Uczelnia kupiła protezy
12.07.2010
, aktualizacja: 12.07.2010 20:16
Poznańska Wyższa Szkoła Biznesu zwyciężyła w licytacji Poznańskich Zakładów Sprzętu Ortopedycznego. Za 85-procentowy pakiet akcji ma zapłacić 9 mln zł.
ZOBACZ TAKŻE
- Zakłady Sprzętu Ortopedycznego będą sprzedane drożej (16-06-10, 19:57)
- Protezy już nie na sprzedaż. Bo cena za niska (25-11-09, 20:34)
- Za wart 10 mln majątek chcą 6,5 mln. Bo budżet pusty (27-10-09, 08:00)
Istniejąca od 1919 r. firma produkuje sprzęt ortopedyczny, w tym m.in. wykonywane na indywidualne zamówienie protezy i buty ortopedyczne. Handluje także innym sprzętem, m.in. wózkami inwalidzkimi. Zakłady prowadzą cztery sklepy i trzy punkty obsługi pacjenta. Zatrudniają ponad 40 osób.
PZSO skomercjalizowano pięć lat temu. 15 proc. udziałów w nowej spółce dostali pracownicy. Pozostałe 85 proc. zachował skarb państwa. Przed rokiem resort skarbu postanowił je sprzedać. Za swój pakiet wyznaczył cenę minimalną 6,5 mln zł, choć sam jej budynek w centrum Poznania był wart 10 mln zł, a firma nie miała długów. Ministerstwo nigdy nie wytłumaczyło, skąd wzięła się tak niska wycena. Po artykułach "Gazety", w których opisaliśmy dziwną prywatyzację, urzędnicy najpierw zwlekali z rozstrzygnięciem przetargu, by potem ostatecznie go unieważnić. Ministerstwo zleciło w końcu aktualizację wyceny.
Ta była wyższa, choć nie znacząco. Wynosiła 7,2 mln zł, czyli 700 tys. zł więcej. Tym razem, zamiast przetargu ofert, resort postanowił sprzedać firmę na licytacji. Ta odbyła się w poniedziałek. Stanęły do niej Poznańska Wyższa Szkoła Biznesu oraz firma doradcza DGA. Uczelnia chciała kupić PZSO w przetargu, który potem unieważniono.
Wczoraj najwyższą cenę - 9 mln zł - zaoferowała uczelnia. I to ona kupi od ministerstwa udziały w firmie. - Czy ta cena nas satysfakcjonuje? Trudno ocenić. Jest wyższa od ceny minimalnej, ale wciąż nie najwyższa. Dla nas najważniejsza jest przyszłość firmy. A ta stoi pod znakiem zapytania - powiedzieli nam pracownicy PZSO.
Uczelnia już dzisiaj wynajmuje od zakładów część budynku przy ul. Przemysłowej. Sprzedaż na licytacji, inaczej niż w trybie negocjacji, czego domagali się pracownicy, oznacza, że kupiec nie musi dawać gwarancji utrzymania produkcji i zatrudnienia. Może zamknąć zakład, a majątek sprzedać i na tym zarobić. A to obok niskiej wyceny było w trakcie przetargu jednym z głównych zarzutów wobec ministra skarbu.
Z kanclerzem uczelni Tomaszem Sworowskim nie udało nam się w poniedziałek skontaktować. Ale gdy jesienią pisaliśmy o tym, że szkoła chce kupić zakłady ortopedyczne, Sworowski zapewniał, że wpisuje się to w koncepcję jej rozwoju. Jak szkolenie rehabilitantów wiąże się z produkcją protez? Sworowski: - Tyle się mówi, że firmy powinny ściśle współpracować ze szkołami, to chcemy to robić. Utrzymamy produkcję. Nadal będziemy płacić zakładom za wynajem pomieszczeń, tyle że teraz będziemy ich udziałowcem.
PZSO skomercjalizowano pięć lat temu. 15 proc. udziałów w nowej spółce dostali pracownicy. Pozostałe 85 proc. zachował skarb państwa. Przed rokiem resort skarbu postanowił je sprzedać. Za swój pakiet wyznaczył cenę minimalną 6,5 mln zł, choć sam jej budynek w centrum Poznania był wart 10 mln zł, a firma nie miała długów. Ministerstwo nigdy nie wytłumaczyło, skąd wzięła się tak niska wycena. Po artykułach "Gazety", w których opisaliśmy dziwną prywatyzację, urzędnicy najpierw zwlekali z rozstrzygnięciem przetargu, by potem ostatecznie go unieważnić. Ministerstwo zleciło w końcu aktualizację wyceny.
Ta była wyższa, choć nie znacząco. Wynosiła 7,2 mln zł, czyli 700 tys. zł więcej. Tym razem, zamiast przetargu ofert, resort postanowił sprzedać firmę na licytacji. Ta odbyła się w poniedziałek. Stanęły do niej Poznańska Wyższa Szkoła Biznesu oraz firma doradcza DGA. Uczelnia chciała kupić PZSO w przetargu, który potem unieważniono.
Wczoraj najwyższą cenę - 9 mln zł - zaoferowała uczelnia. I to ona kupi od ministerstwa udziały w firmie. - Czy ta cena nas satysfakcjonuje? Trudno ocenić. Jest wyższa od ceny minimalnej, ale wciąż nie najwyższa. Dla nas najważniejsza jest przyszłość firmy. A ta stoi pod znakiem zapytania - powiedzieli nam pracownicy PZSO.
Uczelnia już dzisiaj wynajmuje od zakładów część budynku przy ul. Przemysłowej. Sprzedaż na licytacji, inaczej niż w trybie negocjacji, czego domagali się pracownicy, oznacza, że kupiec nie musi dawać gwarancji utrzymania produkcji i zatrudnienia. Może zamknąć zakład, a majątek sprzedać i na tym zarobić. A to obok niskiej wyceny było w trakcie przetargu jednym z głównych zarzutów wobec ministra skarbu.
Z kanclerzem uczelni Tomaszem Sworowskim nie udało nam się w poniedziałek skontaktować. Ale gdy jesienią pisaliśmy o tym, że szkoła chce kupić zakłady ortopedyczne, Sworowski zapewniał, że wpisuje się to w koncepcję jej rozwoju. Jak szkolenie rehabilitantów wiąże się z produkcją protez? Sworowski: - Tyle się mówi, że firmy powinny ściśle współpracować ze szkołami, to chcemy to robić. Utrzymamy produkcję. Nadal będziemy płacić zakładom za wynajem pomieszczeń, tyle że teraz będziemy ich udziałowcem.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień


