Złodzieje polują z kapslami w strefie parkowania

Piotr Żytnicki
23.05.2010 , aktualizacja: 23.05.2010 20:37
A A A Drukuj
Dwóch 14-latków okradających parkomat przy ul. Szewskiej zatrzymali policjanci ze Starego Miasta. Okazało się, że młodych złodziei polujących na parkomaty jest jednak więcej

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Jeden z zatrzymanych 14-latków już trzeci rok powtarza pierwszą klasę gimnazjum. Wszystko wskazuje na to, że nie zda kolejny raz. Parkomat przy ul. Szewskiej wybrał nieprzypadkowo, bo mieszka w pobliżu. Okradał go razem z kolegą od dwóch miesięcy. Pieniądze wydawali na papierosy i słodycze.

Metoda kradzieży nie była skomplikowana. Do otworu na monety złodzieje wrzucali kapsel po piwie, który blokował urządzenie. Parkomat nadal łykał pieniądze, ale nie wydawał już kwitków. Informacja o awarii automatycznie trafiała do serwisu. Ale zanim ekipa zdążyła dojechać, chłopcy wracali i zabierali pieniądze wrzucone przez kierowców. Jednego dnia okradali parkomat kilkakrotnie. Patent "sprzedali" im starsi koledzy.

Przedstawiciele Zarządu Dróg Miejskich nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, ile razy okradano poznańskie parkomaty w tym roku. Zablokowanie kapslem parkomatu - czy to dla zabawy, czy dla kradzieży - odnotowywane jest tam jako akt wandalizmu. Takich zgłoszeń policja w tym roku miała 41. Ale jedno zgłoszenie może dotyczyć nawet kilkunastu przypadków.

Policjanci przyznają, że złodziejami najczęściej są kilkunastoletni chłopcy ze śródmiejskich podwórek. Zajmuje się nimi referat do spraw nieletnich. - Są młodzi, ale sprytni, wybierają tylko parkomaty w miejscach, których nie obejmuje miejski monitoring. Rozpoznajemy środowisko, typujemy podejrzanych, a potem po prostu za nimi łazimy - opowiada nam jedna z policjantek.

W tym roku policjanci ze Starego Rynku - oprócz 14-latków z ul. Szewskiej - zatrzymywali jeszcze dwukrotnie złodziei na gorącym uczynku. Jeden z nich okradał automat pod swoim oknem. Gdy blokował go kapslem, wracał do domu i obserwował kierowców wrzucających pieniądze. Potem schodził na dół po łupy.

- Podejrzewamy, że w wielu przypadkach dzieje się to za wiedzą dorosłych, a nawet z ich inspiracji. To łatwy pieniądz, a rodzice wiedzą, że nawet po wpadce ich dzieciom nic się nie stanie. Co najwyżej sprawa trafi do sądu dla nieletnich i dostaną kuratora. Zajmujemy się każdym zgłoszeniem, ale jest to walka z wiatrakami - przyznaje policjantka.

Dorota Wesołowska, rzeczniczka ZDM, zapewnia, że zarząd "cały czas wprowadza nowe rozwiązania techniczne polegające na jeszcze lepszym zabezpieczeniu parkomatów przed wandalami". Co to dokładnie oznacza? Rzeczniczka nie chce powiedzieć, ponieważ informacja o zabezpieczeniach byłaby instrukcją dla złodziei i wandali.

O blokowaniu parkomatów kapslami "Gazeta" pisała już siedem lat temu. Od tego czasu nowe rozwiązania nie pomogły rozwiązać problemu.

Każdy wyjazd serwisu do odblokowania parkomatu kosztuje kilkaset złotych. Na naprawę uszkodzonych parkomatów ZDM wydał w tym roku już 17 tys. zł. - Nasze parkomaty są ubezpieczone - zaznacza Dorota Wesołowska.

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów