Czego Poznań może nauczyć się od Lipska
13.07.2010
, aktualizacja: 13.07.2010 23:01
W Lipsku zamiast płacić za ochronę pustych budynków, miasto i inwestorzy przekazują je czasowo artystom i organizacjom pozarządowym. Nasi radni zastanawiają się nad przeszczepieniem tego pomysłu do Poznania
ZOBACZ TAKŻE
- Nowy dworzec PKP ma być gotowy do Euro2012! (29-06-10, 21:00)
SONDAŻ
Poznańskie pustostany, których miasto ma kilkaset, są zabite deskami i strzeżone przez agencje ochrony. Nikt z nich nie korzysta, choć nie brakuje artystów, czy organizacji pozarządowych, których nie stać na własną siedzibę. Ale tak nie musi być, co pokazuje przykład z Lipska. Po upadku Muru Berlińskiego z miasta wyprowadziły się tysiące mieszkańców, setki domów opustoszały. - Dlatego promujemy program "Guardian Buildings" - mówi Juliana Pantzer z lipskiego wydziału rewitalizacji. - Zamiast pustostanów powstają centra kultury czy galerie. Uatrakcyjniają okolicę, pomagają w rewitalizacji - wylicza.
Jak to działa? Właściciel budynku (miasto lub osoba prywatna) wie, że przez kilka lat nie będzie miał pieniędzy na remont. Podpisuje na ten czas umowę np. organizacją pozarządową i powierza jej dom. Stowarzyszenie nie płaci czynszu, pokrywa tylko rachunki za media. Właściciel zyskuje, bo zamiast ochroniarzy to najemca pilnuje, by budynku nikt nie dewastował. W Lipsku w kilkunastu takich domach znajduje się m.in. galeria, wegetariańska stołówka, pracownie studentów Akademii Sztuk Pięknych.
Program "Guardian Buildings spodobał się poznańskim radnym. Szymon Szynkowski vel Sęk: - Mieszkałem w kamienicy przy ul. Działyńskich. Miasto wyprowadziło z niej lokatorów, by rozpocząć remont. Ale zabrakło pieniędzy i budynek stoi pusty, a Poznań płaci 10 tys. zł miesięcznie za jego ochronę. Lipskie rozwiązanie to dużo lepszy pomysł niż ten, który mają nasi urzędnicy.
- Miasto powinno tak zagospodarowywać puste budynki, które nie grożą zawaleniem, a nie ma pieniędzy na ich remont - uważa radny Marek Sternalski (PO). - Lepiej mieć w pustostanach artystów, niż bezdomnych i meliny. To zwiększy atrakcyjność okolicznych budynków, przyciągnie takie interesy, jak kawiarnie, zachęci ludzi do zamieszkania w pobliżu. Moglibyśmy zachęcać inwestorów posiadających puste budynki do podobnego działania - dodaje. Lipski patent już raz w Poznaniu zadziałał. Mowa o starej drukarni Concordia przy Kaponierze, którą kupił biznesmen Piotr Voelkel. Przez dwa lata budynek mógł stać pusty, ale właściciel zdecydował się go użyczyć małżeństwu artystów Zbyszkowi i Ewie Łowżył. - Próby mieli tam muzycy, działała pracownia fotograficzna, tworzyli projektanci i designerzy. - opowiada Ewa Voelkel, córka biznesmena. - Cały kulturalny Poznań wydzwaniał i pytał, czy też może zorganizować tam swój projekt. Zyskała miejska oferta kulturalna, a my mogliśmy zrezygnować z ochrony i obniżyć koszty utrzymania budynku. Znam państwa Łowżyłów, więc nie bałam się powierzyć im drukarni - tłumaczy. Po umówionym czasie artyści wynieśli się z budynku i rozpoczął się jego remont. Powstanie tam szkoła i centrum designu.
Lipski patent nie zachwyca Jarosława Pucka, szef Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych: - Mamy mniej pustostanów, niż wschodnioniemieckie miasta i więcej chętnych na ich zasiedlenie. Chcemy znaleźć inwestorów, którzy przejmą kamienicę, wyremontują ją, przez kilkanaście lat będą czerpać zyski z wynajmu, a potem zwrócą miastu. Lipski pomysł można by wdrożyć do momentu wyłonienia inwestora, ale to trudne z formalnego punktu widzenia.
Radni Sternalski i Sęk zapowiedzieli, że po wakacjach zastanowią się, jak przeszczepić lipskie rozwiązania do Poznania.
Jak to działa? Właściciel budynku (miasto lub osoba prywatna) wie, że przez kilka lat nie będzie miał pieniędzy na remont. Podpisuje na ten czas umowę np. organizacją pozarządową i powierza jej dom. Stowarzyszenie nie płaci czynszu, pokrywa tylko rachunki za media. Właściciel zyskuje, bo zamiast ochroniarzy to najemca pilnuje, by budynku nikt nie dewastował. W Lipsku w kilkunastu takich domach znajduje się m.in. galeria, wegetariańska stołówka, pracownie studentów Akademii Sztuk Pięknych.
Program "Guardian Buildings spodobał się poznańskim radnym. Szymon Szynkowski vel Sęk: - Mieszkałem w kamienicy przy ul. Działyńskich. Miasto wyprowadziło z niej lokatorów, by rozpocząć remont. Ale zabrakło pieniędzy i budynek stoi pusty, a Poznań płaci 10 tys. zł miesięcznie za jego ochronę. Lipskie rozwiązanie to dużo lepszy pomysł niż ten, który mają nasi urzędnicy.
- Miasto powinno tak zagospodarowywać puste budynki, które nie grożą zawaleniem, a nie ma pieniędzy na ich remont - uważa radny Marek Sternalski (PO). - Lepiej mieć w pustostanach artystów, niż bezdomnych i meliny. To zwiększy atrakcyjność okolicznych budynków, przyciągnie takie interesy, jak kawiarnie, zachęci ludzi do zamieszkania w pobliżu. Moglibyśmy zachęcać inwestorów posiadających puste budynki do podobnego działania - dodaje. Lipski patent już raz w Poznaniu zadziałał. Mowa o starej drukarni Concordia przy Kaponierze, którą kupił biznesmen Piotr Voelkel. Przez dwa lata budynek mógł stać pusty, ale właściciel zdecydował się go użyczyć małżeństwu artystów Zbyszkowi i Ewie Łowżył. - Próby mieli tam muzycy, działała pracownia fotograficzna, tworzyli projektanci i designerzy. - opowiada Ewa Voelkel, córka biznesmena. - Cały kulturalny Poznań wydzwaniał i pytał, czy też może zorganizować tam swój projekt. Zyskała miejska oferta kulturalna, a my mogliśmy zrezygnować z ochrony i obniżyć koszty utrzymania budynku. Znam państwa Łowżyłów, więc nie bałam się powierzyć im drukarni - tłumaczy. Po umówionym czasie artyści wynieśli się z budynku i rozpoczął się jego remont. Powstanie tam szkoła i centrum designu.
Lipski patent nie zachwyca Jarosława Pucka, szef Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych: - Mamy mniej pustostanów, niż wschodnioniemieckie miasta i więcej chętnych na ich zasiedlenie. Chcemy znaleźć inwestorów, którzy przejmą kamienicę, wyremontują ją, przez kilkanaście lat będą czerpać zyski z wynajmu, a potem zwrócą miastu. Lipski pomysł można by wdrożyć do momentu wyłonienia inwestora, ale to trudne z formalnego punktu widzenia.
Radni Sternalski i Sęk zapowiedzieli, że po wakacjach zastanowią się, jak przeszczepić lipskie rozwiązania do Poznania.
- 5 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Czego Poznań może nauczyć się od Lipska
rockville
14.07.10, 01:41
Lipsk moze uczyc sie od Poznania : wielkie pracie na Starym Rynku, komin bedzie przebudowany na minaret, artysta maluje psie kupy na kolor zloty, plywalnia bedzie przerobiona na synagoge, »
-
Czy Grobelny ma umowę z kibicami Lecha na ZKZL?
kajciech
14.07.10, 10:38
Pucek broni rozwiązań absurdalnych. Czy ten facet ma wzorem trybun Lecha zabetonowaną mózgownicę?Czy koniecznym jest ażeby ten urzędas musiał męczyć to miasto swoimi (Grobelnego) wizjami?»
Najczęściej czytane24 htydzień




