Prof. Kamela-Sowińska odchodzi po plagiacie

Piotr Żytnicki
30.06.2011 , aktualizacja: 21.05.2010 20:43
A A A Drukuj
- Zrobiłam błąd i muszę ponieść konsekwencje - mówi prof. Aldona Kamela-Sowińska. Była szefowa resortu skarbu zrezygnowała wczoraj ze stanowiska rektora poznańskiej Wyższej Szkoły Handlu i Rachunkowości

Fot. Tomasz Kaminski / AG
Powodem dymisji jest plagiat tekstu o etyce w biznesie. Była minister skarbu w rządzie Jerzego Buzka zawarła wczoraj ugodę z jego autorem. Kilka godzin później poinformowała "Gazetę", że odchodzi z uczelni.

Kamela-Sowińska od pięciu lat była rektorem prywatnej Wyższej Szkoły Handlu i Rachunkowości. Jej problemy rozpoczęły się rok temu. Jakub B., prezes jednej z krakowskich fundacji, odkrył wtedy, że artykuł poznańskiej profesor jest identyczny z tekstem, który 6 lat wcześniej opublikował w "Edukacji Prawniczej". Chodziło o 38 wierszy tekstu.

Rektor skopiowała tekst Jakuba B. latem 2006 r., gdy na uczelni organizowała konferencję o etyce w biznesie. Materiały pokonferencyjne wydrukowano w 300 egzemplarzach. Rektor opatrzyła książkę komentarzem o uczciwości. Kiedy odkryto plagiat, broniła się, że skopiowała niepodpisany tekst z internetu. Napisała jednak do autora oryginału list z przeprosinami i zaproponowała 2 tys. zł honorarium. Jakub B. odrzucił propozycję. Przed sądem zażądał 20 tys. zł i przeprosin na łamach "Gazety Wyborczej", "Rzeczpospolitej" i "Forbesa".

Pani profesor miała zeznawać wczoraj, na drugiej rozprawie. Do sądu nie przyszła, a jej pełnomocnik zaproponował ugodę. Po godzinie negocjacji ustalono, że Kamela-Sowińska zapłaci Jakubowi B. 10 tys. zł i opublikuje przeprosiny - tylko w "Rzeczpospolitej".

- To rozsądne rozwiązanie. Obie strony z czegoś zrezygnowały - mówi dr Rafał Sikorski, prawnik Kameli-Sowińskiej, który wcześniej uważał, że żądania Jakuba B. były próbą "publicznego napiętnowania pani profesor".

- Co dalej z pani karierą? - zapytaliśmy wczoraj prof. Kamelę-Sowińską.

- Każdy musi płacić cenę za swoje postępowanie. Zrobiłam błąd i również muszę ponieść konsekwencje. Dzisiaj do założycieli uczelni wysłałam pismo z informacją, że podaję się do dymisji. Rezygnuję też z pracy. Nie będę już prowadziła wykładów na tej uczelni. Uważam, że tak po prostu należało postąpić - powiedziała "Gazecie" Kamela-Sowińska. - Nie podjęłam tej decyzji dzisiaj. Po prostu nie chciałam działać pod presją sądu i mediów. Czekałam z podaniem się do dymisji do zakończenia tej sprawy. Dzisiaj chciałabym tylko, żeby moja historia stała się przestrogą dla kolegów-naukowców i studentów.

Tekst o etyce nie jest jedynym plagiatem poznańskiej profesor. Dr Marek Wroński, demaskujący oszustwa na polskich uczelniach, odkrył niedawno, że w 7-stronicowym wstępie do wydanej dwa lata temu książki "Gospodarka a społeczeństwo informacyjne" Kamela-Sowińska napisała samodzielnie tylko cztery zdania. Resztę skopiowała z internetu.

Postępowanie wyjaśniające w sprawie poznańskiej profesor prowadzi rzecznik dyscyplinarny przy Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Kamela-Sowińska zapowiedziała, że pozostanie profesorem na Uniwersytecie Ekonomicznym.

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy