Kto wygrał pod Ujściem? Decydowały... szachy
25.07.2010
, aktualizacja: 25.07.2010 20:36
Potop pod Ujściem zgotowali w sobotę nie Szwedzi, ale gigantyczna ulewa. Impreza zakończyła się znowu paktem ze Szwedami
ZOBACZ TAKŻE
- Jak kominek Wilusia do Lublina zawędrował (20-08-10, 18:00)
Partia szachów, rozegrana pomiędzy zastępcą ambasady Szwecji a przedstawicielem strony polskiej miała rozstrzygnąć w sobotę wynik rekonstrukcji historycznej - widowiska, zorganizowanego w Ujściu w 355. rocznicę bitwy ze Szwedami. W 1655 r. zgromadzone pod Ujściem pospolite ruszenie poddało się reprezentującemu króla szwedzkiego Arvidowi Wittenbergowi. W partii szachów odnotowano jednak remis i organizatorzy znaleźli się w kropce. Ostatecznie - mimo niesprzyjającej pogody o znamionach kolejnego "potopu" - do inscenizacji doszło. Zakończyła się "prawie" zgodnie z historią. - Na koniec podpisaliśmy ze Szwedami pakt o przyjaźni. Nie było w nim mowy o przejęciu kogokolwiek, tylko o wspólnej unii - relacjonuje "z pola bitwy" senator Piotr Głowski, jeden z pomysłodawców pikniku historycznego.
Skąd wziął się śmiały, czy wręcz ryzykowny pomysł, by szachy decydowały o finale rekonstrukcji historycznego starcia pod Ujściem? - Po prostu nie możemy ciągle dostawać łupnia - śmieje się Głowski. I uprzedzając zastrzeżenia, tłumaczy: - Tu chodzi przede wszystkim o zabawę. Czasy są inne, jesteśmy w Unii Europejskiej. Wiele osób przestało czuć lęk przed tamtymi wydarzeniami. Traktujemy je jako dobry materiał promocyjny dla regionu. Mam nadzieję, że kiedyś będziemy skutecznie konkurować z największymi tego typu wydarzeniami w Polsce. Nie mamy żadnych kompleksów. Jak się pojedzie w świat, to różne historie, i dobre, i złe, są przyczynkiem do dobrej zabawy. Nie traktujemy naszej imprezy w kategoriach historycznych, zależy nam, by na imprezie pojawili się ludzie z różnych stron świata.
Głowski przypomina, że Wielkopolska ma współpracę regionalną ze Szwecją: - Należy to absolutnie wykorzystać promocyjnie. Tym bardziej że dyskusyjność wydarzeń pod Ujściem buduje zainteresowanie. Dzięki naszym działaniom wiele osób przyznaje, że pierwszy raz o tym słyszy. To chyba nasz sukces. Św. Mikołaja dla Rovaniemi wymyślił jeden z tamtejszych dziennikarzy w latach 60. ubiegłego wieku. Potrzebujemy też takiej atrakcji turystycznej, która przyciągnie do nas turystów.
Skąd wziął się śmiały, czy wręcz ryzykowny pomysł, by szachy decydowały o finale rekonstrukcji historycznego starcia pod Ujściem? - Po prostu nie możemy ciągle dostawać łupnia - śmieje się Głowski. I uprzedzając zastrzeżenia, tłumaczy: - Tu chodzi przede wszystkim o zabawę. Czasy są inne, jesteśmy w Unii Europejskiej. Wiele osób przestało czuć lęk przed tamtymi wydarzeniami. Traktujemy je jako dobry materiał promocyjny dla regionu. Mam nadzieję, że kiedyś będziemy skutecznie konkurować z największymi tego typu wydarzeniami w Polsce. Nie mamy żadnych kompleksów. Jak się pojedzie w świat, to różne historie, i dobre, i złe, są przyczynkiem do dobrej zabawy. Nie traktujemy naszej imprezy w kategoriach historycznych, zależy nam, by na imprezie pojawili się ludzie z różnych stron świata.
Głowski przypomina, że Wielkopolska ma współpracę regionalną ze Szwecją: - Należy to absolutnie wykorzystać promocyjnie. Tym bardziej że dyskusyjność wydarzeń pod Ujściem buduje zainteresowanie. Dzięki naszym działaniom wiele osób przyznaje, że pierwszy raz o tym słyszy. To chyba nasz sukces. Św. Mikołaja dla Rovaniemi wymyślił jeden z tamtejszych dziennikarzy w latach 60. ubiegłego wieku. Potrzebujemy też takiej atrakcji turystycznej, która przyciągnie do nas turystów.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


