Felix i Nika - następcy Pana Samochodzika
13.07.2010
, aktualizacja: 13.07.2010 18:26
Mury "Marcinka" zamieniły się w... plan filmowy. W Poznaniu rozpoczęły się właśnie zdjęcia do młodzieżowego filmu "Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa"
Wakacje trwają w najlepsze, jednak rudowłosa dziewczynka nie opuszcza szkolnych murów. Na korytarzu I LO im. Karola Marcinkowskiego zbiera w pośpiechu porozrzucane długopisy. - Kręcimy to jeszcze raz - krzyczy ktoś z ekipy filmowej. I Nika, a właściwie Klaudia Łepkowska rozsypuje długopisy, by zebrać je na nowo. Ekipa zaczyna kręcić dubel kolejnej sceny młodzieżowego filmu "Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa" w reżyserii Wiktora Skrzyneckiego.
Twórcy filmu długo szukali odpowiedniej szkoły w Warszawie. Jednak ostatecznie zdecydowali się na wybór poznańskiego "Marcinka". - Mury i klimat tej szkoły są wyjątkowe. Idealnie się nadają do filmu - chwali Iwona Harris z Media Group, koproducenta filmu. Zdjęcia rozpoczęły się właśnie w Poznaniu, ale będą też kręcone w innych miejscach, m.in. w Wilkowie, Warszawie i Londynie.
Scenariusz do filmu powstał na podstawie książki Rafała Kosika (o tym samym tytule co film), która opowiada o przygodach wyjątkowych gimnazjalistów. Felix jest młodym wynalazcą, Net zna się na komputerach, a Nika ma pewne paranormalne zdolności - te umiejętności przydadzą się w pokonywaniu przeszkód, które staną im na drodze. Bo bohaterowie przeżyją podróż w czasie.
Książka to bestseller - sprzedano już ponad ćwierć miliona egzemplarzy z tej serii. - Mam nadzieję, że film też będzie tak dobry - mówi Klaudia Łepkowska, trzynastolatka z Warszawy (debiutuje w filmie). - Na początku stres był spory, ale teraz, kiedy już wszystkich znam, praca jest coraz przyjemniejsza i w ogóle nie jest mi szkoda wakacji - przekonuje.
Z entuzjazmem do projektu podchodzi też Kamil Kiler z Wrocławia, czyli filmowy Felix: - Mam pewne doświadczenia w graniu, występowałem w serialach, np. "Pierwszej Miłości". Jednak tutaj praca jest zupełnie inna. Wszystko jest bardzo czasochłonne, dopracowane. Wczoraj dwadzieścia razy kręciliśmy scenę, w której jeden chłopak chwytał się za koszulkę. Mam nadzieję, że naszą pracę będzie widać, kiedy film trafi do kin - opowiada.
Aktorzy chcieliby być podobni do swoich bohaterów. Klaudia: - Gdyby była taka możliwość, chciałabym mieć paranormalne zdolności Niki - twierdzi. A Kamil zazdrości Feliksowi talentu do konstruowania wynalazków i szóstki z fizyki (sam ma czwórkę).
Mocną stroną filmu mają być efekty specjalne, stąd - ze względu na zastosowane technologie - porównanie do takich filmów jak "Spiderman" czy "Transformers". Twórcy zapowiadają jednak: - To nie będzie kolejny "Harry Potter", nie tyle ze względu na różniący nas budżet, ale przede wszystkim na to, że choć w filmie będzie mnóstwo efektów specjalnych, to sama fabuła jest bardzo realistyczna - mówi Iwona Harris. - Od czasu "Pana Samochodzika" czy "Podróży za jeden uśmiech" nie było właściwie polskiego filmu dla młodzieży. Mamy nadzieję, że nasz film przełamie tę kiepską passę. I stworzymy dobrze zrealizowany obraz, pełen ciekawych historii i dobrej zabawy. Presja jest spora, bo mój nastoletni syn ostrzegał, że nie możemy tego schrzanić - dodaje ze śmiechem.
Kinowa premiera filmu planowana jest na jesień przyszłego roku.
Twórcy filmu długo szukali odpowiedniej szkoły w Warszawie. Jednak ostatecznie zdecydowali się na wybór poznańskiego "Marcinka". - Mury i klimat tej szkoły są wyjątkowe. Idealnie się nadają do filmu - chwali Iwona Harris z Media Group, koproducenta filmu. Zdjęcia rozpoczęły się właśnie w Poznaniu, ale będą też kręcone w innych miejscach, m.in. w Wilkowie, Warszawie i Londynie.
Scenariusz do filmu powstał na podstawie książki Rafała Kosika (o tym samym tytule co film), która opowiada o przygodach wyjątkowych gimnazjalistów. Felix jest młodym wynalazcą, Net zna się na komputerach, a Nika ma pewne paranormalne zdolności - te umiejętności przydadzą się w pokonywaniu przeszkód, które staną im na drodze. Bo bohaterowie przeżyją podróż w czasie.
Książka to bestseller - sprzedano już ponad ćwierć miliona egzemplarzy z tej serii. - Mam nadzieję, że film też będzie tak dobry - mówi Klaudia Łepkowska, trzynastolatka z Warszawy (debiutuje w filmie). - Na początku stres był spory, ale teraz, kiedy już wszystkich znam, praca jest coraz przyjemniejsza i w ogóle nie jest mi szkoda wakacji - przekonuje.
Z entuzjazmem do projektu podchodzi też Kamil Kiler z Wrocławia, czyli filmowy Felix: - Mam pewne doświadczenia w graniu, występowałem w serialach, np. "Pierwszej Miłości". Jednak tutaj praca jest zupełnie inna. Wszystko jest bardzo czasochłonne, dopracowane. Wczoraj dwadzieścia razy kręciliśmy scenę, w której jeden chłopak chwytał się za koszulkę. Mam nadzieję, że naszą pracę będzie widać, kiedy film trafi do kin - opowiada.
Aktorzy chcieliby być podobni do swoich bohaterów. Klaudia: - Gdyby była taka możliwość, chciałabym mieć paranormalne zdolności Niki - twierdzi. A Kamil zazdrości Feliksowi talentu do konstruowania wynalazków i szóstki z fizyki (sam ma czwórkę).
Mocną stroną filmu mają być efekty specjalne, stąd - ze względu na zastosowane technologie - porównanie do takich filmów jak "Spiderman" czy "Transformers". Twórcy zapowiadają jednak: - To nie będzie kolejny "Harry Potter", nie tyle ze względu na różniący nas budżet, ale przede wszystkim na to, że choć w filmie będzie mnóstwo efektów specjalnych, to sama fabuła jest bardzo realistyczna - mówi Iwona Harris. - Od czasu "Pana Samochodzika" czy "Podróży za jeden uśmiech" nie było właściwie polskiego filmu dla młodzieży. Mamy nadzieję, że nasz film przełamie tę kiepską passę. I stworzymy dobrze zrealizowany obraz, pełen ciekawych historii i dobrej zabawy. Presja jest spora, bo mój nastoletni syn ostrzegał, że nie możemy tego schrzanić - dodaje ze śmiechem.
Kinowa premiera filmu planowana jest na jesień przyszłego roku.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć