Słabsi uczniowie nie będą mieć miejsc w liceach?

Mariusz Kutka, Natalia Mazur
22.07.2010 , aktualizacja: 21.07.2010 22:19
A A A Drukuj
Miasto chce uniemożliwić najsłabszym uczniom naukę w ogólniakach. Absolwenci gimnazjów z małą ilością punktów trafialiby do technikum lub do zawodówki. Dzisiaj, żeby zostać licealistą, wystarczy 37 punktów
Świadectwo z samymi dwójami i test gimnazjalny zdany nieco ponad 20 proc. - takie wyniki zupełnie wystarczą, by uczyć się w liceum. Poznańskie ogólniaki przyjmują uczniów już z 37 punktami na 200 możliwych. A chętnych do nauki zawodu brakuje. W tym roku liceum wybrało 62 proc. gimnazjalistów.

Miasto boi się, że w związku z niżem demograficznym o miejsce w liceum będą się starali coraz słabsi uczniowie. - Intensywnie zastanawiamy się nad wprowadzeniem progów w liceach - mówi Irena Anioł z wydziału oświaty. Chodzi o to, by uczniowie z 40 pkt nie trafiali do ogólniaków, a zdobywali fach w szkole zawodowej. - W czerwcu zgłosiliśmy problem dyrektorom i w nowym roku szkolnym usiądziemy razem, aby ustalić zasady rekrutacji - zapowiada Anioł.

W Bydgoszczy 100, a w Łodzi 70

Progi w liceach dwa lata temu wprowadziła Bydgoszcz. Minimum wynosi 100 punktów. W tegorocznej rekrutacji 500 kandydatów do bydgoskich liceów nie osiągnęło tego limitu. Przed wprowadzeniem ograniczeń do liceów szła połowa gimnazjalistów, dziś ponad 60 proc. trafia do zawodówek i techników. - To rozwiązanie zapobiega wielu dramatom. Co ma zrobić absolwent liceum, który kończy szkołę ze średnią 2,1? - pyta Marian Sajna, dyrektor bydgoskiego wydziału edukacji. - Zwykle trafia do niepublicznej uczelni, nie radzi sobie, rezygnuje. A zawodu nie ma.

W Łodzi też eksperymentowano z progami. W ogólniaku limit wynosił 70 pkt, w technikum - 60 pkt. Zainteresowanie szkołami zawodowymi wzrosło o kilka procent. - Narzucone progi nie spotkały się z przychylnym odbiorem. Dlatego dziś szkoły ustalają limity samodzielne, w jednych jest to 60 pkt, w innych 120 pkt, w niektórych ograniczeń nie ma wcale - mówi Barbara Suchara z łódzkiego wydziału edukacji. Podobnie dzieje się w Częstochowie.

Jaki model zostanie przyjęty w Poznaniu? Wszystko zależy od dyrektorów liceów, bo to oni będą mieli w tej sprawie ostateczne zdanie. - Szkoła sama decyduje, jakich uczniów chce kształcić. Kuratorium nie może tu niczego narzucić - zaznacza Barbara Zatorska z wielkopolskiego kuratorium oświaty.

Brakuje blacharzy i cieśli

Niektórym wprowadzenie progów w liceach byłoby na rękę. Zespół szkół budowlanych ma problemy ze znalezieniem chętnych do nauki w zawodzie posadzkarz oraz malarz-tapicer. - Nie chodzi o to, by ratować zawodówki - zaznacza Arkadiusz Dratwa, dyrektor ZSB. - Dziś jest w Poznaniu za dużo klas ogólnokształcących. Za parę lat może nam zabraknąć blacharzy samochodowych. Na rynku brakuje fachowców: stolarzy, dekarzy i cieśli. Te zawody praktycznie wymarły w szkołach, a o nich pytają firmy.

Zbigniew Burkietowicz, dyrektor zespołu szkół z oddziałami sportowymi nr 2, ma nadzieję, że wprowadzenie progów zmotywuje uczniów. - Dziś gimnazjaliści mają świadomość, że na 99 proc. dostaną się do liceum. Niezależnie od wyników w nauce. Wyniki matur są kiepskie. A przecież nauka w szkole zawodowej nie zamyka drogi do matury i do studiów. Są technika, licea uzupełniające. Niektórzy potrzebują trochę więcej czasu, by przygotować się do egzaminu dojrzałości, w międzyczasie mogą zdobyć zawód.

Barbara, uczennica Gimnazjum nr 12: - W mojej klasie wszyscy chcą iść do liceum. Choć może... nie wszyscy powinni.

Teresa, uczennica Gimnazjum nr 9: - Jest wiele słabych liceów. Nie wiem, czy są potrzebne.

Pomysł urzędu wzbudza jednak kontrowersje. Wiceprezydent Sławomir Hinc popiera promocję techników i zawodówek. - Ale nauka w nich nie może być przymusem. Każdy powinien mieć możliwość dowolnego wyboru szkoły - podkreśla.

Maria Chrośniak, dyrektor XXX LO, broni przyjmowania uczniów do liceów bez progów. - Uczą się u nas dzieci chore na raka, uczniowie z dysfunkcjami intelektualnymi. Mają niewiele punktów z gimnazjum, ale lekarz nie da im zgody na naukę w zawodówce. Liceum to ich jedyna szansa. Dzięki nauce mogą zmierzyć się z sobą. Do matury podchodzi 85 proc. uczniów klasy integracyjnej, 72 proc. ją zdaje.

- Zawodówki mają dziś złą prasę - zauważa Krzysztof Bondyra, socjolog. - Od 20 lat obserwujemy paradoks zawyżonych aspiracji edukacyjnych, każdy chce się kształcić w szkole z maturą, choć nie każdy powinien. Jak w skeczu Kofty i Friedmana o fachowcach: ofiary wyższego wykształcenia zostają pomocnikami majstrów. Progi to dobry kierunek, ich wprowadzenie pomoże podnieść poziom w liceach. Takie zmiany trzeba jednak wprowadzać ostrożnie, aby nie stygmatyzować szkół zawodowych. Nauka w nich nie może być kształceniem za karę. Trzeba pokazać młodym ludziom, że wybór zawodówki może być wyborem pozytywnym.



Czy dostęp do liceów powinien być ograniczony? Co myślą Państwo o wprowadzeniu progów? Czekamy na opinie: czytelnicy@poznan.agora.pl

Podziel się

  • 15 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Licealista przed progiem rockville 22.07.10, 10:03

    Zaostrzenie kryteriow przyjec do liceow jest blednym pociagnieciem. Zapotrzebowanie na pracownikow dozorujacych dotacje unijne wzrosnie w ciagu najblizsych lat do 6 milionow, Kazdy »

  • Słabsi uczniowie nie będą mieć miejsc w liceach? czerwonylech 23.07.10, 16:06

    Jakim prawem miasto,czyli przypadkowi radni mieliby decydowac o tym,czy kogos przyjąć do szkoly czy nie?Do diabła! Niech ci faceci zajmą sie np przwróceniem i uruchomieniem miejskich »

  • Słabsi uczniowie nie będą mieć miejsc w liceach? techus 30.07.10, 19:26

    Ciekawe, czy ktoś proponując słabym uczniom nauke w technikum, sam zastanowił się nad tą propozycja? Uczeń w liceum ma zazwyczaj ok 10 przedmiotów w technikum normą jest 14 - 16 ( w ciągu »