Plagiat: promotorka ściągała od pielęgniarki
24.06.2010
, aktualizacja: 23.06.2010 20:42
Profesor skopiowała w książce fragmenty pracy magisterskiej swojej studentki. Wydawnictwo wycofuje pozycję z księgarni. A naukowiec? Twierdzi, że zabrakło tylko... przypisu
ZOBACZ TAKŻE
- Jeden przypis nie uratuje plagiatora (26-08-11, 19:16)
- Profesor o plagiacie: To wypadek przy pracy (13-07-11, 19:11)
- Za plagiat prokuratura kary się nie domaga (21-05-11, 09:00)
- Prof. Kamela-Sowińska odchodzi po plagiacie (30-06-11, 00:00)
- Prof. Kamela-Sowińska i plagiat z Wikipedii (29-03-10, 09:00)
- Łowca plagiatów o Kameli-Sowińskiej (30-06-11, 00:00)
- Kurpisz ma wyrok za plagiat. I to z błędem! (30-06-11, 00:00)
Plagiat wyszedł na jaw przez przypadek. W księgarni medycznej przy ul. Półwiejskiej pielęgniarka (kobieta chce pozostać anonimowa) przeglądała najnowszą książkę swojej promotorki Grażyny Bartkowiak. Zatrzymała się przy rozdziale o etyczno-filozoficznych i psychologicznych aspektach pracy lekarza i pielęgniarki. I odkryła, że promotorka przepisała tam jedną trzecią jej pracy magisterskiej.
Praca była poświęcona społecznym i psychologicznym uwarunkowaniom wsparcia w relacjach pacjenta z pielęgniarką. Studentka (pielęgniarka z 21-letnim stażem) obroniła ją przed rokiem. I zebrała bardzo dobre recenzje. Promotorka zapewniła ją nawet, że pracę magisterską pomoże wydać, ale temat szybko upadł.
Sprawę plagiatu opisał w najnowszym numerze miesięcznika "Forum Akademickie" dr Marek Wroński. Naukowiec od ośmiu lat prowadzi cykl "Z archiwum nieuczciwości naukowej", w którym demaskuje plagiaty na polskich uczelniach.
- Pani profesor na 41 stronach swojej książki skopiowała pracę magisterską, której była promotorem. To przykre, tym bardziej że autorka oryginału, doświadczona pielęgniarka, napisała rozprawę zupełnie samodzielnie i czuje się straszliwie oszukana przez tak miłą dotąd promotorkę - relacjonuje Wroński.
Naukowiec dokładnie porównał książkę z pracą magisterską: - Ewidentny plagiat. Pani profesor w niektórych miejscach zamieniła jedynie pojedyncze słowa. Zamiast "pielęgniarki" napisała "lekarz", albo "pielęgniarka i lekarz". Bo rozdział jej książki dotyczy także lekarzy. Ale większość tekstu skopiowała dosłownie, łącznie z przypisami, w tych samych miejscach, z tych samych źródeł - mówi Wroński
Dr hab. Grażyna Bartkowiak nie pracuje już na Uniwersytecie Medycznym, obecnie jest profesorem poznańskiego Uniwersytetu Ekonomicznego. Do połowy 2008 r. była też rektorem Zachodniej Wyższej Szkoły Handlu i Finansów Międzynarodowych w Zielonej Górze. W rozmowie z "Gazetą" podkreśla, że przeprosiła pielęgniarkę za zaistniałą sytuację, ale nie za plagiat. - Nie uważam, że był to plagiat, bo nie było to celowe działanie - mówi prof. Bartkowiak. I twierdzi, że jej błędem jest... brak przypisu z odniesieniem do pracy magisterskiej.
Czy jeden przypis może załatwić sprawę skopiowania 40 stron? - Ten przypis inaczej ustawiałby całą sytuację. Zabrakło go i to błąd - odpowiada prof. Bartkowiak.
- Albo zawiniły chochliki drukarskie, albo coś stało się przy wysyłce tekstu. Pani profesor wysłała pracę w wordzie, zamiast w PDF, przy którym nie ma możliwości przypadkowej zmiany tekstu. Niestety, w skrzynce mailowej pani profesor nie ma już tej wysłanej wiadomości, więc nie można tego sprawdzić - mówi reprezentujący profesor adwokat Krzysztof Degórski. I dodaje jeszcze jeden argument: praca magisterska jest wymieniona w bibliografii książki. Prawnika profesor zaangażowała kilka dni temu spodziewając się kłopotów w związku z ujawnieniem plagiatu.
Wrońskiego, który jest także rzecznikiem rzetelności naukowej na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, nawet nie dziwi takie tłumaczenie: - To jest bajdurzenie każdego plagiatora! A fakty są takie: żeby to było zgodne z prawem, to pielęgniarka powinna być autorem tego rozdziału. To, że została wymieniona w bibliografii, nic nie zmienia. Można cytować fragmenty cudzych prac, ale trzeba wziąć je w cudzysłów, albo napisać, że "pani X napisała, że..." Tego tu nie było.
Wątpliwości nie miało także warszawskie wydawnictwo Wolters Kluwer Business. Od razu wstrzymało sprzedaż książki i zaczęło wycofywać ją z księgarni. Z nakładu 700 egzemplarzy udało się odzyskać 400. - Autor w każdej umowie gwarantuje nam, że przekazuje tekst oryginalny. Dla nas ta sytuacja jest zaskoczeniem. Oczekujemy na jej wyjaśnienie - mówi Justyna Kossak, dyrektor działu praw autorskich w wydawnictwie.
Dr Wroński o plagiacie zawiadomił władze Uniwersytetu Ekonomicznego. Rzecznik uczelni Marzena Chomska: - Rektor wskazał sześciu pracowników naukowych z różnych wydziałów, którzy przygotują opinię dla rzecznika dyscyplinarnego. Ocenią, czy profesor Bartkowiak złamała prawa autorskie. Poprosiliśmy także Uniwersytet Medyczny o udostępnienie egzemplarza pracy magisterskiej.
Czy pani profesor będzie nadal wykładać? Chomska: - Teraz rok akademicki się już kończy, więc nie ma tego problemu. A postępowanie dyscyplinarne na pewno zakończy się do października.
Wroński: - Namawiam autorkę splagiatowanej pracy, by skierowała do sądu pozew cywilny o odszkodowanie za naruszenie jej praw autorskich.
Praca była poświęcona społecznym i psychologicznym uwarunkowaniom wsparcia w relacjach pacjenta z pielęgniarką. Studentka (pielęgniarka z 21-letnim stażem) obroniła ją przed rokiem. I zebrała bardzo dobre recenzje. Promotorka zapewniła ją nawet, że pracę magisterską pomoże wydać, ale temat szybko upadł.
Sprawę plagiatu opisał w najnowszym numerze miesięcznika "Forum Akademickie" dr Marek Wroński. Naukowiec od ośmiu lat prowadzi cykl "Z archiwum nieuczciwości naukowej", w którym demaskuje plagiaty na polskich uczelniach.
- Pani profesor na 41 stronach swojej książki skopiowała pracę magisterską, której była promotorem. To przykre, tym bardziej że autorka oryginału, doświadczona pielęgniarka, napisała rozprawę zupełnie samodzielnie i czuje się straszliwie oszukana przez tak miłą dotąd promotorkę - relacjonuje Wroński.
Naukowiec dokładnie porównał książkę z pracą magisterską: - Ewidentny plagiat. Pani profesor w niektórych miejscach zamieniła jedynie pojedyncze słowa. Zamiast "pielęgniarki" napisała "lekarz", albo "pielęgniarka i lekarz". Bo rozdział jej książki dotyczy także lekarzy. Ale większość tekstu skopiowała dosłownie, łącznie z przypisami, w tych samych miejscach, z tych samych źródeł - mówi Wroński
Dr hab. Grażyna Bartkowiak nie pracuje już na Uniwersytecie Medycznym, obecnie jest profesorem poznańskiego Uniwersytetu Ekonomicznego. Do połowy 2008 r. była też rektorem Zachodniej Wyższej Szkoły Handlu i Finansów Międzynarodowych w Zielonej Górze. W rozmowie z "Gazetą" podkreśla, że przeprosiła pielęgniarkę za zaistniałą sytuację, ale nie za plagiat. - Nie uważam, że był to plagiat, bo nie było to celowe działanie - mówi prof. Bartkowiak. I twierdzi, że jej błędem jest... brak przypisu z odniesieniem do pracy magisterskiej.
Czy jeden przypis może załatwić sprawę skopiowania 40 stron? - Ten przypis inaczej ustawiałby całą sytuację. Zabrakło go i to błąd - odpowiada prof. Bartkowiak.
- Albo zawiniły chochliki drukarskie, albo coś stało się przy wysyłce tekstu. Pani profesor wysłała pracę w wordzie, zamiast w PDF, przy którym nie ma możliwości przypadkowej zmiany tekstu. Niestety, w skrzynce mailowej pani profesor nie ma już tej wysłanej wiadomości, więc nie można tego sprawdzić - mówi reprezentujący profesor adwokat Krzysztof Degórski. I dodaje jeszcze jeden argument: praca magisterska jest wymieniona w bibliografii książki. Prawnika profesor zaangażowała kilka dni temu spodziewając się kłopotów w związku z ujawnieniem plagiatu.
Wrońskiego, który jest także rzecznikiem rzetelności naukowej na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, nawet nie dziwi takie tłumaczenie: - To jest bajdurzenie każdego plagiatora! A fakty są takie: żeby to było zgodne z prawem, to pielęgniarka powinna być autorem tego rozdziału. To, że została wymieniona w bibliografii, nic nie zmienia. Można cytować fragmenty cudzych prac, ale trzeba wziąć je w cudzysłów, albo napisać, że "pani X napisała, że..." Tego tu nie było.
Wątpliwości nie miało także warszawskie wydawnictwo Wolters Kluwer Business. Od razu wstrzymało sprzedaż książki i zaczęło wycofywać ją z księgarni. Z nakładu 700 egzemplarzy udało się odzyskać 400. - Autor w każdej umowie gwarantuje nam, że przekazuje tekst oryginalny. Dla nas ta sytuacja jest zaskoczeniem. Oczekujemy na jej wyjaśnienie - mówi Justyna Kossak, dyrektor działu praw autorskich w wydawnictwie.
Dr Wroński o plagiacie zawiadomił władze Uniwersytetu Ekonomicznego. Rzecznik uczelni Marzena Chomska: - Rektor wskazał sześciu pracowników naukowych z różnych wydziałów, którzy przygotują opinię dla rzecznika dyscyplinarnego. Ocenią, czy profesor Bartkowiak złamała prawa autorskie. Poprosiliśmy także Uniwersytet Medyczny o udostępnienie egzemplarza pracy magisterskiej.
Czy pani profesor będzie nadal wykładać? Chomska: - Teraz rok akademicki się już kończy, więc nie ma tego problemu. A postępowanie dyscyplinarne na pewno zakończy się do października.
Wroński: - Namawiam autorkę splagiatowanej pracy, by skierowała do sądu pozew cywilny o odszkodowanie za naruszenie jej praw autorskich.
- 129 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
To byłby plagiat nawet z przypisem
framberg
24.06.10, 10:00
Nie można kopiować idei i ujęcia tematu. Nawet wtedy gdy takie działanie opatrzysię przypisem to jest plagiat. Praca ma być samodzielna a przypisy sąkorespondencją z literaturą lub »
-
Plagiat: promotorka ściągała od pielęgniarki
jaskowiak_0
24.06.10, 11:08
Poznań stawia na naukę. Jeżeli środowisko akademickie nie będzie zwalczać tego typu zjawisk i eliminować ze swojego grona tego rodzaju oszustów plagiatorów (niezależnie od posiadanych przez »
-
Poznan rulez
kluska11
24.06.10, 16:13
Drews, Kamela, BartkowiakJeszcze ktos?»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata ...
- Szach Iranu na Ratajach. Co tam robił w ...
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata ...
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata 70-te
- Napad w centrum: Biznesmen stracił 700 tys. zł
- Minęło 100 dni Term Maltańskich: ...
- Jak Maria Strzałko Poznań konserwowała ...





