Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo koncert

***
18.07.2010 , aktualizacja: 18.07.2010 18:47
A A A Drukuj
Osoby, którym hałas w centrum miasta przeszkadza żyć, zmuszone są - jak niegdyś niepalący - do ucieczki, są traktowane jak zrzędzące dziwadła - pisze nasza Czytelniczka. - Hałas to cecha mieszkania w centrum. Tam powinni mieszkać ci, którym te niedogodności nie są straszne - odpowiada jej dziennikarz "Gazety" Michał Wybieralski
Zespół Staff Benda Bilili z Konga, objawienie Ethno Portu w 2010 roku
Fot. Andrzej Monczak / AG
Zespół Staff Benda Bilili z Konga, objawienie Ethno Portu w 2010 roku
SONDAŻ
Co powinno być priorytetem dla władz miasta?

rewitalizacja i nocne życie centrum
zapewnienie spokoju ludziom, którzy tam mieszkają

W weekendowym wydaniu "Gazety" napisaliśmy, że kilkudziesięciu mieszkańców Chwaliszewa protestuje przeciwko zbudowanemu z kontenerów centrum inicjatyw kulturalnych, które stanęło w Starym Korycie Warty. Skarżą się na całonocne hałasy i pijaną młodzież.

Lobbujmy za ciszą

Uważam KontenerArt, Juwenalia, Ethnoport, Animatora i wiele innych inicjatyw za potrzebne i rozwijające. Z jednym zastrzeżeniem. Generują tak wiele decybeli, że stają się - wbrew intencjom organizatorów - uciążliwe dla swych potencjalnych wielbicieli. W związku z tym absolutnie zgadzam się z mieszkańcami Chwaliszewa. Twierdzę, że żadne imprezy masowe nie powinny odbywać się kosztem mieszkańców. Czterodniowe juwenalia uniemożliwiły poznaniakom korzystanie z uroków Cytadeli. Sterroryzowani hałasem, mogliśmy przenieść się do innego parku, ale co mieli zrobić mieszkańcy bloków przy ul. Kutrzeby? Myślę zaraz o ludziach z małymi dziećmi czy osobach starszych, ale przecież każdy ma prawo do spokoju we własnym domu czy mieszkaniu, prawda? Świetne koncerty Ethnoportu także niosą się daleko i muszą przeszkadzać ludziom, którzy akurat mają pecha mieszkać w okolicy. I nie daj Boże mają na czas skończyć jakąś pracę, która wymaga skupienia... Wczoraj wróciłam z pracy zmęczona upałem i marzyłam o chwili odpoczynku. Co mnie czekało w domu? Łomot prób mocno nagłośnionego - a jakże - koncertu dla dzieci (sic!), umiejscowionego w wąskim pasażu Apollo, tuż pod naszymi oknami. I dokąd uciec? "Uciec" to słowo kluczowe. Pokazuje, że hałas jest dziś zjawiskiem podobnym do wszechobecnego jeszcze niedawno dymu tytoniowego. Osoby, którym hałas przeszkadza żyć, zmuszone są - jak niegdyś niepalący - do ucieczki, są traktowane jak zrzędzące dziwadła. (...) Pora zabrać się za lobbowanie na rzecz ciszy. Trzeba się zrzeszyć, mówić głośno o szkodliwości hałasu, proponować zmiany w prawie. Ja zgłaszam akces do takiego ruchu. Kto się przyłączy?

Magda Knapowska-Niziołek

KontenerArt musi zostać!

Protesty mieszkańców Chwaliszewa przeciwko inicjatywie KontenerART ujawniają spór o kształt śródmieścia: czy ma się tam toczyć życie kulturalno-rozrywkowe, a może centrum powinno być cichą sypialnią dla jego mieszkańców?

Ja tych wątpliwości nie mam. Podejmując decyzję o zamieszkaniu w danej okolicy powinniśmy zrobić rachunek zysków i strat. W centrum zyskuje się m.in. bliskość restauracji, instytucji kultury, klubów itd. Kosztem, jaki musimy jednak ponieść, jest przyzwyczajenie się do ulicznego gwaru i nocnych odgłosów dochodzących z pobliskiego klubu. Alternatywą są ciche dzielnice mieszkalne, gdzie nie ma kulturalno-rozrywkowych lokali, ale dojazd do centrum jest dłuższy i bardziej kosztowny.

Trzeba określić życiowe potrzeby i osiedlać się stosownie do nich. Oczekiwanie ciszy w centrum wydaje mi się absurdalne. Tam powinni mieszkać ci, którym śródmiejskie niedogodności nie są straszne.

Obcowanie z hałasem jest niezbywalną cechą mieszkania w centrum. Próby zmiany tego stanu prowadzą do zubożenia oferty rozrywkowej i kulturalnej Poznania. Likwidacja KontenerArt-u zachęciłaby kolejne grupki mieszkańców śródmieścia do protestów przeciwko innym lokalom, klubom muzycznym itp. Jeśli tym grupkom uda się wywrzeć presję na władzach i następne miejsca byłyby zamykane, to właśnie będzie oznaczać wymieranie śródmieścia. Likwidacja takich miejsc zapewni spokój i komfort kilkudziesięciu osobom. Ale też zachęci do opuszczenia Poznania studentów, młodych i starszych konsumentów kultury i całą kastę kreatywną, od której zależy potencjał miasta: artystów, projektantów, designerów, pracowników agencji reklamowych czy menedżerów w korporacjach.

Komentując na łamach "Gazety" różne konflikty, zwykle staję po stronie mieszkańców. Ale nie tym razem. Bo KontenerArt to nie szemrana dyskoteka, która atakuje okolicę basowym dudnieniem do piątej nad ranem. To miejsce ciekawych imprez kulturalnych i projektów ekologicznych, pomagające rewitalizować centrum, a jego twórcy wyciągają rękę do lokalnej społeczności - organizują warsztaty dla dzieci z Chwaliszewa, wieczorami ściszają muzykę, szybciej kończą działalność. Dla mieszkańców to jednak wciąż mało.

KontenerArt musi zostać. Nawet kosztem tego, że z Chwaliszewa na przedmieścia wyprowadzi się kilkanaście osób.

Michał Wybieralski

Podziel się

  • 85 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

  • Pozwem zbiorowym w organizatorów... bamber0 19.07.10, 10:47

    ...i zażądać wysokiego odszkodowania. Kilka procesów i po kłopocie.»

  • Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo koncert jm-x 19.07.10, 11:35

    Sprawa jest prostsza niż się wydaje. Nie ma mowy o zniewoleniu poprzez hałaśliwą aktywność w centrach miast. Wybór miejsca zamieszkania jest wyborem względnie wolnym. W szczególności osoby, »

  • KontenerArt kontenerart1 19.07.10, 12:54

    Inicjatywa nasza spotkała się z dużym entuzjazmem i wybuchami spontanicznejradości wśród młodej, twórczej, kulturalnej społeczności Poznania. Wielupoczuło, ze jest dla nich bezpretensjonalne»