągać turystów. Zwiedzający chwalą Poznań, chcą tu wracać, polecać nasze miasto znajomym. Trzeba wykorzystać ten marketing szeptany, to świetna i darmowa forma promocji. Świetnym pomysłem jest akcja "Poznań za pół ceny", którą naśladują inne miasta. Potrzeba więcej takich inicjatyw.
Trakt Cesarsko-Królewski to dobry pomysł na wypromowanie zabytków centrum?
- Kilka lat temu pracowałem przy tym projekcie. To ciekawa idea, ale została zbiurokratyzowana, powstała dookoła niej wielka otoczka. Tymczasem wciąż nie oznaczyliśmy tego szlaku, choćby przy pomocy znaków znanych z górskich tras. Trakt musi żyć, jednak nie mam wrażenia, by chodziły tamtędy tłumy. Brakuje promocji, żaden turysta nie spytał mnie o trakt. Można spróbować wykorzystać go do pozyskiwania środków unijnych np. na odbudowę wieży kościoła św. Floriana na Jeżycach. Dziś to jedyna korzyść z traktu, jaką widzę. Bo jeśli ma służyć tylko do utrzymania kilku etatów urzędniczych, to nadaje się do likwidacji.
Zejdźmy z traktu na Św. Marcin. To ulica reprezentacyjna czy wstydliwa?
- Ona może być reprezentacyjna, co widać np. przy Zamku. Ale wieczorami Św. Marcin staje się martwy. To generalny problem śródmieścia. Poznań silnie doświadcza suburbanizacji, ucieczki do domków z ogródkiem. Rewitalizacja centrum idzie bardzo ciężko. Nawet przechadzając się po Starym Rynku, widzimy wiele pustostanów, Pałac Mielżyńskich, czyli dawny Dom Turystów, od kilkunastu lat stoi pusty. Miasto musi się uporać z tym problemem.
Pan oprowadza turystów po mieście. Co najbardziej przeszkadza?
- Samochody zastawiające chodniki. Parkingi dla autokarów na Dominikańskiej i Stawnej zajęte przez prywatne auta. Ul. Paderewskiego, Świętosławska, Żydowska mogłyby zostać zamknięte dla ruchu. Eksperymentalny deptak możemy wprowadzić na ul. Wrocławskiej. Jasne, że mieszkańcy powinni mieć możliwość podjazdu pod dom w określonych godzinach. Trzeba dać im coś w zamian, by nie uciekali z centrum.
Musimy popracować nad estetyką przestrzeni publicznej, zalewem reklam, obrzydliwych billboardów, które atakują nas na każdym kroku. Warszawa potrafiła sobie poradzić z tandetnymi budkami na odnowionym Krakowskim Przedmieściu, u nas to wciąż problem. Brakuje dbałości o drobne rzeczy. W centrum jest kilkanaście rodzajów koszy na śmieci, czemu nie jeden? Czemu nie możemy wyprostować zapadającego się bruku na Starym Rynku? Czemu na wyremontowanej ul. Stawnej nie ma zabytkowych latarni?
Wierzy pan, że to się w końcu zmieni?
- Mam taką nadzieję. Bo inaczej centrum umrze, a bez niego przedmieścia Poznania się zapadną. One nie mają racji bytu bez silnego, ładnego centrum. Wszyscy musimy zrozumieć, że naprawa centrum to nasza wspólna sprawa!
* Paweł Sowa - przewodnik turystyczny, oprowadził po Poznaniu ponad 700 wycieczek. Prezes Stowarzyszenia Inwestycje dla Poznania, które organizuje m.in. akcje promujące loty z Ławicy
Michał Wybieralski: Centrum Poznania może być atrakcją dla turystów?
Paweł Sowa: Oczywiście. I to większą dla zagranicznych turystów. Polacy są przyzwyczajeni do układu miasta z rynkiem, ratuszem i głównym kościołem. W naszym przypadku to Fara, której barokowe wnętrze robi duże wrażenia na przyjezdnych. Podobnie jak dziedziniec Urzędu Miasta, czyli dawnej kolegiaty jezuickiej. Podoba się im również Ostrów Tumski, jego wyspiarskie położenie i widok na Katedrę z mostu Jordana. No i okolica pl. Mickiewicza z Zamkiem i Operą. Oprowadzam też turystów po zakątkach Starego Miasta, zabieram ich do klubu Dragon ze świetnie urządzonym dziedzińcem kamienicy. Podobne podwórka ma też Weranda, Cocorico i lokale przy ul. Żydowskiej. Takie miejsca pokazują inną twarz Poznania, korygują nasze stereotypowe postrzeganie jako nudnego, biznesowego miasta.
Na wzgórzu Przemysła planujemy zbudować zamek. To będzie kolejna atrakcja miasta?
- Atrakcją będzie zagospodarowanie i uporządkowanie tego urokliwego miejsca. Żałuję, że po II wojnie nie odbudowano całego Starego Miasta według planów Zbigniewa Zielińskiego. To była spójna koncepcja. Projekt zamku Witolda Milewskiego odbiega od tej koncepcji i wzbudza kontrowersje, ale decyzje już zapadły. Trzeba się więc skupić na maksymalnej dostępności wzgórza, które dziś jest otwarte tylko do godz. 17, a w poniedziałek zamknięte przez cały dzień. To chore! Mam nadzieję, że na zamku powstanie punkt widokowy, bo tej atrakcji turystycznej bardzo w Poznaniu brakuje.
Jakich atrakcji w centrum nie potrafimy wykorzystać?
- Fortów i nadbrzeża Warty. A w centrum - choćby Ostrowa Tumskiego i Śródki. Tam nie ma żadnej kafejki. Nie mówię, żeby przy katedrze sprzedawać piwo, ale kawę czy ciasto - dlaczego nie? Warto tworzyć nowe miejsca, które zatrzymują turystów, pozwalają na nich zarabiać. Kościół św. Małgorzaty na Rynku Śródeckim jest stale zamknięty, nie można go pokazać zwiedzającym. Z dzielnicy znikło kino Malta, klimatyczny antykwariat. Szkoda, bo to miejsce mogłoby być dla turystów gastronomiczno-rozrywkowym zapleczem centrum. Mogłyby tam działać hostele, a nawet eleganckie apartamenty. W czerwcu na Śródce odbył się projekt "Drugie Miasto" - i nagle te przestrzenie zamieniły się w fajne miejsca dla sztuki i zwiedzających. Ale na co dzień tam prawie nic nie ma. Rewitalizacja tego obszaru rozpoczęła się kilka lat temu i nadal nie widać jej efektów.
Otwieranie kawiarni i hosteli to nie rola miasta.
- Ale miasto mogłoby zachęcać do takiej działalności, wprowadzać upusty dla przedsiębiorców. To ożywiłoby turystykę, dało ludziom pracę w usługach. Rzucam taki kontrowersyjny pomysł: znieśmy opłatę za wstęp do głównych atrakcji. Wiem, że Ratusz to muzeum, ale znieśmy opłatę za jego zwiedzanie. Starajmy się zarabiać na ciekawych pamiątkach, a nie biletach. Przez to zyskamy status miasta, które otwiera się na turystów. To może być świetna promocja. Trzeba wprowadzić informacje po angielsku na dworcu kolejowym i autobusowym, przetłumaczyć rozkłady jazdy MPK. To zrobi dobre wrażenie na przyjezdnych, ułatwi im zwiedzanie Poznania. Dobrze, że pojawiły się mapy miasta przetłumaczone na angielski i niemiecki. Ale czemu tabliczki tłumaczące historię ulic są tylko po polsku? Jak będzie je wymieniać czy naprawiać, to trzeba by dołożyć tłumaczenie. Nie dbamy wystarczająco o turystów.
Prezydent Ryszard Grobelny stawia na turystykę, ale biznesową.
- To dobrze, że wykorzystujemy nasze możliwości organizowania konferencji i szkoleń. Ale turystyka indywidualna nie jest gorsza. Ale spójrzmy na siebie: wolimy pojechać do Zagłębia Ruhry czy do Monachium? Musimy zacząć zmieniać swój wizerunek. Mamy potencjał, by przyciągać turystów. Zwiedzający chwalą Poznań, chcą tu wracać, polecać nasze miasto znajomym. Trzeba wykorzystać ten marketing szeptany, to świetna i darmowa forma promocji. Świetnym pomysłem jest akcja "Poznań za pół ceny", którą naśladują inne miasta. Potrzeba więcej takich inicjatyw.
Trakt Cesarsko-Królewski to dobry pomysł na wypromowanie zabytków centrum?
- Kilka lat temu pracowałem przy tym projekcie. To ciekawa idea, ale została zbiurokratyzowana, powstała dookoła niej wielka otoczka. Tymczasem wciąż nie oznaczyliśmy tego szlaku, choćby przy pomocy znaków znanych z górskich tras. Trakt musi żyć, jednak nie mam wrażenia, by chodziły tamtędy tłumy. Brakuje promocji, żaden turysta nie spytał mnie o trakt. Można spróbować wykorzystać go do pozyskiwania środków unijnych np. na odbudowę wieży kościoła św. Floriana na Jeżycach. Dziś to jedyna korzyść z traktu, jaką widzę. Bo jeśli ma służyć tylko do utrzymania kilku etatów urzędniczych, to nadaje się do likwidacji.
Zejdźmy z traktu na Św. Marcin. To ulica reprezentacyjna czy wstydliwa?
- Ona może być reprezentacyjna, co widać np. przy Zamku. Ale wieczorami Św. Marcin staje się martwy. To generalny problem śródmieścia. Poznań silnie doświadcza suburbanizacji, ucieczki do domków z ogródkiem. Rewitalizacja centrum idzie bardzo ciężko. Nawet przechadzając się po Starym Rynku, widzimy wiele pustostanów, Pałac Mielżyńskich, czyli dawny Dom Turystów, od kilkunastu lat stoi pusty. Miasto musi się uporać z tym problemem.
Pan oprowadza turystów po mieście. Co najbardziej przeszkadza?
- Samochody zastawiające chodniki. Parkingi dla autokarów na Dominikańskiej i Stawnej zajęte przez prywatne auta. Ul. Paderewskiego, Świętosławska, Żydowska mogłyby zostać zamknięte dla ruchu. Eksperymentalny deptak możemy wprowadzić na ul. Wrocławskiej. Jasne, że mieszkańcy powinni mieć możliwość podjazdu pod dom w określonych godzinach. Trzeba dać im coś w zamian, by nie uciekali z centrum.
Musimy popracować nad estetyką przestrzeni publicznej, zalewem reklam, obrzydliwych billboardów, które atakują nas na każdym kroku. Warszawa potrafiła sobie poradzić z tandetnymi budkami na odnowionym Krakowskim Przedmieściu, u nas to wciąż problem. Brakuje dbałości o drobne rzeczy. W centrum jest kilkanaście rodzajów koszy na śmieci, czemu nie jeden? Czemu nie możemy wyprostować zapadającego się bruku na Starym Rynku? Czemu na wyremontowanej ul. Stawnej nie ma zabytkowych latarni?
Wierzy pan, że to się w końcu zmieni?
- Mam taką nadzieję. Bo inaczej centrum umrze, a bez niego przedmieścia Poznania się zapadną. One nie mają racji bytu bez silnego, ładnego centrum. Wszyscy musimy zrozumieć, że naprawa centrum to nasza wspólna sprawa!
* Paweł Sowa - przewodnik turystyczny, oprowadził po Poznaniu ponad 700 wycieczek. Prezes Stowarzyszenia Inwestycje dla Poznania, które organizuje m.in. akcje promujące loty z Ławicy
- 37 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Musimy ratować centrum! To nasza wspólna sprawa
westernpride
31.07.10, 13:14
Święte słowa. Zastanawiam się czy ktokolwiek z naszej władzy czyta te artykuły. Od 12 lat w Poznaniu rządzi niestety byle-jakość.»
-
Musimy ratować centrum! To nasza wspólna sprawa
zawszeagnesja
31.07.10, 22:21
Prosty sposób... zamknięcie w niedziele centrów handlowych, ożywi Stare Miasto... Cywilizowana Europa o tym już wie od dawna. Chociaż w Poznaniu jest inaczej, to właściciel centrum »
-
Musimy ratować centrum! To nasza wspólna sprawa
abilh
01.08.10, 15:10
A co ze zniszczonymi kamienicami? Co z huligaństwem i wandalizmem? Co zgrafitti malowanym na wszytkim co się da? To są rzeczy, które bardzo wpływająna wizerunek naszego centrum.»
Najczęściej czytane24 htydzień




