Śmierć na przejeździe? Kolejarze ostrzegają

Seweryn Lipoński
25.06.2010 , aktualizacja: 25.06.2010 11:51
A A A Drukuj
Co roku w Wielkopolsce jest kilkadziesiąt wypadków na przejazdach kolejowych. Niektórzy tracą w nich życie. Kolejarze chcą to zmienić i już po raz szósty ruszają z akcją "Bezpieczny przejazd".

Fot. antonina
Kierowca zbliża się do przejazdu, rozmawia z żoną przez telefon. Błysk świateł pociągu, krótki krzyk, zderzenie... i w słuchawce zapada cisza.

To tylko spot akcji organizowanej przez kolej. Ale podobne sytuacje zdarzają się nagminnie. Wielu kierowców nie uważa na przejazdach przejazdami.

PKP od kilku lat prowadzi więc kampanię "Bezpieczny przejazd". Mimo to w zeszłym roku liczba wypadków na przejazdach wzrosła - w całym kraju było ich 259, zginęło 51 osób.

- Z pociągiem jeszcze nikt nie wygrał. Samochód też nie - przypomina Łukasz Więcek z Zakładu Linii Kolejowych w Poznaniu. - Pośpiech, gonitwa... i śmierć. Tak to się kończy, gdy ktoś nie zachowuje zdrowego rozsądku.

W całej Wielkopolsce w zeszłym roku doszło aż do 38 takich wypadków. To najgorszy wynik w kraju - niechlubną palmę pierwszeństwa dzielimy z województwem mazowieckim. Tylko na terenie zakładu poznańskiego kolizji było 18. A w tym roku - już siedem. Zginęła w nich jedna osoba - w styczniu 59-letni mężczyzna wpadł pod pociąg na przejeździe na linii między Koninem a Cieninem. Do tragedii zwykle dochodzi z winy kierowców i pieszych. - To najczęściej młodzi ludzie. I wcale nie pod wpływem alkoholu. Większość ofiar to trzeźwi, świadomi kierowcy, którzy po prostu nie zachowali ostrożności - podkreśla Krzysztof Iks, starszy kontroler w inspektoracie bezpieczeństwa ruchu kolejowego PKP PLK.

Więcek: - Niedawno widzieliśmy filmik spod Kostrzyna: kolejne auta przejeżdżają slalomem między opuszczonymi już szlabanami. Kilka sekund po ostatnim przejeżdża pociąg, pędzący 100 km/h!

Rozpędzony pociąg hamuje kilkaset metrów. Jeśli maszynista zobaczy samochód, może tylko uruchomić hamulec i czekać na zderzenie. Nie oznacza to jednak, że wszystkiemu winni są kierowcy. W 2008 r. zdarzył się ostatni w naszym regionie wypadek z winy pracownika kolei - na przejeździe między Kościanem a Czempiniem dróżnik nie opuścił szlabanów.

Jak kolejarze chcą zmniejszyć liczbę wypadków? W tym roku skupią się na tych, którzy kierowcami... jeszcze nie są. Będą więc spotkania edukacyjne w szkołach i przedszkolach. Mają im towarzyszyć strażnicy miejscy oraz straż ochrony kolei. Pojawią się też na przejazdach, by rozdawać kierowcom ulotki informacyjne i inne gadżety.

Akcja "Bezpieczny przejazd" potrwa do końca roku. ZLK modernizuje też same przejazdy (w całym regionie jest ich 583). W tym roku przeznaczono na ich utrzymanie blisko 19 mln zł.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos