Doktor Mocny - prawnik: brał pieniądze i znikał

Piotr Żytnicki
26.07.2010 , aktualizacja: 26.07.2010 19:23
A A A Drukuj
Dr Artur Renn Mocny miał prowadzić kancelarie w Polsce, Austrii, Czechach, Rosji i Niemczech. Tyle że taki człowiek nie istnieje.
Policja
fot. Dominik Sadowski / AG
Policja
Na zdjęciach w ciemnych okularach i z cygarem w ustach. Od 20 lat miał prowadzić kancelarie prawne w całej Europie, walczyć o odszkodowania od szpitali, pośredniczyć w zdobywaniu wysokich kredytów. Takich od pół miliona złotych w górę. Jedynym zabezpieczeniem kredytów miała być polisa na życie. Ubezpieczenie w jednej lub dwóch ratach trzeba było wpłacić przed uruchomieniem kredytu. Dr Artur Renn Mocny ogłaszał się w internecie. Choć w jego wpisach aż roi się od błędów, uwierzyło mu wiele osób. Rzekomy prawnik brał od nich pieniądze i znikał.

Być może nigdy nie udałoby się go zdemaskować, gdyby w jednej ze spraw gospodarczych świadek nie rozpoznał go na zdjęciu. A było to zdjęcie... Grzegorza Ł., 50-letniego oszusta z Wągrowca.

Owszem, Ł. miał związek z prawem. Skończył trzy lata na uniwersytecie we Wrocławiu. Od czterech lat ukrywał się przed miejscową policją, która miała odstawić go do więzienia. Dostał sześć lat za udział w zorganizowanej grupie, która na koncie miała wielomilionowe oszustwa. Część wyroku nawet odsiedział, ale potem miał przerwę w odbywaniu kary. I za kratki już nie powrócił.

Kilka dni temu przejęła go specjalna grupa pościgowa wielkopolskiej policji, która szuka ukrywających się przestępców. Grzegorz Ł. wpadł na skrzyżowaniu w Obornikach.

Teraz będzie musiał odsiedzieć resztę wyroku. A wkrótce być może dojdą mu nowe, bo szukały go także prokuratury w Gorzowie i Białymstoku. Czy odpowie również za działalność dr. Renn Mocnego? Tak, jeśli zgłoszą się poszkodowani. Dotychczas niektórzy szukali go na własną rękę w internecie.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów