Czy wyprowadzka do kontenera to wyrok?
29.06.2010
, aktualizacja: 29.06.2010 19:47
Jeszcze tego lata miasto chce przeprowadzić do kontenerów samotnych, pijących i niepłacących czynszu lokatorów komunalnych mieszkań. Szansą dla nich ma być program resocjalizacji. Zdaniem Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, który ma się tym zająć, plan nie ma jednak szans powodzenia
Dwadzieścia pięć kontenerów, takich samych jak te, które stoją na placach budowy, za prawie pół miliona złotych miasto kupiło jeszcze w zeszłym roku. Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych chce przeprowadzić do nich z komunalnych mieszkań samotnych mężczyzn, którzy nie płacą czynszów, piją, uprzykrzają życie sąsiadom i dewastują, czyli tych, w których sąsiedztwie nikt nie chce mieszkać.
Trudni lokatorzy do tzw. pawilonów socjalnych mieli się wprowadzać już teraz, ale - jak tłumaczy Magdalena Gościńska z ZKZL - przedłużyło się załatwianie formalności. Teraz Zarząd czeka na pozwolenie na budowę. - Mam nadzieję, że kontenery zostaną zasiedlone jeszcze w te wakacje - zapowiada Gościńska.
Na razie wiadomo, że 10 kontenerów stanie przy ul. Średzkiej, niedaleko ul. św. Michała. Wcześniej miasto zaproponowało kilka innych lokalizacji m.in. na Głuszynie, na Winogradach i na ul. Darzyńskiej między Kobylimpolem, a Szczepankowem. Wszędzie plany miasta wzbudziły protesty mieszkańców. - Mieszkańcy Średzkiej też protestowali - przyznaje Gościńska. Ale tym razem miasto nie dało za wygraną. Efekt? Część mieszkańców dała się przekonać. - Ci ludzie muszą gdzieś mieszkać, trzeba im jakoś pomóc - usłyszeliśmy wczoraj od grupy młodych ludzi ze Średzkiej. Jednak nie wszyscy zgadzają się z decyzjami urzędników: - To zły pomysł, będę się bała, jeśli oni tutaj zamieszkają - skarżyła się emerytka z kamienicy sąsiadującej z wyznaczonym pod budowę placem.
Problemy adaptacyjne ma rozwiązać specjalny program resocjalizacji, który poprowadzi MOPR i wyłoniona w konkursie organizacja pozarządowa. Konkurs ma zostać ogłoszony dopiero we wrześniu, bo - jak tłumaczy Alicja Szcześniak z wydziału zdrowia Urzędu Miasta - zmieniły się przepisy i miasto opracowuje nowe zasady współpracy.
Na razie nie ma więc szczegółowego programu, ale są założenia: - Chodzi o wzajemną akceptację, a następnie o aktywizację zawodową i rozbudzenie zainteresowań lokatorów pawilonów socjalnych - mówi Szcześniak. - Chcemy, żeby kontenery były dla tych mieszkańców miejscem jak najkrótszego pobytu - deklaruje.
Również radni liczą, że uda się pomóc mieszkańcom kontenerów. - To musi być tylko przejściowe rozwiązanie, trzeba tych ludzi jakoś wyciągnąć. Na pewno się da, przynajmniej niektórych - przekonuje Lidia Dudziak, radna PiS. Podobnego zdanie jest Marek Sternalski z PO: - Potrzebna jest resocjalizacja, żeby ci ludzie mogli wyjść z tego getta. Bez takich działań, cały pomysł z kontenerami nie ma sensu.
Ale choć programu resocjalizacji jeszcze nie ma, MOPR już teraz jest przekonany, że nic się zrobić nie da. - Żeby taki program się powiódł, ludzie muszą chcieć coś w swoim życiu zmienić. Do tego potrzebna jest motywacja. A ci samotni mężczyźni nie mają żadnej motywacji. Co więcej: każdą pomoc traktują jako ingerencje w ich prywatne sprawy, a to daje odwrotny skutek - tłumaczy Lidia Leońska, rzecznik MOPR. - To tak jakby hospicjum budować i mieć nadzieję, że się pacjentów wyleczy. A my nie jesteśmy cudotwórcami.
Jarosław Pucek, szef ZKZL przyznaje, że resocjalizacja może się nie powieść. - Ale chodzi o jasny sygnał, że straciliśmy do nich zaufanie - mówi.
Zdaniem Leońskiej skuteczny mógłby być tylko program terapeutyczno-ochronny, który ograniczy zagrożenie związane z takim trudnym sąsiedztwem. - Ale najlepiej byłoby poszukać jakichś alternatywnych rozwiązań - radzi.
Podobnego zdania jest Lech Merglera, ze Stowarzyszenia My Poznaniacy, tyle że przytacza inne argumenty: - To w ogóle nie jest żadne rozwiązanie, nie można ludzi traktować jak przedmioty. To są chorzy ludzie i trzeba ich leczyć i edukować, a nie wystawiać poza margines. Nie mam poczucia, że władze zrobiły w tej sprawie wszystko co należy - mówi. - Pucek zachował się jak księgowy, zupełnie nie wziął pod uwagę również względów społecznych.
Pomysłu dyr. Pucka broni natomiast psycholog, prof. Augustyn Bańka z UAM. - To problem, z którym musimy się zmierzyć i miasto próbuje to zrobić. Za to miastu należy się szacunek, że nie zamiata go pod dywan. A na ile plan się powiedzie? Czas pokaże. Ale na razie na te działania patrzę z uznaniem - mówi. I dodaje, ze jego zdaniem przeprowadzka do kontenerów nie jest wcale ekstremalnym rozwiązaniem. - Komornicy nie byliby dla tych ludzi tak łaskawi - zauważa.
Mimo wciąż trwającej dyskusji ZKZL szuka kolejnych lokalizacji, dla nowych 15 pawilonów: - Zleciliśmy analizę, mamy wnioski, ale na razie nie chcemy ich ujawnić. Ujawnimy je dopiero, gdy podejmiemy decyzje - zdradza Jarosław Pucek.
Trudni lokatorzy do tzw. pawilonów socjalnych mieli się wprowadzać już teraz, ale - jak tłumaczy Magdalena Gościńska z ZKZL - przedłużyło się załatwianie formalności. Teraz Zarząd czeka na pozwolenie na budowę. - Mam nadzieję, że kontenery zostaną zasiedlone jeszcze w te wakacje - zapowiada Gościńska.
Na razie wiadomo, że 10 kontenerów stanie przy ul. Średzkiej, niedaleko ul. św. Michała. Wcześniej miasto zaproponowało kilka innych lokalizacji m.in. na Głuszynie, na Winogradach i na ul. Darzyńskiej między Kobylimpolem, a Szczepankowem. Wszędzie plany miasta wzbudziły protesty mieszkańców. - Mieszkańcy Średzkiej też protestowali - przyznaje Gościńska. Ale tym razem miasto nie dało za wygraną. Efekt? Część mieszkańców dała się przekonać. - Ci ludzie muszą gdzieś mieszkać, trzeba im jakoś pomóc - usłyszeliśmy wczoraj od grupy młodych ludzi ze Średzkiej. Jednak nie wszyscy zgadzają się z decyzjami urzędników: - To zły pomysł, będę się bała, jeśli oni tutaj zamieszkają - skarżyła się emerytka z kamienicy sąsiadującej z wyznaczonym pod budowę placem.
Problemy adaptacyjne ma rozwiązać specjalny program resocjalizacji, który poprowadzi MOPR i wyłoniona w konkursie organizacja pozarządowa. Konkurs ma zostać ogłoszony dopiero we wrześniu, bo - jak tłumaczy Alicja Szcześniak z wydziału zdrowia Urzędu Miasta - zmieniły się przepisy i miasto opracowuje nowe zasady współpracy.
Na razie nie ma więc szczegółowego programu, ale są założenia: - Chodzi o wzajemną akceptację, a następnie o aktywizację zawodową i rozbudzenie zainteresowań lokatorów pawilonów socjalnych - mówi Szcześniak. - Chcemy, żeby kontenery były dla tych mieszkańców miejscem jak najkrótszego pobytu - deklaruje.
Również radni liczą, że uda się pomóc mieszkańcom kontenerów. - To musi być tylko przejściowe rozwiązanie, trzeba tych ludzi jakoś wyciągnąć. Na pewno się da, przynajmniej niektórych - przekonuje Lidia Dudziak, radna PiS. Podobnego zdanie jest Marek Sternalski z PO: - Potrzebna jest resocjalizacja, żeby ci ludzie mogli wyjść z tego getta. Bez takich działań, cały pomysł z kontenerami nie ma sensu.
Ale choć programu resocjalizacji jeszcze nie ma, MOPR już teraz jest przekonany, że nic się zrobić nie da. - Żeby taki program się powiódł, ludzie muszą chcieć coś w swoim życiu zmienić. Do tego potrzebna jest motywacja. A ci samotni mężczyźni nie mają żadnej motywacji. Co więcej: każdą pomoc traktują jako ingerencje w ich prywatne sprawy, a to daje odwrotny skutek - tłumaczy Lidia Leońska, rzecznik MOPR. - To tak jakby hospicjum budować i mieć nadzieję, że się pacjentów wyleczy. A my nie jesteśmy cudotwórcami.
Jarosław Pucek, szef ZKZL przyznaje, że resocjalizacja może się nie powieść. - Ale chodzi o jasny sygnał, że straciliśmy do nich zaufanie - mówi.
Zdaniem Leońskiej skuteczny mógłby być tylko program terapeutyczno-ochronny, który ograniczy zagrożenie związane z takim trudnym sąsiedztwem. - Ale najlepiej byłoby poszukać jakichś alternatywnych rozwiązań - radzi.
Podobnego zdania jest Lech Merglera, ze Stowarzyszenia My Poznaniacy, tyle że przytacza inne argumenty: - To w ogóle nie jest żadne rozwiązanie, nie można ludzi traktować jak przedmioty. To są chorzy ludzie i trzeba ich leczyć i edukować, a nie wystawiać poza margines. Nie mam poczucia, że władze zrobiły w tej sprawie wszystko co należy - mówi. - Pucek zachował się jak księgowy, zupełnie nie wziął pod uwagę również względów społecznych.
Pomysłu dyr. Pucka broni natomiast psycholog, prof. Augustyn Bańka z UAM. - To problem, z którym musimy się zmierzyć i miasto próbuje to zrobić. Za to miastu należy się szacunek, że nie zamiata go pod dywan. A na ile plan się powiedzie? Czas pokaże. Ale na razie na te działania patrzę z uznaniem - mówi. I dodaje, ze jego zdaniem przeprowadzka do kontenerów nie jest wcale ekstremalnym rozwiązaniem. - Komornicy nie byliby dla tych ludzi tak łaskawi - zauważa.
Mimo wciąż trwającej dyskusji ZKZL szuka kolejnych lokalizacji, dla nowych 15 pawilonów: - Zleciliśmy analizę, mamy wnioski, ale na razie nie chcemy ich ujawnić. Ujawnimy je dopiero, gdy podejmiemy decyzje - zdradza Jarosław Pucek.
- 21 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Ludzie! Kocham Was wszystkich!
po_yeah_bunny
29.06.10, 20:27
Ach, jakże strasznie mocno trzymam kciuki za powodzenie wspaniałych programów resocjalizacyjnych!I jakże strasznie nie wierzę w ich sukces!Baaaardzo nisko kłania się 45 lat komuny, »
-
Mergler - mieszane uczucia
kajciech
30.06.10, 10:00
To że złotego środka nie znajdziemy jest jasne.To, że Pucek to marionetka Grobelnego z kibicowskiego nadania to inna sprawa.Dziwi mnie jedynie krytykanctwo Merglera, które w zasadzie nawet »
-
moim zdaniem powinni dać materiał i kazać coś
cfalek
01.07.10, 18:36
im samemu wybudować (pod nadzorem oczywiście). tak to chyba jeden pies im cobędą niszczyć, a jak sami coś zrobią to jest cień szansy, że docenią to wobecalternatywy mieszkania pod mostem.»
Najczęściej czytane24 htydzień




