Wielki problem poznańskich miniaturek
28.04.2010
, aktualizacja: 27.04.2010 18:43
Każdy ma jakiegoś bzika. Każdy jakieś hobby ma. Kasia i Paulina mają królika. A dokładnie... 12 królików. To jednak dopiero połowa bezdomnych futrzaków z Poznania, które potrzebują pomocy
ZOBACZ TAKŻE
- Locha z małymi idzie do piekarni (WIDEO) (19-05-10, 20:17)
- Kiedy COŚ przestanie śmierdzieć (28-04-10, 17:05)
- Jak zostać Rockefellerem: historia bez happy endu (28-04-10, 11:00)
- Nie jest łatwo pomóc rannemu psu (27-04-10, 11:00)
Zwierzaki trzeba nakarmić, wyleczyć i zaszczepić. Jednak przede wszystkim trzeba znaleźć im nowy, lepszy dom. - Trafiają do nas od osób prywatnych, albo znajdujemy je na klatkach schodowych, przy śmietnikach i w piwnicach - mówi Katarzyna Nadrowska ze Stowarzyszenia Pomocy Królikom (SPK).
Króliki tracą swój dotychczasowy dom z różnych powodów: - Wiele osób kupuje lub dostaje królika np. w prezencie, a tak naprawdę niewiele wie na temat opieki nad nimi - opowiada Kasia, i dodaje: - Z czasem okazuje się, że zwierzak hałasuje, obsikuje mieszkanie albo ma swoje potrzeby seksualne. Często też okazuje się, że ktoś z rodziny ma uczulenie na sierść lub sianko. Problem powstaje też wtedy, gdy rodzina chce wyjechać.
Blok na Ratajach. Pokój Kasi: po dywanie biegają Lulu i Obi. Idziemy dalej. W kuchni bawi się Mini, Mimi i Momo. W drugim pokoju mieszka Bibi, która na nowy dom czeka już prawie pół roku. Jej współlokatorami są Kisa i Jadzia. Wszystkie miały szczęście: trafiły do domu tymczasowego SPK. Niektórym powodzi się jeszcze lepiej. Maleństwu z brązową plamką nad nosem udało się już znaleźć nowy dom w Warszawie. - Nie ma reguły, niektóre króliki czekają u nas dwa tygodnie, inne wiele miesięcy - mówi Paulina Lehmann, która tak jak Kasia prowadzi w Poznaniu tymczasowy dom dla królików.
Jak dziewczynom udaje się pogodzić opiekę nad królikami z codziennymi sprawami? - Mój narzeczony już się przyzwyczaił do nieobliczalnej gromadki - mówi Kasia, która w tym roku kończy studia logistyczne. Paulina studiuje psychologię, swoją przygodę z królikami rozpoczęła przed rokiem: - Pierwszego dostałam w prezencie. W internecie dowiedziałam się o stowarzyszeniu, zaangażowałam się w jego działalność, a dziś nie pamiętam, kiedy miałam w domu mniej niż cztery uchole - śmieje się. - Nie jest łatwo, ale jak tu nie pomagać tym słodkim wariatom? - pyta retorycznie.
Stowarzyszenie Pomocy Królikom działa w całej Polsce. Ale obecnie najwięcej bezdomnych królików jest właśnie w Poznaniu. Utrzymywane są z prywatnych pieniędzy, dlatego takim osobom jak Kasia czy Paulina przyda się każda pomoc. - Przede wszystkim szukamy nowych opiekunów, ale także osób, które mogą zaopiekować się choćby jednym królikiem - mówi Kasia. Potrzebne jest również karma, żwirek do kuwet, sianko, warzywa i akcesoria takie jak klatka, czy poidełka.
O tym, jakie króliki czekają na nowy dom, czym zajmuje się stowarzyszenie i jak można się z nim skontaktować, dowiedzieć się można na stronie stowarzyszenia: www.kroliki.net.
Króliki tracą swój dotychczasowy dom z różnych powodów: - Wiele osób kupuje lub dostaje królika np. w prezencie, a tak naprawdę niewiele wie na temat opieki nad nimi - opowiada Kasia, i dodaje: - Z czasem okazuje się, że zwierzak hałasuje, obsikuje mieszkanie albo ma swoje potrzeby seksualne. Często też okazuje się, że ktoś z rodziny ma uczulenie na sierść lub sianko. Problem powstaje też wtedy, gdy rodzina chce wyjechać.
Blok na Ratajach. Pokój Kasi: po dywanie biegają Lulu i Obi. Idziemy dalej. W kuchni bawi się Mini, Mimi i Momo. W drugim pokoju mieszka Bibi, która na nowy dom czeka już prawie pół roku. Jej współlokatorami są Kisa i Jadzia. Wszystkie miały szczęście: trafiły do domu tymczasowego SPK. Niektórym powodzi się jeszcze lepiej. Maleństwu z brązową plamką nad nosem udało się już znaleźć nowy dom w Warszawie. - Nie ma reguły, niektóre króliki czekają u nas dwa tygodnie, inne wiele miesięcy - mówi Paulina Lehmann, która tak jak Kasia prowadzi w Poznaniu tymczasowy dom dla królików.
Jak dziewczynom udaje się pogodzić opiekę nad królikami z codziennymi sprawami? - Mój narzeczony już się przyzwyczaił do nieobliczalnej gromadki - mówi Kasia, która w tym roku kończy studia logistyczne. Paulina studiuje psychologię, swoją przygodę z królikami rozpoczęła przed rokiem: - Pierwszego dostałam w prezencie. W internecie dowiedziałam się o stowarzyszeniu, zaangażowałam się w jego działalność, a dziś nie pamiętam, kiedy miałam w domu mniej niż cztery uchole - śmieje się. - Nie jest łatwo, ale jak tu nie pomagać tym słodkim wariatom? - pyta retorycznie.
Stowarzyszenie Pomocy Królikom działa w całej Polsce. Ale obecnie najwięcej bezdomnych królików jest właśnie w Poznaniu. Utrzymywane są z prywatnych pieniędzy, dlatego takim osobom jak Kasia czy Paulina przyda się każda pomoc. - Przede wszystkim szukamy nowych opiekunów, ale także osób, które mogą zaopiekować się choćby jednym królikiem - mówi Kasia. Potrzebne jest również karma, żwirek do kuwet, sianko, warzywa i akcesoria takie jak klatka, czy poidełka.
O tym, jakie króliki czekają na nowy dom, czym zajmuje się stowarzyszenie i jak można się z nim skontaktować, dowiedzieć się można na stronie stowarzyszenia: www.kroliki.net.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




