Radio Merkury: Rdesiński poczeka dwa tygodnie
07.06.2010
, aktualizacja: 07.06.2010 18:45
Rada nadzorcza Radia Merkury nie odwołała w poniedziałek Piotra Frydryszka i Wojciecha Biedaka z zarządu rozgłośni. Wybrani w konkursie ludzie PiS i SLD poczekają na objęcie władzy w radiu jeszcze dwa tygodnie.
ZOBACZ TAKŻE
- Bitwa w sieci o jelenia w Radiu Merkury (13-06-10, 20:26)
Tydzień temu zdominowana przez ludzi PiS i SLD rada nadzorcza Radia Merkury wybrała nowy zarząd rozgłośni regionalnej Polskiego Radia. Prezesem został były działacz Naszości Filip Rdesiński, a jego zastępcą kojarzony z lewicą Ryszard Ćwirlej. Obaj stanowisk od 1 czerwca nie objęli, bo rada nadzorcza - choć zasiadają w niej prawnicy - nie odwołała starego zarządu. Nie tego zrobiła także na wczorajszym, nadzwyczajnym posiedzeniu.
- Jeden z członków rady poinformował, że nie został powiadomiony o spotkaniu listem poleconym - mówi Robert Pietryszyn, przewodniczący rady nadzorczej. Na posiedzenie nie przyszedł Tomasz Naganowski, reprezentant skarbu państwa, który jako jedyny nie głosował za Rdesińskim i Ćwirlejem. Jednak nawet bez niego było kworum i czterech członków rady mogło dokonać zmian personalnych.
- Żeby nie było dwuznacznych sytuacji, odłożyliśmy decyzję o dwa tygodnie - tłumaczy Pietryszyn. Przewodniczący nie kryje jednak, że uważa takie działanie obecnych władz rozgłośni i jednego z członków rady za obstrukcyjne. Przypomina, że prezes Frydryszek już w kwietniu deklarował, że chce iść na emeryturę, a wcześniej wykorzystać urlop. Dlaczego teraz sytuacja się zmieniła?
- Owszem, w kwietniu tak powiedziałem i zdanie podtrzymuję - odpowiada Piotr Frydryszek. - Gdyby rada nadzorcza w świetle prawa mnie odwołała 31 maja, to od razu przekazałbym dokumenty spółki i odszedł z radia. Tak się jednak nie stało - podsumowuje prezes Frydryszek.
Kolejne posiedzenie rady zaplanowano na 18 czerwca. Do tego czasu zgodnie z prawem rozgłośnią kieruje obecny zarząd.
- Jeden z członków rady poinformował, że nie został powiadomiony o spotkaniu listem poleconym - mówi Robert Pietryszyn, przewodniczący rady nadzorczej. Na posiedzenie nie przyszedł Tomasz Naganowski, reprezentant skarbu państwa, który jako jedyny nie głosował za Rdesińskim i Ćwirlejem. Jednak nawet bez niego było kworum i czterech członków rady mogło dokonać zmian personalnych.
- Żeby nie było dwuznacznych sytuacji, odłożyliśmy decyzję o dwa tygodnie - tłumaczy Pietryszyn. Przewodniczący nie kryje jednak, że uważa takie działanie obecnych władz rozgłośni i jednego z członków rady za obstrukcyjne. Przypomina, że prezes Frydryszek już w kwietniu deklarował, że chce iść na emeryturę, a wcześniej wykorzystać urlop. Dlaczego teraz sytuacja się zmieniła?
- Owszem, w kwietniu tak powiedziałem i zdanie podtrzymuję - odpowiada Piotr Frydryszek. - Gdyby rada nadzorcza w świetle prawa mnie odwołała 31 maja, to od razu przekazałbym dokumenty spółki i odszedł z radia. Tak się jednak nie stało - podsumowuje prezes Frydryszek.
Kolejne posiedzenie rady zaplanowano na 18 czerwca. Do tego czasu zgodnie z prawem rozgłośnią kieruje obecny zarząd.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




