Fajny Poznań za pół ceny: w restauracjach oblężenie

Piotr Żytnicki
06.06.2010 , aktualizacja: 07.06.2010 12:36
A A A Drukuj
Oblężone restauracje, setki osób zwiedzających zamek, farę i niedostępny na co dzień fort VIIa na Marcelinie - po raz trzeci odbyła się akcja "Poznań za pół ceny"

Fot. Andrzej Monczak / AG
- A czy mieli państwo rezerwację? - pyta kelnerka z włoskiej restauracji Trattoria Castellana.

- Nie... Przyjechaliśmy z Gdańska... Chcemy coś zjeść - próbuje wyjaśniać głowa trzyosobowej rodziny.

- Och, przykro mi, ale dzisiaj mamy akcję "Poznań za pół ceny" i wszystkie stoliki są już dawno zarezerwowane - odpowiada kelnerka. Turyści wstają i odchodzą. W sobotnie popołudnie sytuacja powtarza się kilkakrotnie.

- Prosiliśmy restauratorów, by pozostawili część wolnych miejsc. Ale w wielu lokalach i bez rezerwacji ciężko było o wolny stolik - rozkłada ręce Jan Mazurczak, szef Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej, która po raz trzeci zorganizowała akcję "Poznań za pół ceny". Przed rokiem z akcji skorzystało 20 tys. osób, turystów i poznaniaków. W tym roku, zdaniem organizatorów, było ich zdecydowanie więcej (dokładną liczbę poznamy za kilka dni, gdy partnerzy akcji wypełnią ankiety). Na czym polega akcja? W weekend restauracje, muzea i hotele ścięły ceny o połowę. I przeżywały oblężenie. W restauracji Pod Pretekstem, gdzie za pół ceny można było zjeść i befsztyk, i kaczkę po poznańsku, udało się nam znaleźć wolny stolik. Ale kelnerzy pracy mieli tyle, że tylko na podanie karty trzeba było czekać kwadrans. Na złożenie zamówienia - kolejny. Kucharze nie nadążali z wydawaniem dań. - Też byłem w restauracji i zostałem dość sprawnie obsłużony - mówi Jan Mazurczak. - Ale nie można się dziwić, że gdzieś trzeba było czekać. Przed rokiem obroty niektórych restauracji wzrosły pięciokrotnie. A w kuchni pieców i palników tyle samo. Dlatego podpowiadaliśmy restauracjom, by stworzyły specjalne menu z wybranymi daniami. Łatwiej wydawać osiem tych samych potraw niż dwadzieścia różnych.

Ale "Poznań za pół ceny" to nie tylko promocyjne ceny, ale także atrakcje turystyczne. Za darmo można było zwiedzać z przewodnikami turystycznymi dzielnicę zamkową, Stary Rynek i Ostrów Tumski. W tym roku po raz pierwszy przygotowano wycieczkę w języku niemieckim dla zagranicznych turystów. Zapisało się 30 osób z Niemiec. Wycieczki zwiedzały też farę, zamek cesarski, a także niedostępny na co dzień fort VIIa na Marcelinie. Tylko w sobotę przez fort przeszło ponad 600 osób. Organizator zwiedzania Przemysław Maćkowiak szacował wczoraj, że do końca dnia będzie ich ponad 1,5 tys. - Dobrze, że fort umożliwia oprowadzanie kilku grup jednocześnie, bo musielibyśmy odsyłać ludzi z kwitkiem. Zainteresowanie jest ogromne. Większość osób zapisała się już wcześniej. Są stali miłośnicy fortyfikacji. Odwiedzili nas ludzie z Torunia, a jedna para przyjechała specjalnie z Berlina. Wiele osób przyszło, bo w mediach usłyszały o zwiedzaniu fortu. No, nawet panie w szpilkach się pojawiły - opowiadał Maćkowiak.

Jan Mazurczak: - Weekend po Bożym Ciele jeszcze kilka lat temu był jednym z najgorszych w roku dla hotelarzy i restauratorów. Nie ma ani targów, ani konferencji, poznaniacy woleli wyjechać z miasta, a nikt nie chciał do niego przyjechać. Dlatego wybraliśmy ten termin na naszą akcję. I z pełną odpowiedzialnością mogę mówić, że to sukces. Chcemy nie tylko przekonywać turystów, ale i poznaniaków, bo okazuje się, że mieszkańcy gorzej niż turyści oceniają atrakcyjność Poznania. A Poznań to nie tylko Stary Rynek i Stary Browar.

W pierwszej edycji "Poznania za pół ceny" uczestniczyło 30 partnerów, przed rokiem 60, a w tym roku już 120, z czego połowa to kluby i restauracje. - Jeśli tempo się utrzyma, to za rok będziemy mieli 240 partnerów. Ale nad tym to już się chyba nie da zapanować - uśmiecha się Mazurczak.

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

  • Pół standardu za pół ceny gornawilda 07.06.10, 09:04

    W sobotę byłam w restauracji "Pireus". Nigdy tam nie jadłam i chciałam sprawdzić jak tam jest. Jeżeli akcja Poznań za pół ceny jest akcją promocyjną, to ta restauracja zdecydowanie źle »

  • Fajny Poznań za pół ceny: w restauracjach oblęż... c0ment1 07.06.10, 10:34

    Więc tak generalnie porażka. Spodziewając się dużego tłoku zarezerwowaliśmy stolik w restauracji Czerwone Sombrero na Piekarach. Już na początku pani poinformowała nas o konieczności »

  • Fajny Poznań za pół ceny: w restauracjach oblęż... mmai 07.06.10, 11:17

    a ja byłem w Vivaldim - ludzi zero akurat, cisza, spokój - jedzenie genialniedobre - pół kaczki za 24zł i to było prawdziwe pół kaczki, ledwo udało sięzjeść. Polecam wszystkim nawet bez »