Po fecie na rynku: trzeba sprzątać i naprawiać

Seweryn Lipoński, Piotr Żytnicki, pap
16.05.2010 , aktualizacja: 17.05.2010 11:21
A A A Drukuj
Kilkadziesiąt tysięcy kibiców świętowało tytuł na Starym Rynku Fot. Tomasz Kaminski / Agencja Gazeta Kilkadziesiąt tysięcy kibiców świętowało tytuł na Starym Rynku
Bilans święta kibiców: 40 rannych, zdemolowane ogródki piwne, uszkodzona Prozerpina i rycerz z pręgierza. Policja nie interweniowała. - Nie byliśmy tam potrzebni - mówi rzecznik
Kibice obsiedli nawet rusztowania - cud że nie doszło do tragedii
Fot. Tomasz Kaminski / Agencja Gazeta
Kibice obsiedli nawet rusztowania - cud że nie doszło do tragedii
W nocy z soboty na niedzielę kilkadziesiąt tysięcy kibiców Lecha Poznań świętowało zdobycie tytułu mistrzowskiego.
Fot. Tomasz Kaminski / Agencja Gazeta
W nocy z soboty na niedzielę kilkadziesiąt tysięcy kibiców Lecha Poznań świętowało zdobycie tytułu mistrzowskiego.
Dzień przed meczem Stowarzyszenie Kibiców "Wiara Lecha" przypominało na Facebooku: nie niszczymy mienia prywatnego, jak i publicznego, potrzeby fizjologiczne załatwiamy w miejscach przeznaczonych ku temu, jeśli ktoś ma już dość, niech idzie spać do domu, przypominamy o uszanowaniu osób, które przyjadą do Poznania na Noc Muzeów.

Mecz jeszcze się nie skończył, a na Starym Rynku wielu kibiców już było pijanych, po płycie walały się puszki i szkło z rozbitych butelek. Kibice weszli na fontanny i rusztowanie jednej z remontowanych kamienic. Stali na stołach i krzesłach w ogródkach piwnych, a niektórzy nawet na dachach kamienic.

Po godz. 21 na Stary Rynek nie można było się dostać. Stał człowiek przy człowieku. Ktoś z tłumu odpalił fajerwerki, słychać było petardy i tłuczenie szkła. Do kilku przenośnych toalet ustawiły się długie kolejki. W bocznych uliczkach co kilka metrów można było zobaczyć ludzi sikających na ściany kamienic.

W promieniu kilkudziesięciu metrów od Starego Rynku nie było ani jednego policjanta. Tylko karetki. Dyspozytor pogotowia: - Odwieźliśmy do szpitali 40 osób. Miały obrażenia po pobiciach, rany cięte, głównie od porozbijanych butelek. Jeden mężczyzna, ok. 30-letni, spadł z fontanny, zwichnął rękę.

W niedzielę Stary Rynek wyglądał jak po przejściu kataklizmu. Sprzątająca firma Alkom do godz. 13 wywiozła siedem kontenerów śmieci, głównie butelek i puszek po alkoholu. - To jakieś kilkanaście ton. Nawet po sylwestrze tyle nie było - mówi Krzysztof Frąckowiak z Alkomu.

Fontanna Prozerpina straciła ramię, a rycerz z pręgierza - dłoń z mieczem. Ogródek przy knajpce Greenline był kompletnie zdemolowany. W ogródku Brovarii (piłkarze Lecha jedli tam po meczu uroczystą kolację) leżały wyrwane, przewrócone latarnie.

Jeden z restauratorów (chce być anonimowy): - Kibice połamali nam krzesła, pozbijali lampy. Oczywiście, wiedziałem, że będą tłumy, usunąłem wszystkie ruchome elementy z ogródka. Ale jestem zszokowany tym, co zobaczyłem. Ta impreza w ogóle nie była zabezpieczona.

W podobnym tonie wypowiadają się Czytelnicy, którzy dzwonili do redakcji. - Gratulacje dla piłkarzy. Ale także pytanie do prezydenta Grobelnego: kto zapłaci za urwaną rękę Prozerpiny? Czy to będzie z naszych podatków? Jeździłem trochę po świecie i widziałem, jak przygotowuje się takie imprezy za granicą. U nas nie zrobiono nic, żeby cokolwiek zabezpieczyć - mówił Rafał Tuszewski.

Zdenerwowania nie kryją muzealnicy, którzy musieli przerwać Noc Muzeów. Ok. godz. 23 w Galerii Arsenał grupa młodych, podpitych kibiców zniszczyła sprzęt multimedialny i ściankę działową. Ochrona zatrzymała jedną osobę. Dyrektor galerii Wojciech Makowiecki oszacował straty na 20 tys. zł. Arsenał zamknięto przed północą, gdy kibice zniszczyli kłódkę i weszli na dach budynku.

Jeszcze przed zmierzchem zamknięto Muzeum Historii Miasta Poznania w Ratuszu. - Taki był napór agresywnych, pijanych kibiców, próbujących wyrywać metalowe kraty - wyjaśniała Aleksandra Sobocińska z Muzeum Narodowego. Z tego samego powodu zamknięto Muzeum Instrumentów Muzycznych.

Grażyna i Krzysztof Ileccy, którzy wybrali się na Noc Muzeów: - To, co widzieliśmy po drodze, przechodzi wszelkie pojęcie. Już nawet nie chodzi o agresję i wulgaryzm. Pijani mężczyźni w ogóle się nie krępowali i sikali, gdzie popadnie. Aż baliśmy się wracać i próbowaliśmy omijać ten agresywny tłum. A gdy zobaczyliśmy bramę naszego domu, myśleliśmy, że spadł na nią jakiś deszcz. Tak była obsikana - opowiadali.

- Jak na taką masę ludzi, i tak było dość spokojnie - twierdzi rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak. - Nie było groźnych sytuacji, nie odnotowaliśmy żadnych większych bójek. Mamy jedynie informacje od dwóch restauratorów, że kibice zniszczyli ich ogródki i połamali krzesła.

Dlaczego policji nie było w pobliżu Starego Rynku? - Bo nie była tam potrzebna. Policja jest od tego, by interweniować w sytuacjach zagrożenia, a takich tam nie było - odpowiada Borowiak.

Anonimowo policjanci mówią nam jednak, że był to zaplanowany wybór "mniejszego zła". - Chodzili z piwem po ulicach, to wykroczenie, ale lepiej było przymknąć na to oko. Każda próba interwencji w tym tłumie zakończyłaby się burdami. A wtedy straty byłyby wielokrotnie większe. Każde pojawienie się policjanta w mundurze mogło podziałać jak płachta na byka - twierdzą.

Rzeczniczka Lecha Joanna Dzios mówi, że imprezę organizowały wspólnie miasto i klub. Jak się dowiedzieliśmy, wynajęli ochroniarzy, którzy mieli pilnować porządku na Starym Rynku. Nie zdołali jednak zapobiec opisanym incydentom.

"Wiara Lecha" na Facebooku podziękowała kibicom. "Było godnie" - tak podsumowała imprezę.

Podziel się

  • 98 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    37 głosów

  • Po fecie na rynku: trzeba sprzątać i naprawiać afro-beat 16.05.10, 20:47

    Szanowna GW,Rzucanie oskarżeń na Wiarę Lecha za to, że nie opanowała 40k ludzi i przeznich sikano i obrywano ręce pomnikom jest wyjątkowym naciąganiem rzeczywistości.Sam nie jestem członkiem»

  • Po fecie na rynku: trzeba sprzątać i naprawiać truten_org 16.05.10, 21:49

    Byłem na Starym Rynku. Biorąc pod uwagę skalę emocji i liczbę ludzi, takspokojnego tłumu się nie spodziewałem. Wielokrotnie widziałem jak pomimościsku rozstępował się, by np. wypuścić »

  • niech Policja krawca zmieni cfalek 17.05.10, 09:05

    w koncu sie znajdzie taki co zna sie na modzie i wie co nie wzbudza agresji amilosc, przyjasn i rozanielenie»