Czy fabryka papy truje mieszkańców?
12.07.2010
, aktualizacja: 11.07.2010 21:27
Stowarzyszenie Ekologiczne "Koliber" z Potrzanowa uważa, że tak. I na dziś planuje happening protestacyjny. - Nie chcemy likwidacji fabryki, ale chcemy, żeby Lemar przestrzegał prawa - mówi reprezentująca protestujących mecenas Magdalena Szydłowska.
Stowarzyszenie to około 20 osób, które narzekają na fetor i hałas wydobywający się z fabryki w Potrzanowie pod Skokami. Zakład produkuje 5 mln m sześc. papy rocznie. - Domagamy się przynajmniej założenia filtrów niwelujących te uciążliwości - tłumaczą.
A uciążliwości ich zdaniem są ogromne: - Żeby wyprodukować papę, trzeba podgrzać masę bitumiczną do 180 st. C., a przy tym wydziela się cały zestaw substancji szkodliwych dla zdrowia, część z nich ma potwierdzone działania rakotwórcze - wyjaśnia mecenas Szydłowska. - Tymczasem Lemar w raporcie oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko wykonanym dla burmistrza Skoków całkowicie pomija emisję zanieczyszczeń związanych z używaniem asfaltów i lepików do produkcji papy. Naszym zdaniem to lekceważenie przepisów.
To - jak wyjaśnia mecenas Szydłowska - niejedyna wina producenta papy: - Lemar prezentuje swobodne podejście do obowiązków nakładanych przez przepisy, np. nie przedłożył w Urzędzie Marszałkowskim zestawień o zakresie korzystania ze środowiska oraz o rodzajach i ilości odpadów.
Członków stowarzyszenia niepokoi też to, że fabryka chce się rozwijać. - Lemar zamierza powiększyć produkcję o 60 proc. Wyliczyliśmy, że po rozbudowie pod zakład podjeżdżać będzie 3,7 tys. tirów rocznie - wylicza mecenas Szydłowska.
Prezes Lemara Lech Dworzyński uważa, że całe zamieszanie to inicjatywa kilku osób, które chciały zarobić na przekształceniu terenów rolniczych położonych w okolicach fabryki na działki budowlane. - Gmina się na to nie zgodziła i oni uważają, że to nasza wina - tłumaczy. I zapewnia, że fabryka przestrzega wszystkich norm i emituje do środowiska "czyste powietrze". - Mam na to dokumenty. Zresztą proszę przyjechać i samemu sprawdzić, czy jest fetor - zachęca. Zaznacza też, że i on ma podpisy 200 osób pracujących w zakładzie i współpracujących z nim: - Wszyscy uważają, że dbamy o warunki pracy i o ochronę środowiska - przekonuje Dworzyński.
Burmistrz Skoków Tadeusz Kłos również twierdzi, że sprawa jest "sterowana". Ale nie chce zdradzić przez kogo. - Oficjalnie nic nie wiem - ucina. I dodaje: - Każdy chciałby mieszkać wśród zapachów konwalii i róż, wśród skowronków i motyli. Ale trzeba też zauważyć, że firma daje zatrudnienie 60 osobom, czyli utrzymuje 40-50 rodzin. Bez niej ci ludzie nie mieliby pracy.
- I właśnie miejscami pracy firma wywiera nacisk na gminę - uważa mecenas Szydłowska. - Ale my nie chcemy likwidacji fabryki, chcemy tylko dopilnować, żeby Lemar przestrzegał prawa, chcemy wspomóc gminę w tym pilnowaniu. Dlatego walczymy o dopuszczenie stowarzyszenia do udziału w postępowaniu o wydanie tzw. decyzji środowiskowej, warunkującej wydanie pozwolenia na rozbudowę.
Tego właśnie członkowie "Kolibra" domagać się będą podczas dzisiejszego happeningu, w Potrzanowie o godz. 15. Kilka minut później wyruszą sprzed siedziby Lemara londyńskimi autobusami do Urzędu Gminy w Skokach, by wręczyć burmistrzowi petycje.
Stowarzyszenie zapowiada, że do udziału w happeningu szykuje się ok. 150 osób.
A uciążliwości ich zdaniem są ogromne: - Żeby wyprodukować papę, trzeba podgrzać masę bitumiczną do 180 st. C., a przy tym wydziela się cały zestaw substancji szkodliwych dla zdrowia, część z nich ma potwierdzone działania rakotwórcze - wyjaśnia mecenas Szydłowska. - Tymczasem Lemar w raporcie oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko wykonanym dla burmistrza Skoków całkowicie pomija emisję zanieczyszczeń związanych z używaniem asfaltów i lepików do produkcji papy. Naszym zdaniem to lekceważenie przepisów.
To - jak wyjaśnia mecenas Szydłowska - niejedyna wina producenta papy: - Lemar prezentuje swobodne podejście do obowiązków nakładanych przez przepisy, np. nie przedłożył w Urzędzie Marszałkowskim zestawień o zakresie korzystania ze środowiska oraz o rodzajach i ilości odpadów.
Członków stowarzyszenia niepokoi też to, że fabryka chce się rozwijać. - Lemar zamierza powiększyć produkcję o 60 proc. Wyliczyliśmy, że po rozbudowie pod zakład podjeżdżać będzie 3,7 tys. tirów rocznie - wylicza mecenas Szydłowska.
Prezes Lemara Lech Dworzyński uważa, że całe zamieszanie to inicjatywa kilku osób, które chciały zarobić na przekształceniu terenów rolniczych położonych w okolicach fabryki na działki budowlane. - Gmina się na to nie zgodziła i oni uważają, że to nasza wina - tłumaczy. I zapewnia, że fabryka przestrzega wszystkich norm i emituje do środowiska "czyste powietrze". - Mam na to dokumenty. Zresztą proszę przyjechać i samemu sprawdzić, czy jest fetor - zachęca. Zaznacza też, że i on ma podpisy 200 osób pracujących w zakładzie i współpracujących z nim: - Wszyscy uważają, że dbamy o warunki pracy i o ochronę środowiska - przekonuje Dworzyński.
Burmistrz Skoków Tadeusz Kłos również twierdzi, że sprawa jest "sterowana". Ale nie chce zdradzić przez kogo. - Oficjalnie nic nie wiem - ucina. I dodaje: - Każdy chciałby mieszkać wśród zapachów konwalii i róż, wśród skowronków i motyli. Ale trzeba też zauważyć, że firma daje zatrudnienie 60 osobom, czyli utrzymuje 40-50 rodzin. Bez niej ci ludzie nie mieliby pracy.
- I właśnie miejscami pracy firma wywiera nacisk na gminę - uważa mecenas Szydłowska. - Ale my nie chcemy likwidacji fabryki, chcemy tylko dopilnować, żeby Lemar przestrzegał prawa, chcemy wspomóc gminę w tym pilnowaniu. Dlatego walczymy o dopuszczenie stowarzyszenia do udziału w postępowaniu o wydanie tzw. decyzji środowiskowej, warunkującej wydanie pozwolenia na rozbudowę.
Tego właśnie członkowie "Kolibra" domagać się będą podczas dzisiejszego happeningu, w Potrzanowie o godz. 15. Kilka minut później wyruszą sprzed siedziby Lemara londyńskimi autobusami do Urzędu Gminy w Skokach, by wręczyć burmistrzowi petycje.
Stowarzyszenie zapowiada, że do udziału w happeningu szykuje się ok. 150 osób.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Czy fabryka papy truje mieszkańców?
po-chwa_lony
13.07.10, 01:11
większość emisji substancji odorowych da się zneutralizować za ułamek wartościdanej inwestycji, danego zakładu. Ale właściciel wyda te pieniądze tylkowtedy, jeśli mieszka w pobliżu/na »
-
Czy fabryka papy truje mieszkańców?
zasmu-cony
14.07.10, 08:25
może ktoś mi rozjaśni sprawę, mam zamiar kupić działkę niedaleko, czy coś wniósł ten protest, jak zareagowali truciciele???? »
Najczęściej czytane24 htydzień




