Poznań baluje, karetka kursuje. A lekarze...

Sylwia Sałwacka
01.07.2011 , aktualizacja: 28.06.2010 20:09
A A A Drukuj
... rwą włosy z głowy. Bo karetka ze Starego Miasta zamiast chorych ratuje imprezowiczów i balowiczów. Są dni, że jeździ tylko do zamroczonych alkoholem. Te dni to: dzień wypłaty i weekendy. A także... poniedziałki. Bo wtedy poznańskie Stare Miasto trzeźwieje
Załoga karetki pogotowia ratunkowego ze Starego Miasta
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Załoga karetki pogotowia ratunkowego ze Starego Miasta
- Stare Miasto to najgorszy rewir w Poznaniu, nigdzie indziej nie mamy tyle interwencji alkoholowych i pobiciowych, to prawdziwa plaga - mówi Witold Draber, szef Rejonowej Stacji Pogotowia Ratunkowego.

Karetka ze Starego Miasta stacjonuje w szpitalu przy ul. Szkolnej, pokój ratowników znajduje się na drugim piętrze, nad kaplicą. Niewielki stół, cztery tapczany. A na ścianie tablica rekordów. Największe do tej pory padły 15 maja - tego dnia Lech Poznań zdobył mistrzostwo Polski.

Karetka w małym powiatowym mieście ma ok. 150 wyjazdów miesięcznie. Karetka w Poznaniu - ok. 350-400. Szacuje się, że na Starym Mieście - które jest zagłębiem klubów tanecznych, barów, restauracji - nawet 60 proc. wyjazdów jest nieuzasadnionych. Ratownicy jeżdżą po prostu do pijanych ludzi, którzy leżą na chodnikach, ulicach, ławkach, spadają po pijaku ze schodów, wszczynają burdy.

- Najgorsze dni to "wypłata" i weekendy - opowiada Janusz Ziemniczak, kierownik zespołu ratunkowego numer siedem ze Starego Miasta. - A weekend na Starym Rynku zaczyna się już... w czwartek, bo wtedy na mieście zaczynają bawić się studenci. Karetka jedzie na interwencje pod kluby taneczne - Heros, Buddha Bar, Alcatraz, Terytorium.

Weekend kończy się w poniedziałek. - W poniedziałek służby oczyszczania miasta zbierają z ulic hałdy szkła, butelek i wymiocin, a my jeździmy do biur, bo panowie trzeźwieją - opowiada Janusz Ziemniczak.

Ale piją też panie.

Tomasz Skręty, kierowca zespołu ratunkowego: - Mieliśmy ostatnio telefon z jednej z dyskotek: zasłabła dziewczyna. Okazało się, że była po kilku drinkach. Prosiła, żeby dać jej tabletkę, bo boli ją głowa. A ona chce się dalej bawić! Albo inny przykład: zadzwoniła pani o piątej nad ranem, że się źle czuje. Skręciła nogę na schodach, chciała od nas maści.

Teoretycznie pogotowie może odmówić przyjazdu do pijanej osoby, ale jak ustalić przez telefon, czy pacjent, od którego pachnie alkoholem, nie dostał udaru mózgu, zawału serca lub czy nie dławi się własnymi wymiocinami? Ratownicy jadą więc, próbują nawiązać z taką osobą kontakt, szukają obrażeń ciała.

Koszt dojazdu to ok. 100-200 zł. Witold Draber: - Jeśli to tylko alkoholowe upojenie, wzywamy policję, która zawozi nietrzeźwą osobę do izby wytrzeźwień. Bywa, że karetka czeka na policję godzinę. Teoretycznie możemy obciążyć takiego pacjenta kosztem dojazdu, ale trzeba mu zrobić wtedy badania krwi na obecność alkoholu. Nie wszyscy się na to zgadzają. Takie prawo daje pacjentom ustawa o zakładach opieki zdrowotnej. Nawet jeśli wystawimy rachunek za nieuzasadniony wyjazd, to i tak ludzie nie płacą. Lub się awanturują. A najbardziej ci, którzy uchodzą na co dzień za kulturalnych.

Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

  • Poznań baluje, karetka kursuje. A lekarze... rockville 29.06.10, 08:32

    GW informowala, ze Poznan jest stolica know know, ze jest miastem gejowskim, ze bedzie miastem zydowskin po przerobieniu plywalni na synagoge, ze Poznan bedzie europejska stolica kultury, i »

  • Poznań baluje, karetka kursuje. A lekarze... finn0 29.06.10, 09:49

    Panowie z pogotowia, jak się najęło za psa, to trzeba szczekać. A tak poważnie, to choć czasy moich balang minęły, to nie było to tak dawno temu, a nie przypominam sobie, żeby Poznań był »