Stu profesorów za Kaczyńskim

Piotr Bojarski
16.06.2010 , aktualizacja: 16.06.2010 20:37
A A A Drukuj
Najpierw Jarosław Kaczyński zachwycał się owieczką, potem jego zwolennicy zachwycali się swoim kandydatem na prezydenta. - 20 czerwca zaczyna się dziesięć najpiękniejszych lat w najnowszej historii Polski! - wołał prof. Stanisław Mikołajczak
Jarosław Kaczyński
Fot. Natalia Dobryszycka / AG
Jarosław Kaczyński
ZOBACZ TAKŻE
Swoją wizytę w Wielkopolsce kandydat PiS na prezydenta rozpoczął od gospodarstwa państwa Foltynów w Kubalinie pod Poznaniem, które ma ponad 100 hektarów i wieloletnią tradycję. Najbardziej zachwycił się jednak młodą owieczką. - Było miło i o dziwo obficie, a niektórzy mówią, że poznaniacy to skąpi ludzie - skomentował swoją wizytę u Foltynów Kaczyński, czyniąc aluzję do słynnej wpadki Bronisława Komorowskiego.

Pytany, czy przeprosi Komorowskiego za to, że - zdaniem sądu - przypisał mu nieprawdziwy zamiar prywatyzacji szpitali, odpowiedział, że jeszcze nie zdecydował, czy się odwoła (zgodnie z orzeczeniem sądu, Kaczyński ma sprostować swoją wypowiedź w ciągu 48 godzin w mediach). Wyrok sądu skomentował przewrotnie: - Cieszę się, że PO zbliża się do naszego poglądu na służbę zdrowia. - Czy prezes PiS zajrzał też do Radzewic, by odwiedzić Marcina Libickiego? - zapytaliśmy towarzyszącego kandydatowi europosła Konrada Szymańskiego [Libicki wystąpił w ub. roku z PiS - red.].

- W Radzewicach nie znaleźliśmy tak wielkiego gospodarstwa - odparł dyplomatycznie Szymański.

Ze wsi Kaczyński zjechał do Poznania na Walne Zebranie Delegatów Solidarności. - Panie prezesie, panie premierze, a chciałoby się powiedzieć już "panie prezydencie"! Na tę chwilę musimy jeszcze poczekać parę dni - powitał go Jarosław Lange, przewodniczący wielkopolskiej "S". Walne Zebranie (które ponownie wybrało Langego na szefa regionu) podjęło uchwałę popierającą Kaczyńskiego. - Byłem 30 lat temu człowiekiem "S", jestem członkiem "S" i pozostanę! - odpowiedział kandydat PiS, zbierając oklaski. Mówił o tych Polakach, którzy nie skorzystali na zmianach ustrojowych w Polsce. Tłumaczył, że to wina nadmiernej wiary w "niewidzialną rękę rynku". - Po dzisiejszym wyroku muszę być ostrożny. Ale powiem krótko: ja nie jestem liberałem - podkreślił. Po jego słowach o "prawie do szczęścia dla wszystkich", związkowcy pożegnali go owacją na stojąco. Tak samo witali go członkowie komitetu honorowego w Pałacu Działyńskich. Pod pałacem demonstrowali Młodzi Demokraci - młodzieżówka PO, wytykając na planszach najbardziej znane lapsusy prezesa PiS (m.in. "Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne"). Kaczyński ich nie zobaczył, dzięki manewrowi swoich sztabowców wszedł do budynku bocznym wejściem.

W Sali Czerwonej czekało większość ze 182 członków jego poznańskiego komitetu honorowego. - Stu z nich to profesorowie. To zadaje kłam twierdzeniu, że PiS nie ma zaplecza intelektualnego - przemówił prof. Stanisław Mikołajczak (UAM), szef komitetu honorowego. Do kandydata PiS zwracał się "panie doktorze". Kaczyński wysłuchał opinii kilku naukowców o potrzebnych zmianach w polityce wspierania nauki przez państwo. - Telewizja publiczna w dzisiejszym wydaniu, publiczne radio, jak Radio Merkury, są niezwykle ważne z punktu widzenia podtrzymywania kultury - powiedział.

- Poznań się bardzo zmienia po 10 kwietnia. Chyba nawet szybciej niż cała Polska! - podsumował spotkanie prof. Mikołajczak.

Podziel się

  • 105 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów