Listy. Demonstranci dewastują, kibice demolują.
18.05.2010
, aktualizacja: 18.05.2010 14:29
Kiedy w nocy z soboty na niedzielę świętowałem z moimi znajomymi zdobycie Mistrzowskiego tytułu, mniemałem obłudnie, że uczestniczymy w ważnym wydarzeniu jednoczącym ludzi, które przebiega w sposób typowy dla imprez masowych tej skali. Teraz dzięki lekturze artykułów demaskujących prawdziwe obliczę tamtych krytycznych dla starówki chwil wiem jak daliśmy się ponieść pierwotnym instynktom - pisze nasz czytelnik
ZOBACZ TAKŻE
- Poznań know how? - kolejne listy po fecie (18-05-10, 11:57)
Uznaję przedstawione przez GW kryteria oceny rzeczywistości za słuszne, dzięki nim wszystko układa się w klarowną strukturę. Jej dół zajmują nieuświadomione czyny zniszczenia, (nie twierdzę, że wszystkie zniszczenia powstałe w sobotnią noc są przypadkowym dziełem niewinnych kibiców) do których dochodzi w czasie spontanicznych masowych imprez. Zaś jej szczyt to domena świadomości, tu zniszczenia powstają i mają powstawać "Napisami na murach, jako formą ekspresji poglądów i walki z systemem, posługiwała się cała opozycja demokratyczna w PRL. Dziś te napisy w wielu miastach są traktowane jako zabytek." - Marek Piekarski z rozbratu w: "Mieli bronić Rozbratu, a zdewastowali elewację", wydawałoby się że Gazeta równo potępia akty wandalizmu bez względu na to kto za nimi stoi, w tym i tym przypadku wykazuje nieudolność policji.
Jednakże w moim odczuciu porównując sposób relacjonowania obu tych wydarzeń, staje się oczywiste opis czyich działań wymaga rzeczowego określenia kontekstu, umożliwienia wypowiedzenia się stronie przeciwnej. W artykule na temat demonstracji Rozbratu Pan Marek Piekarski prezentuje czym są jego zdaniem demonstracje jakimi rządzą się prawami, przytacza kontekst historyczny. Tymczasem z tekstu "Po fecie na rynku: trzeba sprzątać i naprawiać" wyłania się obraz niemej kibicowskiej masy, prawo do zabrania głosu przyznano tylko jednej ze stron. Incydenty uchodzą za esencję sobotniej nocy, śmieci towarzyszące każdej masowej imprezie to złowrogie potłuczone butelki walające się po płycie Rynku.
Demonstranci dewastują, kibice demolują.
Jednakże w moim odczuciu porównując sposób relacjonowania obu tych wydarzeń, staje się oczywiste opis czyich działań wymaga rzeczowego określenia kontekstu, umożliwienia wypowiedzenia się stronie przeciwnej. W artykule na temat demonstracji Rozbratu Pan Marek Piekarski prezentuje czym są jego zdaniem demonstracje jakimi rządzą się prawami, przytacza kontekst historyczny. Tymczasem z tekstu "Po fecie na rynku: trzeba sprzątać i naprawiać" wyłania się obraz niemej kibicowskiej masy, prawo do zabrania głosu przyznano tylko jednej ze stron. Incydenty uchodzą za esencję sobotniej nocy, śmieci towarzyszące każdej masowej imprezie to złowrogie potłuczone butelki walające się po płycie Rynku.
Demonstranci dewastują, kibice demolują.
Jak oceniacie organizację fety? Czy miasto i policja zawiodły? Piszcie: czytelnicy@poznan.agora.pl
- 23 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
Listy. Demonstranci dewastują, kibice demolują.
gregpio
18.05.10, 14:03
Różnica jest chyba taka, że napisy na murach (zazwyczaj) mają jakiś przekaz,są formą wypowiedzi. Natomiast urwanie ręki Prozerpinie z fontanny czyosikanie Ratusza już (zazwyczaj) takiego »
-
Listy. Demonstranci dewastują, kibice demolują.
bo-gd
18.05.10, 16:46
a wyjaśnienie całości wydaje się być dość proste: nie można dać młodym ludziompracy i godziwych zarobków daje się im igrzyska. wszak stosowano to już wstarożytnym Rzymie (i nie tylko)»
Najczęściej czytane24 htydzień



