Nowy kłopot Szwaków: zabrali im zwierzęta

Violetta Szostak
26.05.2010 , aktualizacja: 26.05.2010 21:29
A A A Drukuj
Sołtys: - Ja do chlewików Władkowi nie zaglądałem. Pytaliśmy, jak jest, mówił, że da radę. Nie umiał przyznać, że nie starcza mu sił

Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Wywozi gnój, grodzi pastwisko, sprzeda część krów i świń - Władysław Szwak próbuje ogarnąć swoje gospodarstwo w Błotach Wielkich.

- Ludzie nam przy Róży pomogli, teraz pewnie będą myśleć, po co tyle pomogli... W telewizji pokazali chude krowy, wstyd mi, we wsi się ze mnie śmieją! Nie podołałem... Jak nie z tej strony, to z tamtej się wali! - załamuje ręce.

W ub. tygodniu wszyscy mogli zobaczyć, jak inspektorzy Pogotowia dla Zwierząt zabierają z gospodarstwa Szwaka skrajnie zaniedbane, wychudzone zwierzęta.

Róża ładnie się rozwija

Przypomnijmy, w lipcu ub.r. odebrano Szwakom córkę Różę, w szpitalu, tuż po narodzinach. Sąd uzasadnił: bałagan w domu, nieporadność rodziców. Rodzice rozpoczęli jednak walkę o dziecko, wsparli ich wtedy sąsiedzi, sołtys, proboszcz, pomoc społeczna. We wrześniu sąd zmienił decyzję, niemowlaka oddano, ale sprawa nadal toczy się - sąd nie rozpatrzył jeszcze ostatecznie wniosku kuratora o pozbawienie Władysława i Wioletty Szwaków praw do opieki nad Różą i jej rodzeństwem. - Co do opieki nad Różą i starszymi dziećmi, nie ma w tej chwili zastrzeżeń. Pani Wioletta z pomocą opiekunki dba o porządek w domu, czystość dzieci, jest zdecydowanie lepiej - mówi Joanna Ciesielska-Borowiec z Sądu Okręgowego w Poznaniu. Przekazuje opinię kuratorki, która nadzoruje rodzinę.

Zgodnie z zaleceniem sądu do domu codziennie przychodzi opiekunka z pomocy społecznej. - Teraz będzie przychodzić trzy razy w tygodniu, bo codziennie nie ma tam co robić, pani Wioletta radzi sobie już sama. Pojechałam tam niedawno bez zapowiedzi, obiad nastawiony, posprzątane - mówi Weronika Klimuntowska-Nawrocka, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej we Wronkach. Róża ładnie się rozwija. Starsze dzieci nie mają kłopotów w szkole. Co miesiąc spotyka się "zespół kryzysowy" - kuratorka, pedagog szkolny, pracownik MGOPS, sołtys, proboszcz. - Omawiamy problemy tej rodziny, zastanawiamy się, co poprawić. Chodzi o to, żeby ich wspierać, nie wyręczać. - relacjonuje kierowniczka MGOPS.

Krowy stały w gnoju

- Krowy stały na metrowej warstwie obornika, oblepione odchodami, wygłodzone, z dziurawego dachu leciała na nie woda - relacjonuje Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt. Zabrali sześć krów, dwa cielaki, konia i psa. - Zabraliśmy zwierzęta w najgorszej kondycji, ale za warunki, w jakich je trzyma, powinniśmy zabrać wszystkie - podkreśla. Zostało kilkanaście krów i świń, ich stan określono w raporcie z interwencji jako "zadowalający". - Złożyliśmy wniosek o odbiór wszystkich zwierząt, wrócimy za miesiąc, jeśli warunki się poprawią, wycofamy wniosek - zapowiada. Złożyli też zawiadomienie o przestępstwie znęcania się nad zwierzętami. - Pięć razy kontrolowaliśmy już to gospodarstwo, dawaliśmy panu Szwakowi zalecenia, niewiele się zmieniło. To nie jest pan, który bije zwierzęta, nie mniej zaniechanie jest również przestępstwem - tłumaczy. Raport i zdjęcia z interwencji rozesłali do mediów. - Zawsze tak robimy - wyjaśnia.

- Ja do chlewików Władkowi nie zaglądałem. Pytaliśmy jak jest, mówił, że da radę. Nie umiał przyznać, że nie starcza mu na inwentarz sił - denerwuje się sołtys Jarosław Mikołajczak.

- To trochę nasza wina, wszyscy cisnęliśmy, żeby zadbał o dom, o najlepsze warunki dla Róży. Teraz mieliśmy kłaść nową dachówkę. Umknęła nam sprawa zwierząt... - przyznaje ks. Paweł Pawlicki.

- My nie jesteśmy od zajmowania się zwierzętami, to nie nasza rola - zastrzega kierowniczka MGOPS.

- Ciężka zima, sprawa z Różą, ciągłe sądy, nerwy... Karmę chyba małowartościową kupiłem, wypuściłbym teraz na łąkę, poprawiłyby się - tłumaczy Szwak. Zwierzęta były jednak bardzo zaniedbane, jeden z chlewów zrujnowany. W poniedziałek w gospodarstwie był doradca z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. - Okazało się, że można to ogarnąć, nie jest najgorzej - relacjonuje proboszcz. Zwierzęta przeprowadzono do nowszego budynku, mają z niego wyjście na łąkę, dostęp do wody. Z drugiego budynku Szwak wyrzuca obornik. Przygotowuje pastwisko, grodzi elektrycznym pastuchem. Część inwentarza sprzeda, zostawi kilka świń i krów. - Oczywiście, że co złe, trzeba naprawić. Szkoda tylko, że ludzie z ochrony zwierząt nie przyszli najpierw do sołtysa, do mnie, zastanowilibyśmy się razem, jak zaradzić - dodaje ks. Pawlicki.

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

  • Szwak już sam nie pamięta co mówi otec1 27.05.10, 09:41

    Teraz się tłumaczy, że nie daje rady bo brak mu sił. A przecież niedawno po zabraniu tych zwierząt mówił, że nie ma czasu dbać o gospodarstwo, bo musi starsze dzieci na imprezy wozić. Więc »

  • Nowy kłopot Szwaków: zabrali im zwierzęta red-koltun 27.05.10, 12:19

    Po co ta bezowocna dyskusja? Najważniejsze jest w tej sytuacji dobro dzieci,które podobno mają się dobrze.Czują się bezpiecznie,uczą się dobrze,kochają się.Dom dziecka(tragedia!) czy taka »

  • Najwiekszy autorytet antekguma1 27.05.10, 14:07

    Jak wynika z artykułu największy autorytet i znawca tematu to miejscowyklecha. A w czym on pomógł? Wyciągnął kasę za chrzciny i ma nadzieje na kasęza komunie. Interesował się sprawa dzieci, »