Święty Marcin nie będzie La Ramblą
04.06.2010
, aktualizacja: 03.06.2010 18:01
Może potrzebna nam w centrum również elegancka, błyskotliwa, wspaniała ulica z eleganckimi hotelami, biurami turystycznymi, może i bankami? Taka ulica witryna, w której umieścimy rzeczy, na których prezentacji szczególnie nam zależy - mówi prof. Ewa Rewers
ZOBACZ TAKŻE
- Centrum Poznania budzi emocje (04-06-10, 22:00)
- Księgarze z centrum: książka to nie biznes (02-06-10, 11:00)
- Poznaniowi potrzebny jest menedżer ds. centrum (01-06-10, 08:00)
- Centrum wymaga zmian, tramwaj może być szansą (31-05-10, 08:00)
- Tramwaj i św. Marcin na koniu (21-05-10, 08:00)
- Do więzienia za zebrę na Świętym Marcinie? (21-05-10, 09:00)
- Ograniczenie do 30 km/h w centrum miasta jest OK! (20-05-10, 19:37)
- Czas na centrum Poznania - zaczynamy dyskusję (20-05-10, 07:00)
- 30 km na godzinę na części ulic w centrum Poznania? (19-05-10, 21:48)
- Św. Marcin pustoszeje: Sklep nie dożył 60 lat (11-05-10, 20:37)
- Cierpienia Świętego Marcina, czyli o dobijaniu ulicy (08-05-10, 15:00)
Centrum Poznania podupada - wynoszą się stąd sklepy, kawiarnie, dominują banki. Piszemy o tym w "Gazecie" w ramach dyskusji "Czas na centrum Poznania"." Przez kilka ostatnich dni pisaliśmy o projekcie tramwaju w ul. Ratajczaka. Budowa tej trasy przyczyniłaby się do rewitalizacji centrum, w tym ul. Św. Marcin.
Co jeszcze powinniśmy zrobić, by ratować centrum przed śmiercią?
Rozmowa z prof. Ewą Rewers
Sylwia Sałwacka: Święty Marcin pustoszeje, staje się ulicą banków, nie martwi to pani?
Prof. Ewa Rewers, kierownik Zakładu Kultury Miasta w Instytucie Kulturoznawstwa UAM, filozof i teoretyk kultury: Ja zauważam tu coś innego - zbiednienie Świętego Marcina. Są tutaj małe sklepy i apteki. Tylko biedne miasto na swoją główną ulicę wysuwa to, co jest niezbędne do życia. Ulicy Święty Marcin brakuje dominanty; przestrzennej i funkcjonalnej. Na razie nie wiadomo, do czego i komu ma ona służyć.
Święty Marcin nie stwarza wizerunku ulicy bankowej, bo do tego potrzebne są banki z eleganckimi siedzibami. Odnoszę wrażenie, że banki, które się tutaj znajdują, nie w pełni doceniają walory centrum miasta.
Czy zna pani jakąś receptę na uratowanie centrum?
- Nie ma gotowych scenariuszy, gdyby ktoś napisał taki scenariusz to by go opatentował, opublikował i sprzedał.
Niektórzy twierdzą, że to może być nasza La Rambla. Wystarczy tylko skopiować pomysł Barcelony
- Znam pokusę by obie te ulice porównywać, lecz tramwaj nie jedzie środkiem barcelońskiej La Rambly, tak jak Świętym Marcinem. Ulica prowadzi do morza, ma inny klimat: w sensie dosłownym i kulturowym. Święty Marcin przecina dawną tzw. Dzielnicę Zamkową, a zatem obszar władzy, kiedyś był miejscem defilad wojskowych lub pochodów.
Nie róbmy z ulicy Święty Marcin kolejnego deptaka, zachowajmy jej reprezentacyjny charakter. Wykorzystajmy najpierw inny piękny obszar, który można przekształcić w deptak, myślę o ulicy 27 Grudnia i sąsiednim Placu Wolności. Poznań to małe miasto, przekształcenie wszystkich arterii przecinających centrum w deptaki wydaje mi się absurdalne.
Zatem co zrobić, żeby ożywić ulicę?
- Trzeba zainwestować w nią ogromne pieniądze. Zaprosić do współpracy ludzi z zewnątrz, niekoniecznie z Polski, zrobić badania społeczne, skompletować zespół, który zajmie się zarządzaniem ulicą.
Ja zaprosiłabym do tego zespołu przede wszystkim ludzi młodych, którzy po odejściu od komputerów potrzebują intensywnej przestrzeni rzeczywistej, żywej, atrakcyjnej, wieloofertowej. Dzisiaj widzą przestrzeń wyjałowioną. Centrum nie powinno być zmieniane jedynie z punktu widzenia zasiedziałego mieszkańca, lecz dostosowywane do mobilnej nowej klasy kreatywnej.
Młodzi ludzie wyruszają do Londynu, Berlina, nie tylko dlatego, że w Poznaniu nie znajdują pracy, również dlatego, że szukają przestrzeni, ciekawego życia w twórczym środowisku. Młodzi to rzeczywisty kapitał miasta, który nie jest zagospodarowany.
Mamy ogromny potencjał kulturowy, tatry, grupy alternatywne (muzyczne, artystyczne, kluby-księgarnie, miejsca wydarzeń kulturowych) i to wszystko skazane jest na bezdomność. To znaczy że władza jest bezmyślna. I do tego wywozi studentów na odludzie, czyli na Morasko. Pokutuje w mieście takie myślenie - studenci to tylko zamieszanie, trzeba ich wywieźć z centrum, niech się bawią we własnym gronie, a porządny poznaniak niech ma spokój.
- Pan prezydent Grobelny za bardzo zaufał programowi "Akademicki Poznań". To nie jest tak, że jak się wybuduje campus na Morasku i wyprowadzi studentów ze śródmieścia, podniesie się jednocześnie atrakcyjność miasta jako miejsca do studiowania. Przeciwnie, pustoszeje centrum miasta, a w campusie studenci się nudzą.
Dlatego myślę, że to przede wszystkim studentów - oczywiście artystów też - trzeba zapytać o to, jak ożywić Świętego Marcina, a potem pomyśleć, ile z tych pomysłów można zrealizować. Wąskie grono ekspertów, które zabiera głos w dyskusji o wymierającym centrum, wszystko co miało do powiedzenia, zapewne już powiedziało.
Co jeszcze powinniśmy zrobić, by ratować centrum przed śmiercią?
Rozmowa z prof. Ewą Rewers
Sylwia Sałwacka: Święty Marcin pustoszeje, staje się ulicą banków, nie martwi to pani?
Prof. Ewa Rewers, kierownik Zakładu Kultury Miasta w Instytucie Kulturoznawstwa UAM, filozof i teoretyk kultury: Ja zauważam tu coś innego - zbiednienie Świętego Marcina. Są tutaj małe sklepy i apteki. Tylko biedne miasto na swoją główną ulicę wysuwa to, co jest niezbędne do życia. Ulicy Święty Marcin brakuje dominanty; przestrzennej i funkcjonalnej. Na razie nie wiadomo, do czego i komu ma ona służyć.
Święty Marcin nie stwarza wizerunku ulicy bankowej, bo do tego potrzebne są banki z eleganckimi siedzibami. Odnoszę wrażenie, że banki, które się tutaj znajdują, nie w pełni doceniają walory centrum miasta.
Czy zna pani jakąś receptę na uratowanie centrum?
- Nie ma gotowych scenariuszy, gdyby ktoś napisał taki scenariusz to by go opatentował, opublikował i sprzedał.
Niektórzy twierdzą, że to może być nasza La Rambla. Wystarczy tylko skopiować pomysł Barcelony
- Znam pokusę by obie te ulice porównywać, lecz tramwaj nie jedzie środkiem barcelońskiej La Rambly, tak jak Świętym Marcinem. Ulica prowadzi do morza, ma inny klimat: w sensie dosłownym i kulturowym. Święty Marcin przecina dawną tzw. Dzielnicę Zamkową, a zatem obszar władzy, kiedyś był miejscem defilad wojskowych lub pochodów.
Nie róbmy z ulicy Święty Marcin kolejnego deptaka, zachowajmy jej reprezentacyjny charakter. Wykorzystajmy najpierw inny piękny obszar, który można przekształcić w deptak, myślę o ulicy 27 Grudnia i sąsiednim Placu Wolności. Poznań to małe miasto, przekształcenie wszystkich arterii przecinających centrum w deptaki wydaje mi się absurdalne.
Zatem co zrobić, żeby ożywić ulicę?
- Trzeba zainwestować w nią ogromne pieniądze. Zaprosić do współpracy ludzi z zewnątrz, niekoniecznie z Polski, zrobić badania społeczne, skompletować zespół, który zajmie się zarządzaniem ulicą.
Ja zaprosiłabym do tego zespołu przede wszystkim ludzi młodych, którzy po odejściu od komputerów potrzebują intensywnej przestrzeni rzeczywistej, żywej, atrakcyjnej, wieloofertowej. Dzisiaj widzą przestrzeń wyjałowioną. Centrum nie powinno być zmieniane jedynie z punktu widzenia zasiedziałego mieszkańca, lecz dostosowywane do mobilnej nowej klasy kreatywnej.
Młodzi ludzie wyruszają do Londynu, Berlina, nie tylko dlatego, że w Poznaniu nie znajdują pracy, również dlatego, że szukają przestrzeni, ciekawego życia w twórczym środowisku. Młodzi to rzeczywisty kapitał miasta, który nie jest zagospodarowany.
Mamy ogromny potencjał kulturowy, tatry, grupy alternatywne (muzyczne, artystyczne, kluby-księgarnie, miejsca wydarzeń kulturowych) i to wszystko skazane jest na bezdomność. To znaczy że władza jest bezmyślna. I do tego wywozi studentów na odludzie, czyli na Morasko. Pokutuje w mieście takie myślenie - studenci to tylko zamieszanie, trzeba ich wywieźć z centrum, niech się bawią we własnym gronie, a porządny poznaniak niech ma spokój.
- Pan prezydent Grobelny za bardzo zaufał programowi "Akademicki Poznań". To nie jest tak, że jak się wybuduje campus na Morasku i wyprowadzi studentów ze śródmieścia, podniesie się jednocześnie atrakcyjność miasta jako miejsca do studiowania. Przeciwnie, pustoszeje centrum miasta, a w campusie studenci się nudzą.
Dlatego myślę, że to przede wszystkim studentów - oczywiście artystów też - trzeba zapytać o to, jak ożywić Świętego Marcina, a potem pomyśleć, ile z tych pomysłów można zrealizować. Wąskie grono ekspertów, które zabiera głos w dyskusji o wymierającym centrum, wszystko co miało do powiedzenia, zapewne już powiedziało.
1
2
następne »
- 28 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Święty Marcin nie będzie La Ramblą
fajnymielonka
04.06.10, 09:30
Zaledwie kilka spędzonych chwil w kampusie na Morasku wystarczy do tego aby zobaczyć ponadprzeciętną nudę. Brakuje jakiś sklepów, kiosków, tramwaju, przedszkola, szkoły, a przede wszystkim »
-
Święty Marcin nie będzie La Ramblą
malucik
04.06.10, 17:01
Mam wrażenie, że Pani Profesor swoimi tezami demonstruje swój kompleks prowincjuszki. A może przesadzam?»
-
Re: Święty Marcin nie będzie La Ramblą
hab_ek
12.06.10, 22:22
Podstawą ożywienia są ludzie, a ludzie są leniwi - jak nie mają gdzie dojechać,albo muszą zapłacić (strefa / parking podziemny) to rezygnują z wizyty na Św.Marcinie i jadą do centrów »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć