Policjanci: Melduję, że list premiera dostałem
01.07.2010
, aktualizacja: 30.06.2010 17:47
Poznańska komenda miejska zbiera dowody, że policjanci zapoznali się z obietnicą Donalda Tuska, o pozostawieniu przywilejów emerytalnych. Każe im kwitować to własnoręcznym podpisem
ZOBACZ TAKŻE
- Kolej: tu czas płynie inaczej (30-06-10, 21:19)
- Marcin Libicki gotów wrócić do PiS. Pod warunkami (01-07-11, 00:00)
- Dwie dziewczyny z krzesłami (30-06-10, 20:02)
List premiera Donalda Tuska do służb mundurowych dotarł właśnie do wielkopolskich policjantów. To odpowiedź na medialne doniesienia o pracach rządu nad ograniczeniem przywilejów tych służb. W tym prawa do wcześniejszej emerytury. Tusk dementuje te doniesienia: "Wiem, że plotka i nieprawdziwe informacje potrafią spowodować skutki i wywołać nieuzasadnione obawy. Dlatego, ucinając wszelkie spekulacje, chcę Was zapewnić, że w moim rządzie nie są i nie będą prowadzone żadne prace zmierzające do odebrania uprawnień emerytalnych osobom, które pracują dziś w służbach mundurowych."
- Ten list to element kampanii wyborczej - nie ma wątpliwości Andrzej Szary, szef policyjnych związkowców w Wielkopolsce.
Ale najciekawszy jest sposób, w jaki list premiera dotarł do policjantów. Poznańska komenda miejska do listu Tuska załączyła instrukcję z klauzulą "bardzo pilne". A tam czytamy, że wiceszef wielkopolskiej policji nakazał, by komendanci i naczelnicy zapoznali z listem swoich policjantów. By mieć pewność, że żaden policjant nie wywinął się od lektury, mają się własnoręcznie podpisać, że list premiera czytali. Z lektury zwolniono tylko urlopowanych.
Czytanie zaczęło się we wtorek, na popołudniowych odprawach.
- Odczytuję zarządzenia, polecenia, wskaźniki, mierniki. Ale pismo od premiera czytałem swoim policjantom po raz pierwszy - mówi nam jeden z naczelników.
A po tym seansie kazał policjantom podpisać się na liście, że z pismem premiera się zapoznali.
Ale wczoraj wielkopolska policja, chcąc mieć pewność, że się nikt od listu nie wywinął, kazała jego kopię rozdać wszystkim policjantom na służbie. A odbiór także pokwitować.
- Szkoda mi tego papieru, bo jak wypisujemy jakieś kwity, to nie możemy się o niego doprosić. A tu się rozdaje w setkach kopii - irytuje się wspomniany naczelnik.
Romuald Piecuch z biura prasowego wielkopolskiej policji: - To normalna procedura, że policjanci potwierdzają zapoznanie się z adresowanym do nich pismem. Tak się dzieje z każdym dokumentem.
A czemu list rozsyłano z klauzulą "bardzo pilne"? Tu głos zabiera Krzysztof Hajdas z komendy głównej: - Nie było żadnego specjalnego trybu dla tego listu. Wyszedł standardowo naszą wewnętrzną pocztą, która działa trzy razy w tygodniu, razem z innymi pismami. A z komend wojewódzkich dalej był rozsyłany do jednostek terenowych.
I Hajdas zapewnia: - Nikt się nie śpieszył, bo są wybory. Policjanci, którzy są na urlopach, zapoznają się z tym listem już po wyborach.
Związkowiec Andrzej Szary ma propozycję, by policjanci poprosili o włożenie listu premiera do swoich akt osobowych: - Jeśli po wyborach rząd zmieni zdanie w sprawie emerytur, to będzie można powołać się na słowa premiera - dodaje.
- Ten list to element kampanii wyborczej - nie ma wątpliwości Andrzej Szary, szef policyjnych związkowców w Wielkopolsce.
Ale najciekawszy jest sposób, w jaki list premiera dotarł do policjantów. Poznańska komenda miejska do listu Tuska załączyła instrukcję z klauzulą "bardzo pilne". A tam czytamy, że wiceszef wielkopolskiej policji nakazał, by komendanci i naczelnicy zapoznali z listem swoich policjantów. By mieć pewność, że żaden policjant nie wywinął się od lektury, mają się własnoręcznie podpisać, że list premiera czytali. Z lektury zwolniono tylko urlopowanych.
Czytanie zaczęło się we wtorek, na popołudniowych odprawach.
- Odczytuję zarządzenia, polecenia, wskaźniki, mierniki. Ale pismo od premiera czytałem swoim policjantom po raz pierwszy - mówi nam jeden z naczelników.
A po tym seansie kazał policjantom podpisać się na liście, że z pismem premiera się zapoznali.
Ale wczoraj wielkopolska policja, chcąc mieć pewność, że się nikt od listu nie wywinął, kazała jego kopię rozdać wszystkim policjantom na służbie. A odbiór także pokwitować.
- Szkoda mi tego papieru, bo jak wypisujemy jakieś kwity, to nie możemy się o niego doprosić. A tu się rozdaje w setkach kopii - irytuje się wspomniany naczelnik.
Romuald Piecuch z biura prasowego wielkopolskiej policji: - To normalna procedura, że policjanci potwierdzają zapoznanie się z adresowanym do nich pismem. Tak się dzieje z każdym dokumentem.
A czemu list rozsyłano z klauzulą "bardzo pilne"? Tu głos zabiera Krzysztof Hajdas z komendy głównej: - Nie było żadnego specjalnego trybu dla tego listu. Wyszedł standardowo naszą wewnętrzną pocztą, która działa trzy razy w tygodniu, razem z innymi pismami. A z komend wojewódzkich dalej był rozsyłany do jednostek terenowych.
I Hajdas zapewnia: - Nikt się nie śpieszył, bo są wybory. Policjanci, którzy są na urlopach, zapoznają się z tym listem już po wyborach.
Związkowiec Andrzej Szary ma propozycję, by policjanci poprosili o włożenie listu premiera do swoich akt osobowych: - Jeśli po wyborach rząd zmieni zdanie w sprawie emerytur, to będzie można powołać się na słowa premiera - dodaje.
- 20 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Policjanci: Melduję, że list premiera dostałem
rockville
01.07.10, 19:08
Policjant, ktory strzelal do bezbronnego zlodzieja telefonu komorkowego powinien byc zwolniony i pozbawiony emertury. 20% dodatek do emerytury powinni dostac ci policjanci, ktorzy »
Najczęściej czytane24 htydzień




