Doktor Mocny - prawnik: brał pieniądze i znikał
26.07.2010
, aktualizacja: 26.07.2010 19:23
Dr Artur Renn Mocny miał prowadzić kancelarie w Polsce, Austrii, Czechach, Rosji i Niemczech. Tyle że taki człowiek nie istnieje.
ZOBACZ TAKŻE
- Leszno: 14-letnią Agnieszkę udusił jej znajomy (29-07-10, 13:13)
- 19-latka wypadła z pociągu na Woodstock (29-07-10, 11:18)
- 14-latka prawdopodobnie została zabita (27-07-10, 19:31)
- Zobacz schron prezydenta Grobelnego! [ZDJĘCIA] (26-07-10, 20:00)
- Przefarbował włosy i wytatuował ciało. Po co? (25-07-10, 20:40)
- Policja się pobudowała w pruskich koszarach (23-07-10, 19:21)
Na zdjęciach w ciemnych okularach i z cygarem w ustach. Od 20 lat miał prowadzić kancelarie prawne w całej Europie, walczyć o odszkodowania od szpitali, pośredniczyć w zdobywaniu wysokich kredytów. Takich od pół miliona złotych w górę. Jedynym zabezpieczeniem kredytów miała być polisa na życie. Ubezpieczenie w jednej lub dwóch ratach trzeba było wpłacić przed uruchomieniem kredytu. Dr Artur Renn Mocny ogłaszał się w internecie. Choć w jego wpisach aż roi się od błędów, uwierzyło mu wiele osób. Rzekomy prawnik brał od nich pieniądze i znikał.
Być może nigdy nie udałoby się go zdemaskować, gdyby w jednej ze spraw gospodarczych świadek nie rozpoznał go na zdjęciu. A było to zdjęcie... Grzegorza Ł., 50-letniego oszusta z Wągrowca.
Owszem, Ł. miał związek z prawem. Skończył trzy lata na uniwersytecie we Wrocławiu. Od czterech lat ukrywał się przed miejscową policją, która miała odstawić go do więzienia. Dostał sześć lat za udział w zorganizowanej grupie, która na koncie miała wielomilionowe oszustwa. Część wyroku nawet odsiedział, ale potem miał przerwę w odbywaniu kary. I za kratki już nie powrócił.
Kilka dni temu przejęła go specjalna grupa pościgowa wielkopolskiej policji, która szuka ukrywających się przestępców. Grzegorz Ł. wpadł na skrzyżowaniu w Obornikach.
Teraz będzie musiał odsiedzieć resztę wyroku. A wkrótce być może dojdą mu nowe, bo szukały go także prokuratury w Gorzowie i Białymstoku. Czy odpowie również za działalność dr. Renn Mocnego? Tak, jeśli zgłoszą się poszkodowani. Dotychczas niektórzy szukali go na własną rękę w internecie.
Być może nigdy nie udałoby się go zdemaskować, gdyby w jednej ze spraw gospodarczych świadek nie rozpoznał go na zdjęciu. A było to zdjęcie... Grzegorza Ł., 50-letniego oszusta z Wągrowca.
Owszem, Ł. miał związek z prawem. Skończył trzy lata na uniwersytecie we Wrocławiu. Od czterech lat ukrywał się przed miejscową policją, która miała odstawić go do więzienia. Dostał sześć lat za udział w zorganizowanej grupie, która na koncie miała wielomilionowe oszustwa. Część wyroku nawet odsiedział, ale potem miał przerwę w odbywaniu kary. I za kratki już nie powrócił.
Kilka dni temu przejęła go specjalna grupa pościgowa wielkopolskiej policji, która szuka ukrywających się przestępców. Grzegorz Ł. wpadł na skrzyżowaniu w Obornikach.
Teraz będzie musiał odsiedzieć resztę wyroku. A wkrótce być może dojdą mu nowe, bo szukały go także prokuratury w Gorzowie i Białymstoku. Czy odpowie również za działalność dr. Renn Mocnego? Tak, jeśli zgłoszą się poszkodowani. Dotychczas niektórzy szukali go na własną rękę w internecie.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Szach Iranu na Ratajach. Co tam robił w ...
- Jak zmieniły się Rataje od czasów ...
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata ...
- Jak Maria Strzałko Poznań konserwowała ...
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata 50-te
- Napad w centrum: Biznesmen stracił 700 tys. zł
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata 70-te





