Problem w Kościele? Tylko prasa może pomóc

Włodzimierz Bogaczyk
21.06.2010 , aktualizacja: 20.06.2010 22:01
A A A Drukuj
Komentarz Włodzimierza Bogaczyka.
Abp Paetz podczas liturgii Męki Pańskiej. Kwiecień 2010
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Abp Paetz podczas liturgii Męki Pańskiej. Kwiecień 2010
GALERIA ZDJĘĆ
Dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej o. Federico Lombardi zaprzeczył w sobotę informacjom "Gazety", że Watykan cofnął karę, którą Jan Paweł II nałożył na abp. Juliusza Paetza, i że abp Stanisław Gądecki, protestując przeciwko tej decyzji, podał się do dymisji.

Oświadczenie Lombardiego śmiało można uznać za przełomowe. To sygnał, że rację mieli wszyscy duchowni i świeccy przez lata walczący o zakończenie afery molestowania przez Paetza kleryków z poznańskiego seminarium. Paradoks? Tylko pozornie.

Cytuję depeszę Katolickiej Agencji Informacyjnej: „Mówienie o »rehabilitacji « abp. Juliusza Paetza jest pozbawione podstaw. Kwestia podjęta w jego korespondencji z Rzymem dotyczyła bowiem wyłącznie ewentualnego zezwolenia na przewodniczenie publicznym nabożeństwom, oczywiście po uprzedniej zgodzie, jaka jest wymagana ze strony ordynariusza, w kontekście zaproszenia otrzymanego ze strony jednego z proboszczów. Zasady i restrykcje ustalone w 2002 r. i wciąż pozostające w mocy, nie ulegną zatem zmianie”.

KAI napisała także, że "nie mają zupełnie podstaw do twierdzenia, jakoby arcybiskup poznański Stanisław Gądecki złożył bądź rozważał możliwość złożenia rezygnacji z zarządzania diecezją".

Zestawmy treść tej depeszy z naszą wiedzą. Wiadomo, że Kongregacja ds. Biskupów zajmowała się prośbą abp. Paetza o cofnięcie restrykcji. Dopiero po publikacjach "Gazety", podchwyconych przez włoską prasę, watykańscy urzędnicy byli zmuszeni publicznie zająć stanowisko w tej sprawie.

Co zaś do dymisji metropolity poznańskiego, to w piątek abp Gądecki pytany o to przez dziennikarzy odrzekł krótko: - Nie rezygnuję.

Wedle informacji, które mamy od księży związanych z kurią poznańską i nuncjaturą, czasu teraźniejszego użył nieprzypadkowo. Być może po opisanym przez "Gazetę" spotkaniu z Benedyktem XVI dymisję wycofał, ale wcześniej ją złożył.

W wypowiedzi watykańskiego rzecznika najważniejsze są jednak inne słowa. „Mówienie o »rehabilitacji « abp. Juliusza Paetza jest pozbawione podstaw”. Jeśli kogoś nie można zrehabilitować, to znaczy, że jednak był winny.

Takie słowa w sprawie abp. Paetza ze strony Watykanu do tej pory nie padły. W myśl prawa kanonicznego na biskupa oskarżonego o molestowanie kleryków zakazy mogły zostać nałożone z dwóch powodów. Albo jako kara ekspiacyjna, która ma skłonić grzesznika do nawrócenia, albo za decyzją stać mogły racje pastoralne, kiedy duchownemu wprawdzie nie udowodniono złamania prawa, ale wierni nie chcą korzystać z jego posługi.

Opinia publiczna do tej pory nie wiedziała, czym kierował się Watykan, odsuwając Paetza od biskupiej posługi. On zaś korzystał z tego, opowiadając na prawo i lewo, że oskarżono go fałszywie, a restrykcje z Watykanu nałożono wyłącznie z powodów duszpasterskich. Po sobotniej wypowiedzi o. Lombardiego w prawdziwość tych tłumaczeń trudno będzie uwierzyć.

Sądzę, że abp Gądecki wygrał walkę, którą od kilku miesięcy toczył, by nie ulec watykańskim naleganiom. Czy zakończyłaby się ona sukcesem, gdyby "Gazeta" o niej nie napisała?

A wierni w Polsce dostali czytelny przekaz - jeśli wiesz o aferze w Kościele, zawiadom o niej prasę, wtedy jest szansa, że Kościół naprawdę postara się uczciwie ją wyświetlić.

To świetna wiadomość dla mediów. I bardzo zła dla Kościoła.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów