Św. Marcin pustoszeje: Sklep nie dożył 60 lat
11.05.2010
, aktualizacja: 11.05.2010 20:37
Spacerując Św. Marcinem, już dzisiaj można na melodię starego szlagieru zaśpiewać "Na prawo bank, na lewo bank, a dołem...". A nie! Doła to można na Św. Marcinie jedynie złapać
ZOBACZ TAKŻE
- Centrum Poznania budzi emocje (04-06-10, 22:00)
- Święty Marcin nie będzie La Ramblą (04-06-10, 09:00)
- Czas na centrum Poznania - zaczynamy dyskusję (20-05-10, 07:00)
- Publiczne radio i telewizja w Poznaniu są w opałach (12-05-10, 10:00)
- Cierpienia Świętego Marcina, czyli o dobijaniu ulicy (08-05-10, 15:00)
- Jerzy Gurawski: Zawalczmy o Święty Marcin (05-05-10, 08:00)
- Na Świętym Marcinie będą banki - przyznaje miasto (04-05-10, 07:00)
- Św. Marcin może być placem z fontanną i kawiarniami (09-04-10, 08:00)
SONDAŻ
O wymieraniu najważniejszej poznańskiej ulicy piszemy od tygodnia. Sklepy, bary, kawiarnie znikają ze Św. Marcina. Niektóre po cichu przenoszą się do centrów handlowych, gdzie czynsze są dużo mniejsze. Inne odchodzą bezpowrotnie. Lokale wpadają w ręce korporacji, które mają pieniądze.
Na rogu Św. Marcina i Ratajczaka jeszcze miesiąc temu można było zrobić zakupy w sklepie Społem. Skromny, siermiężny wystrój przypominał o poprzedniej epoce. Sklep miał swoich wiernych klientów i rzadko kiedy świecił pustkami. Przy tym narożniku istniał w końcu od 1951 r. Na wprost wejścia, w przedsionku, stały lady z mięsem i nabiałem, w drugiej, większej części była samoobsługa: koszyki, kasa, w głębi półki z pieczywem, słodyczami, napojami.
Dzisiaj po sklepie został tylko szyld i szara pustka za szybą. Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych (bo ten lokal należy do miasta) wie już, że miejsce sklepu zajmie bank. Konkretnie NeoBank.
Grażyna Raniewicz-Lis, prezes PSS Społem: - Decyzja o likwidacji sklepu była trudna. Długo się przed nią broniliśmy.
Sklepu jednak obronić się nie udało. Raniewicz-Lis podaje kilka powodów: społeczeństwo się starzeje, a seniorzy mieszkający w centrum mają coraz chudsze portfele, do tego zmieniają się preferencje i nawyki klientów, małe sklepy przegrywają z hipermarketami i dyskontami. A te ostatnie także atakują centrum Poznania. Na Św. Marcinie niedawno otwarto Biedronkę, gdzie półki z jedzeniem wypełniają tańsze odmiany markowych produktów.
Raniewicz-Lis: - To wszystko miało wpływ na rentowność naszej placówki. Bez wątpienia przeważyły jednak wysokie koszty utrzymania, zwłaszcza czynsz. Jaki dokładnie? Wolałabym nie mówić, bo obowiązuje mnie tajemnica handlowa. Ale był naprawdę wysoki.
Społem rozmawiał z miastem o obniżeniu czynszu, ale urzędnicy się nie ugięli. - Co o tym myślę? Nie chciałabym oceniać polityki miasta. Zmienia się charakter centrum, każdy może mieć swoją wizję jego zagospodarowania - mówi wymijająco Raniewicz-Lis. Ale w jej głosie wyraźnie słychać gorycz: - Żal zamknięcia sklepu, który prowadziliśmy od niemalże 60 lat. Był częścią pejzażu Św. Marcina.
Jarosław Pucek, dyrektor ZKZL, stara się unikać sentymentalnych tonów. - Była podwyżka czynszu, niewielka, ale dla tego sklepu być może przeważająca - przyznaje, by za chwilę twardo dodać: - Trudno wymagać od nas, żebyśmy oglądali się na rentowność tej czy innej firmy. Społem i tak miało bardzo korzystne warunki. Ale nie możemy dłużej utrzymywać niskich stawek, jeśli bramę obok, czynsz jest czterokrotnie wyższy.
Społem nie jest pierwszym sklepem, którego miejsce zajmuje bank. Na 129 lokali na Św. Marcinie - 24 to banki i instytucje kredytujące. Parter, wejście prosto z ulicy, duży szyld przy ruchliwej arterii - to dla nich wymarzone miejsce. Tyle że te banki w niczym nie przypominają dużych oddziałów. Nastawione głównie na zdobywanie nowych klientów, a nie ich obsługę - bo do tego służy internet i telefon - świecą pustkami. A Św. Marcin wymiera, bo przechodnie nie mają czego tu szukać.
- To problem nie tylko sklepów, ale też księgarni, o czym pisała niedawno "Gazeta" [chodzi o księgarnię "Jedynka" przy al. Marcinkowskiego, której miasto podniosło czynsz - red.]. Ich obecność sprawia, że centrum miasta żyje. Bez nich będzie się wyludniać. Nie rozumiem tej polityki miasta. I dziwię się, bo rozmawiamy o strategii do roku 2030, snujemy plany, a nie widzimy takich poważnych problemów - uważa poznańska radna Katarzyna Kretkowska, mieszkanka śródmieścia
Miejski architekt Andrzej Nowak, zapytany o przyszłość Św. Marcina, tłumaczył niedawno w "Gazecie", że eleganckie siedziby banków nie są miastotwórcze, ale z podobnym problemem mierzą się też inne miasta. - Byłem kilka lat temu na rynku w Brukseli, który choć jest piękny, to życie tam zamiera po godz. 17. Bo tam również są same banki, które wtedy zamykają swoje siedziby - przekonywał.
Ale dr Bogusz Modrzewski, poznański architekt zajmujący się rewitalizacją, którego również pytaliśmy o zdanie, uważa, że poznańscy urzędnicy w tej batalii nie są bezradni: - Miasto powinno działać jak regulator rynku. Sens posiadania lokali komunalnych nie polega wyłącznie na tym, aby na nich zarabiać, ale by wspierać różnorodność oferty i podwyższać jakość ulicy, np. promując działalność księgarni. A takiej polityki w mieście nie ma.
Jak wyobrażają sobie Państwo przyszłość Św. Marcina? Czy pewnego dnia będą przy tej ulicy tylko banki? Piszcie: czytelnicy@poznan.agora.pl
Na rogu Św. Marcina i Ratajczaka jeszcze miesiąc temu można było zrobić zakupy w sklepie Społem. Skromny, siermiężny wystrój przypominał o poprzedniej epoce. Sklep miał swoich wiernych klientów i rzadko kiedy świecił pustkami. Przy tym narożniku istniał w końcu od 1951 r. Na wprost wejścia, w przedsionku, stały lady z mięsem i nabiałem, w drugiej, większej części była samoobsługa: koszyki, kasa, w głębi półki z pieczywem, słodyczami, napojami.
Dzisiaj po sklepie został tylko szyld i szara pustka za szybą. Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych (bo ten lokal należy do miasta) wie już, że miejsce sklepu zajmie bank. Konkretnie NeoBank.
Grażyna Raniewicz-Lis, prezes PSS Społem: - Decyzja o likwidacji sklepu była trudna. Długo się przed nią broniliśmy.
Sklepu jednak obronić się nie udało. Raniewicz-Lis podaje kilka powodów: społeczeństwo się starzeje, a seniorzy mieszkający w centrum mają coraz chudsze portfele, do tego zmieniają się preferencje i nawyki klientów, małe sklepy przegrywają z hipermarketami i dyskontami. A te ostatnie także atakują centrum Poznania. Na Św. Marcinie niedawno otwarto Biedronkę, gdzie półki z jedzeniem wypełniają tańsze odmiany markowych produktów.
Raniewicz-Lis: - To wszystko miało wpływ na rentowność naszej placówki. Bez wątpienia przeważyły jednak wysokie koszty utrzymania, zwłaszcza czynsz. Jaki dokładnie? Wolałabym nie mówić, bo obowiązuje mnie tajemnica handlowa. Ale był naprawdę wysoki.
Społem rozmawiał z miastem o obniżeniu czynszu, ale urzędnicy się nie ugięli. - Co o tym myślę? Nie chciałabym oceniać polityki miasta. Zmienia się charakter centrum, każdy może mieć swoją wizję jego zagospodarowania - mówi wymijająco Raniewicz-Lis. Ale w jej głosie wyraźnie słychać gorycz: - Żal zamknięcia sklepu, który prowadziliśmy od niemalże 60 lat. Był częścią pejzażu Św. Marcina.
Jarosław Pucek, dyrektor ZKZL, stara się unikać sentymentalnych tonów. - Była podwyżka czynszu, niewielka, ale dla tego sklepu być może przeważająca - przyznaje, by za chwilę twardo dodać: - Trudno wymagać od nas, żebyśmy oglądali się na rentowność tej czy innej firmy. Społem i tak miało bardzo korzystne warunki. Ale nie możemy dłużej utrzymywać niskich stawek, jeśli bramę obok, czynsz jest czterokrotnie wyższy.
Społem nie jest pierwszym sklepem, którego miejsce zajmuje bank. Na 129 lokali na Św. Marcinie - 24 to banki i instytucje kredytujące. Parter, wejście prosto z ulicy, duży szyld przy ruchliwej arterii - to dla nich wymarzone miejsce. Tyle że te banki w niczym nie przypominają dużych oddziałów. Nastawione głównie na zdobywanie nowych klientów, a nie ich obsługę - bo do tego służy internet i telefon - świecą pustkami. A Św. Marcin wymiera, bo przechodnie nie mają czego tu szukać.
- To problem nie tylko sklepów, ale też księgarni, o czym pisała niedawno "Gazeta" [chodzi o księgarnię "Jedynka" przy al. Marcinkowskiego, której miasto podniosło czynsz - red.]. Ich obecność sprawia, że centrum miasta żyje. Bez nich będzie się wyludniać. Nie rozumiem tej polityki miasta. I dziwię się, bo rozmawiamy o strategii do roku 2030, snujemy plany, a nie widzimy takich poważnych problemów - uważa poznańska radna Katarzyna Kretkowska, mieszkanka śródmieścia
Miejski architekt Andrzej Nowak, zapytany o przyszłość Św. Marcina, tłumaczył niedawno w "Gazecie", że eleganckie siedziby banków nie są miastotwórcze, ale z podobnym problemem mierzą się też inne miasta. - Byłem kilka lat temu na rynku w Brukseli, który choć jest piękny, to życie tam zamiera po godz. 17. Bo tam również są same banki, które wtedy zamykają swoje siedziby - przekonywał.
Ale dr Bogusz Modrzewski, poznański architekt zajmujący się rewitalizacją, którego również pytaliśmy o zdanie, uważa, że poznańscy urzędnicy w tej batalii nie są bezradni: - Miasto powinno działać jak regulator rynku. Sens posiadania lokali komunalnych nie polega wyłącznie na tym, aby na nich zarabiać, ale by wspierać różnorodność oferty i podwyższać jakość ulicy, np. promując działalność księgarni. A takiej polityki w mieście nie ma.
Jak wyobrażają sobie Państwo przyszłość Św. Marcina? Czy pewnego dnia będą przy tej ulicy tylko banki? Piszcie: czytelnicy@poznan.agora.pl
- 73 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Św. Marcin pustoszeje: Sklep nie dożył 60 lat
funkenschlag
12.05.10, 01:25
Tak na serio, to jak pokazywałem Poznań przyjacielowi z Irlandii, to szerokim łukiem ominęliśmy Św Marcin: od Collegium Minus, do Okrąglaka, potem Plac Wolności i Stary Rynek - w życiu nie »
-
Św. Marcin pustoszeje: Sklep nie dożył 60 lat
kontemplator07
12.05.10, 09:55
Dlaczego wielkie marki lokują się na Monte Cassino (Sopot), Krupówkach (Zakopane), Piotrkowskiej (Łódź) czy Al. Jerozolimskich (Warszawa)? Bo są to ulice - symbole - niosące prestiż i »
-
Św. Marcin pustoszeje: Sklep nie dożył 60 lat
emissarius
12.05.10, 16:44
Zdecydowanie nie jestem fanem galerii handlowych, ale odwiedzam je często. Tylko dlatego, bo nie mam wyboru. Galeria Malta czy Święty Marcin, co to za alternatywa? Wszystkie te "okropne" »
Najczęściej czytane24 htydzień




