Cisza będzie bezdomna, chyba że miasto pomoże

Michał Wybieralski
17.05.2010 , aktualizacja: 17.05.2010 19:57
A A A Drukuj
Teatr Strefa Ciszy może dołączyć do szacownego grona bezdomnych instytucji kultury, a nawet zniknąć z mapy Poznania. Jego siedziba to sypiący się barak, na nową nie ma co szybko liczyć.
Na najnowszy spektakl Strefa Ciszy dostała od miasta 15 tys. zł dotacji. W dniu premiery urzędnicy wystawili artystom rachunek na 10 tys. zł za bezumowne zajmowanie siedziby teatru, czyli rozpadającego się baraku. - W Poznaniowi brakuje polityki kulturalnej - komentuje Adam Ziajski, lider Strefy Ciszy.

Teatr działa od 17 lat, na koncie ma 30 spektakli. Grają w plenerze, na ulicach, ostatnio w Starej Rzeźni. W Poznaniu, innych polskich miastach i na zagranicznych festiwalach. Od kilku miesięcy zespół nie jest pewny przyszłości. - Nie możemy się rozwijać, planować - mówi Ziajski.

Już w maju zeszłego roku urzędnicy odwiedzają siedzibę teatru, baraku przy ul. Grunwaldzkiej. Oglądają strop, orzekają, że jest w złym stanie i teatr musi się wyprowadzić. Więc Ziajski opracowuje projekt Sceny Roboczej. W dawnym budynku Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego na Wildzie miałaby się znaleźć scena, z której w ciągu roku korzystałyby dwa-trzy teatry alternatywne oraz Strefa Ciszy. W zamyśle miałaby to być nowa instytucja pomocna w staraniach miasta o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. - To miejsce pomogłoby rewitalizować Wildę - przekonuje Ziajski. - W Poznaniu działa kilkanaście teatrów, które otrzymują dotacje na nowe spektakle, ale nie mają potem gdzie ich grać. Ten problem mogłaby rozwiązać Scena Robocza.

W grudniu pomysł podchwyciła część radnych m.in. z Platformy Obywatelskiej. Przygotowali poprawkę do budżetu miasta przeznaczającą milion zł na Scenę Roboczą. Resztę pieniędzy teatr chciał zdobyć od sponsorów. Wtedy odpowiedzialny za kulturę wiceprezydent Sławomir Hinc proponuje Ziajskiemu miejsce w kontenerach, które miały stanąć w Starej Gazowni. - Kontenery nie nadają się dla teatru, a ostatecznie i tak nie stanęły w Gazowni - mówi Ziajski, który odrzucił propozycję.

Fundusze na Scenę Roboczą przepadają podczas konsultacji PO z prezydentem Poznania Ryszardem Grobelnym. W efekcie Strefa Ciszy zostaje na lodzie. Ziajski pielgrzymuje do magistratu, prosi wiceprezydenta Hinca o znalezienie siedziby. Bez rezultatu. - Wyciągnęliśmy rękę do teatru proponując lokalizację w kontenerach. Żałuję, że nie byli tym zainteresowani - mówi Hinc. - Szukamy dla nich innej siedziby, ale od razu nie rozwiążemy tego problemu. Bo to niejedyna bezdomna instytucja kultury - dodaje.

A o Scenie Roboczej Hinc mówi, że projekt był droższy niż zakładał Ziajski, a realizację uniemożliwiły formalności.

Miasto zgodziło się, by teatr warunkowo działał w baraku przy Grunwaldzkiej. Do kiedy? Nie wiadomo. Urzędnikom brakuje determinacji do znalezienia nowej lokalizacji. Ale o teatrze nie zapomnieli. Dowód - rachunek na 10 tys. zł na bezumowne użytkowanie lokalu. - To była nadgorliwość jednego z naszych pracowników, który nie znał ustaleń pomiędzy teatrem a miastem - mówi Jarosław Pucek, szef Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych, któremu podlega barak. - Kara zostanie anulowana, Strefa Ciszy będzie płacić zwykły czynsz - zapewnia.

Adam Ziajski: - Nie stać nas na komercyjne stawki, nie jestem przedsiębiorstwem. Bez wsparcia miasta teatr może przestać istnieć.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Cisza będzie bezdomna, chyba że miasto pomoże garfee 17.05.10, 20:58

    To nic, miasto za to wybuduje kolejny nowy stadion, może ten już będzie bliskona placu Wolności, tam kibice będą mieli blisko na Stary Rynek. Może wyburzyćMuzeum narodowe, żeby było łatwiej »