A może by tak elektryczne grille nad Wartą?
26.07.2010
, aktualizacja: 26.07.2010 19:16
Ustawmy w Poznaniu elektryczne grille, figurki słoni, publiczne pompki dla rowerzystów i kolorowe skrzynki pocztowe, które ubarwiają przestrzeń miasta - proponują czytelnicy w ramach letniego konkursu "Gazety"
ZOBACZ TAKŻE
- Pomysły dla Poznania podpatrzone w Rewalu i Australii (03-08-10, 20:12)
- Obrazy na blokach i bagażniki na rowery (28-07-10, 19:00)
- Dorośli też chcą się bawić jak inni w Europie (21-07-10, 17:47)
- Pierwszy aparat za pomysł dla Poznania (16-07-10, 18:32)
- Wakacyjny pomysł dla Poznania: publiczne rowery! (16-07-10, 09:00)
Poznaniacy zgłosili już kilkadziesiąt różnych obserwacji w konkursie "Przywieź pomysł dla Poznania". Agnieszka Zygmunt rozwiązanie dla Poznania przywiozła z Australii. - Chodzi o elektryczne grille, które działają po wrzuceniu do nich monety - opisuje. - Moglibyśmy stworzyć taką możliwość grillowania w różnych częściach Poznania, np. nad Wartą lub w osiedlowych parkach, gdzie dużo ludzi spędza czas wolny. To doskonała okazja, by urządzić rodzinny bądź przyjacielski piknik. Często możemy zauważyć studentów, młodych ludzi biegających ze swoimi małymi grillami i workami węgla. Zaletą elektrycznych grilli jest brak dymu. W Australii, gdzie życie toczy się na plaży i okolicznych parkach, takie grille to świetne rozwiązanie - zachwala.
Modyfikację wrocławskiego pomysłu z rozsianymi po mieście krasnalami proponuje Daniel Taberski. - Można na Starym Mieście postawić miniaturowe słoniki w podobnym stylu. W końcu mamy największą i najfajniejszą w Europie słoniarnię! - sugeruje. - Można sukcesywnie dodawać jedną-trzy małe rzeźby miesięcznie, co pozwoli rozłożyć koszty inwestycji. Szukanie inspiracji na nowe figurki dałoby pole do popisu studentom ASP i innym kreatywnym. Najlepiej, gdyby rzeźby kojarzyły się z czymś związanym z Poznaniem. Można to być figurka słonika z pyrą w trąbie, targowego, królewskiego z koroną (Poznań jest miastem stołecznym!), wioślarskiego lub kajakowego, powstańczego, uniwersyteckiego (np. w todze) czy związanego z Lechem Poznań - wylicza.
Szymon Zwoliński pisze o pomyśle z niemieckiego Paderborn: - Spodobał mi się funkcjonujący tam system informacji o miejscach parkingowych i lokalizacji parkingów. Przy każdym parkingu znajdowała się tablica z wyświetlaną informacją o ilości wolnych miejsc na tym, jak i na sąsiednich parkingach. Oczywiście system jest zautomatyzowany, podpięte do niego są zarówno parkingi prywatne, jak i publiczne - wyjaśnia. - Z racji tego, że interesują mnie sprawy związane z marketingiem i wykorzystaniem technik IT, wydaje mi się, że dobrym pomysłem mogłoby być zastosowanie sieci rozproszonych po mieście i centralnie zarządzanych ekranów LCD, na których prezentowane byłyby aktualności, informacje o imprezach masowych, kulturalnych i sportowych, a w przypadku sytuacji awaryjnej - ostrzeżenia, chociażby obraz z monitoringu miejskiego w przypadku poszukiwania skradzionego pojazdu lub zbiegłego uczestnika - podpowiada.
Jagienka Komorowska podrzuca garść pomysłów z Danii: - Tam nie ma jakichkolwiek reklam na tablicach, słupach - takiej samowolki. W Danii po prostu widać krajobraz! Nasz jest upstrzony niczym w Azji, a wystarczyłoby pousuwać wszystkie te niby-reklamy, które raczej szpecą, niż o czymkolwiek informują. W miastach takich jak Kopenhaga, Arhus czy Aalborg nawet billboardów nie widzi się często. Jest tu ich może ze 20 razy mniej niż w Poznaniu, co czyni krajobraz uporządkowanym. Widać drzewa, harmonię i urok miasta.
Komorowska opisuje też duńskie udogodnienia dla cyklistów: - Na dworcu w Arhus są piętrowe stojaki na rowery. Dojeżdżasz pociągiem podmiejskim, a potem hops na rower i ganiasz po mieście: młody, stary, wiosna, zima. W centrum to najlepszy środek komunikacji. W Odense zaś bardzo łatwo przy ścieżkach rowerowych przyuważyć metalowe skrzynki, wysokie na ok. 30 cm, które są... publiczną pompką rowerową! Tam nawet tak wspiera się w całym mieście infrastrukturę rowerową!
- Palma de Mallorca jest przepięknym miastem, któremu uroku dodają niewielkie kolorowe akcenty, np. skrzynki pocztowe ustawione co kilkadziesiąt metrów - opisuje Dawid Szutowski. - Nie kolidują one z charakterem ulicy, nie przeszkadzają przechodniom, są przy tym ładne i zwracają uwagę. Takie akcenty czynią okolicę bardziej "słoneczną", nie wymagają prawie żadnych nakładów finansowych (trzeba dostawić kilka nowych i odmalować już istniejące). Skrzynki dodatkowo tworzą bardzo poprawne wrażenie. Dzięki nim Palma zaczyna kojarzyć się z miejscem, gdzie jest wielu turystów, skąd warto wysłać pocztówkę. W przyszłości można postarać się o coś ładniejszego niż prosta skrzynka i np. ogłosić konkurs dla studentów ASP, po czym najlepsze prace przekazać do realizacji. To byłby taki mały popis dla autorów sztuki użytkowej - proponuje.
Czekamy na zgłoszenia
Przysyłajcie kolejne zgłoszenia - nasze jury do końca wakacji co tydzień będzie nagradzać aparatem fotograficznym najciekawsze pomysły. Czekamy na e-maile, najlepiej ze zdjęciami lub filmami. Piszcie: czytelnicy@poznan.agora.pl. Szukamy rozwiązań, które można przenieść do Poznania, by żyło nam się lepiej i przyjemniej. Po zakończeniu konkursu zgłoszenia przekażemy prezydentowi Ryszardowi Grobelnemu oraz radnym i spytamy, czy można je wdrożyć w naszym mieście.
Modyfikację wrocławskiego pomysłu z rozsianymi po mieście krasnalami proponuje Daniel Taberski. - Można na Starym Mieście postawić miniaturowe słoniki w podobnym stylu. W końcu mamy największą i najfajniejszą w Europie słoniarnię! - sugeruje. - Można sukcesywnie dodawać jedną-trzy małe rzeźby miesięcznie, co pozwoli rozłożyć koszty inwestycji. Szukanie inspiracji na nowe figurki dałoby pole do popisu studentom ASP i innym kreatywnym. Najlepiej, gdyby rzeźby kojarzyły się z czymś związanym z Poznaniem. Można to być figurka słonika z pyrą w trąbie, targowego, królewskiego z koroną (Poznań jest miastem stołecznym!), wioślarskiego lub kajakowego, powstańczego, uniwersyteckiego (np. w todze) czy związanego z Lechem Poznań - wylicza.
Szymon Zwoliński pisze o pomyśle z niemieckiego Paderborn: - Spodobał mi się funkcjonujący tam system informacji o miejscach parkingowych i lokalizacji parkingów. Przy każdym parkingu znajdowała się tablica z wyświetlaną informacją o ilości wolnych miejsc na tym, jak i na sąsiednich parkingach. Oczywiście system jest zautomatyzowany, podpięte do niego są zarówno parkingi prywatne, jak i publiczne - wyjaśnia. - Z racji tego, że interesują mnie sprawy związane z marketingiem i wykorzystaniem technik IT, wydaje mi się, że dobrym pomysłem mogłoby być zastosowanie sieci rozproszonych po mieście i centralnie zarządzanych ekranów LCD, na których prezentowane byłyby aktualności, informacje o imprezach masowych, kulturalnych i sportowych, a w przypadku sytuacji awaryjnej - ostrzeżenia, chociażby obraz z monitoringu miejskiego w przypadku poszukiwania skradzionego pojazdu lub zbiegłego uczestnika - podpowiada.
Jagienka Komorowska podrzuca garść pomysłów z Danii: - Tam nie ma jakichkolwiek reklam na tablicach, słupach - takiej samowolki. W Danii po prostu widać krajobraz! Nasz jest upstrzony niczym w Azji, a wystarczyłoby pousuwać wszystkie te niby-reklamy, które raczej szpecą, niż o czymkolwiek informują. W miastach takich jak Kopenhaga, Arhus czy Aalborg nawet billboardów nie widzi się często. Jest tu ich może ze 20 razy mniej niż w Poznaniu, co czyni krajobraz uporządkowanym. Widać drzewa, harmonię i urok miasta.
Komorowska opisuje też duńskie udogodnienia dla cyklistów: - Na dworcu w Arhus są piętrowe stojaki na rowery. Dojeżdżasz pociągiem podmiejskim, a potem hops na rower i ganiasz po mieście: młody, stary, wiosna, zima. W centrum to najlepszy środek komunikacji. W Odense zaś bardzo łatwo przy ścieżkach rowerowych przyuważyć metalowe skrzynki, wysokie na ok. 30 cm, które są... publiczną pompką rowerową! Tam nawet tak wspiera się w całym mieście infrastrukturę rowerową!
- Palma de Mallorca jest przepięknym miastem, któremu uroku dodają niewielkie kolorowe akcenty, np. skrzynki pocztowe ustawione co kilkadziesiąt metrów - opisuje Dawid Szutowski. - Nie kolidują one z charakterem ulicy, nie przeszkadzają przechodniom, są przy tym ładne i zwracają uwagę. Takie akcenty czynią okolicę bardziej "słoneczną", nie wymagają prawie żadnych nakładów finansowych (trzeba dostawić kilka nowych i odmalować już istniejące). Skrzynki dodatkowo tworzą bardzo poprawne wrażenie. Dzięki nim Palma zaczyna kojarzyć się z miejscem, gdzie jest wielu turystów, skąd warto wysłać pocztówkę. W przyszłości można postarać się o coś ładniejszego niż prosta skrzynka i np. ogłosić konkurs dla studentów ASP, po czym najlepsze prace przekazać do realizacji. To byłby taki mały popis dla autorów sztuki użytkowej - proponuje.
Czekamy na zgłoszenia
Przysyłajcie kolejne zgłoszenia - nasze jury do końca wakacji co tydzień będzie nagradzać aparatem fotograficznym najciekawsze pomysły. Czekamy na e-maile, najlepiej ze zdjęciami lub filmami. Piszcie: czytelnicy@poznan.agora.pl. Szukamy rozwiązań, które można przenieść do Poznania, by żyło nam się lepiej i przyjemniej. Po zakończeniu konkursu zgłoszenia przekażemy prezydentowi Ryszardowi Grobelnemu oraz radnym i spytamy, czy można je wdrożyć w naszym mieście.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
A może by tak elektryczne grille nad Wartą?
cracken001
26.07.10, 22:03
Co za kretyn wymyslil elektryczny grill??To tak,jak z elektrycznymsamowarem-niby to samo,a do DUPY»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata ...
- Szach Iranu na Ratajach. Co tam robił w ...
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata ...
- Napad w centrum: Biznesmen stracił 700 tys. zł
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata 70-te
- Szkoły katolickie? Miasto mówi "nie"
- Bardzo tanio do Berlina. Nawet za złotówkę




więcej zdjęć
