Listy. Organizacja fety była zerowa
18.05.2010
, aktualizacja: 18.05.2010 11:54
W centrum nie było tylko i wyłącznie oddanych fanów Lecha, byli też szeregowi obywatele miasta, którzy mieli świadomość uczestniczenia w historycznym wydarzeniu i z przykrością informuję, że nie mieli zapewnionego należytego bezpieczeństwa - pisze nasza czytelniczka
ZOBACZ TAKŻE
- Centrum nie dla kibiców? Radni o sobotniej fecie (19-05-10, 19:11)
- Listy. Demonstranci dewastują, kibice demolują. (18-05-10, 13:21)
Zgadzam się, że w sobotę na rynku organizacja imprezy była ZEROWA (przy okazji gratuluję dobrego samopoczucia prezydentowi miasta, widać jak bardzo potrzeba nam nowego włodarza miasta, bo temu już bardzo brakuje trzeźwego spojrzenia i zwyczajnej odpowiedzialności).
W centrum nie było tylko i wyłącznie oddanych fanów Lecha, byli też szeregowi obywatele miasta, którzy mieli świadomość uczestniczenia w historycznym wydarzeniu i z przykrością informuję, że nie mieli zapewnionego należytego bezpieczeństwa. Tłum napierał ze wszystkich stron, nagle ktoś im mógł wylądować na głowie (toalety toi-toi służyły też niektórym za scenę do występów publicznych i skakania), petardy, butelki i puszki latały nad głowami.
Widziałam wiele imprez masowych, czasem liczniejszych, zachowania w pijanym widzie komentować nie będę - tu długo nic nie da się zmienić, taka nasza polska uroda, ale przewidzieć można, że wszędzie będą góry śmieci i obsikane ulice. W Hiszpanii w trakcie częstych fiest latem miasta zmieniają ruch uliczny, zamykają czasowo ulice, ustawiają punkty medyczne, zabezpieczają to, co może być zniszczone, ustawiają ogromne ilości przenośnych toalet. I nad ranem ok. 5 rano (nie w ciągu dnia!) zaczynają sprzątać, bo jak wszędzie po takich imprezach są śmieci i zdarza się, że ludzie załatwiają swoje potrzeby na ulicach. Czasem takie fiesty trwają kilka dni i codziennie rano, jak się wychodzi na śniadanie albo do pracy ok.9 rano ulice są mokre i pachnące środkami dezynfekującymi, a śmieci są wywiezione.
W niedzielę rano byłam na poznańskim rynku ze znajomymi z zagranicy. Zastaliśmy ogromny bałagan. Nie wiedziałam co im powiedzieć i było mi wstyd.
W centrum nie było tylko i wyłącznie oddanych fanów Lecha, byli też szeregowi obywatele miasta, którzy mieli świadomość uczestniczenia w historycznym wydarzeniu i z przykrością informuję, że nie mieli zapewnionego należytego bezpieczeństwa. Tłum napierał ze wszystkich stron, nagle ktoś im mógł wylądować na głowie (toalety toi-toi służyły też niektórym za scenę do występów publicznych i skakania), petardy, butelki i puszki latały nad głowami.
Widziałam wiele imprez masowych, czasem liczniejszych, zachowania w pijanym widzie komentować nie będę - tu długo nic nie da się zmienić, taka nasza polska uroda, ale przewidzieć można, że wszędzie będą góry śmieci i obsikane ulice. W Hiszpanii w trakcie częstych fiest latem miasta zmieniają ruch uliczny, zamykają czasowo ulice, ustawiają punkty medyczne, zabezpieczają to, co może być zniszczone, ustawiają ogromne ilości przenośnych toalet. I nad ranem ok. 5 rano (nie w ciągu dnia!) zaczynają sprzątać, bo jak wszędzie po takich imprezach są śmieci i zdarza się, że ludzie załatwiają swoje potrzeby na ulicach. Czasem takie fiesty trwają kilka dni i codziennie rano, jak się wychodzi na śniadanie albo do pracy ok.9 rano ulice są mokre i pachnące środkami dezynfekującymi, a śmieci są wywiezione.
W niedzielę rano byłam na poznańskim rynku ze znajomymi z zagranicy. Zastaliśmy ogromny bałagan. Nie wiedziałam co im powiedzieć i było mi wstyd.
Jak oceniacie organizację fety? Czy miasto i policja zawiodły? Piszcie: czytelnicy@poznan.agora.pl
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



