Psy napiły się wody na Cytadeli. Zatruły się
23.04.2010
, aktualizacja: 23.04.2010 22:36
Dwa psy, które napiły się z donic porozstawianych na Cytadeli, są w ciężkim stanie. Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego nalali do nich wody z glikolem i niczym nie zabezpieczyli. - Natychmiast ogrodzimy pojemniki - zapewnia Zarząd Zieleni Miejskiej
ZOBACZ TAKŻE
- Zdewastowane pomniki poległych Rosjan. Reakcja na Smoleńsk? [WIDEO] (26-04-10, 11:31)
- Locha z małymi idzie do piekarni (WIDEO) (19-05-10, 20:17)
- Zdechły trzy psy, które otruły się na Cytadeli (29-04-10, 17:28)
- Wielki problem poznańskich miniaturek (28-04-10, 09:00)
- Maszyny nowymi atrakcjami poznańskiego zoo (27-04-10, 18:37)
- Wrocław: Pękła rura, wielka dziura w ziemi [ZDJĘCIA] (27-04-10, 14:55)
- Gdzie powąchasz Piękną Polkę? W Chrzypsku Wielkim (26-04-10, 17:47)
- Specjaliści od promocji: Poznań naprawdę know-how (25-04-10, 12:56)
Na Cytadeli w ubiegłym roku pojawiły się białe i żółte donice z mało wyraźnym napisem - Uniwersytet Przyrodniczy. - Pojemniki są ogólnodostępne, stoją przy hydrancie, wiszą na drzewach, leżą na trawie. W wielu przypadkach przenoszone przez mieszkańców w inne miejsca. Ewa Kubiak nie zwracała na nie uwagi, aż do ubiegłego weekendu, kiedy płyn znajdujący się w donicach omal nie zabił jej psa.
Pani Ewa ma sukę rasy husky. Codziennie wczesnym rankiem chodzi z psem na Cytadelę. - Pies biegał na polanie, w pewnym momencie napił się z białej donicy, stojącej przy hydrancie. Takich donic jest w parku kilkadziesiąt. Wiszą na drzewach, leżą na trawie. Myśleliśmy, że to zwykła miska - opowiada pani Ewa. Po przyjściu do domu suka zaczęła wymiotować. Podczas wizyty u weterynarza dostała silnych torsji. Przestały jej pracować nerki. - Weterynarz zasugerował, że pies mógł się czymś zatruć. Od razu przypomniały mi się te donice z płynem - dodaje kobieta.
Pewności nabrała, gdy źle poczuł się także pies znajomych. On również napił się płynu z donicy. - Aby dowiedzieć się, co to za substancja, jeden z pojemników zanieśliśmy do sanepidu. Niestety nie przyjęto go do badań - tłumaczy znajomy pani Ewy, Tomasz Orłowski.
Kolejnym tropem był kontakt z Zarządem Zieleni Miejskiej, który odpowiada za Cytadelę. - Chcieliśmy ustalić antidotum na substancję z pojemników, by pomóc cierpiącym psom. Pracownik ZZM-u był bardzo niemiły. Stwierdził też, że w pojemnikach jest woda z cukrem. Dodał, że gdybyśmy trzymali psy na smyczy, do niczego by nie doszło - opowiada Orłowski.
Artur Maj z Zarządu Zieleni Miejskiej uważa, że wina leży po stronie właścicieli psów, ponieważ nie przestrzegali regulaminu parku i puszczali psy wolno. - I dopuścili do tego, aby pies pił ciecz niewiadomego pochodzenia - dodaje Maj. Na pytanie, co znajdowało się w donicach, odpowiada: - Chyba woda z cukrem, ale proszę jeszcze zadzwonić do Uniwersytetu Przyrodniczego.
Weronika Banaszak-Cibicka z Uniwersytetu Przyrodniczego tłumaczy, że w donicach znajduje się woda z niewielkim dodatkiem glikolu etylenowego i detergentu. - Na terenie Cytadeli już drugi rok z rzędu prowadzimy badania nad pszczołami. Donice białego i żółtego koloru zwabiają owady, a roztwór glikolu to mieszanka konserwująca, która ma opóźnić ich rozkładanie. Jest to standardowa metoda badania owadów. Glikol jest tak rozcieńczony, że nie stanowi zagrożenia - zaznacza Banaszak-Cibicka.
Innego zdania jest Marcin Konieczny, weterynarz leczący psa pani Ewy. Przyznaje, że stan obu psów jest bardzo ciężki. - Pies pani Ewy jest podłączony do kroplówki. Najprawdopodobniej to właśnie glikol spowodował zatrucie i zniszczył mu nerki. Nie wiadomo, czy pies w ogóle z tego wyjdzie - mówi weterynarz.
Prof. Tadeusz Pawlikowski, specjalista od badania pszczół z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, uważa, że metoda, którą stosują naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego, jest bezpieczna. - Raczej nie powinna nikomu zaszkodzić. Ale jeżeli zwierzę jest wrażliwe, może się zatruć glikolem - twierdzi profesor. Podkreśla, że lepiej takie donice ogradzać. - Na Zachodzie pojemniki wykorzystywane do badań zawsze są ogradzane siatką. I zawsze widnieje przy nich etykieta informacyjna. Sądzę, że w tym przypadku badania zostały źle przeprowadzone - dodaje Pawlikowski.
- W weekend na Cytadeli odbywają się Dni Ułana. Przez ten park przewiną się tysiące rodzin z dziećmi. Tak pozostawione doniczki mogą stanowić zagrożenie dla mieszkańców Poznania i odwiedzających nas gości - dodaje Orłowski.
Po naszym sygnale Zarząd Zieleni Miejskiej zdecydował się interweniować. Polecił pracownikom uniwersytetu, aby zlikwidowali zagrożenie. - W najbliższych dniach w donicach zamiast roztworu glikolu znajdzie się woda. Naukowcy ogrodzą pojemniki, pojawi się na nich informacja o badaniach - zapewnia Artur Maj.
Pani Ewa ma sukę rasy husky. Codziennie wczesnym rankiem chodzi z psem na Cytadelę. - Pies biegał na polanie, w pewnym momencie napił się z białej donicy, stojącej przy hydrancie. Takich donic jest w parku kilkadziesiąt. Wiszą na drzewach, leżą na trawie. Myśleliśmy, że to zwykła miska - opowiada pani Ewa. Po przyjściu do domu suka zaczęła wymiotować. Podczas wizyty u weterynarza dostała silnych torsji. Przestały jej pracować nerki. - Weterynarz zasugerował, że pies mógł się czymś zatruć. Od razu przypomniały mi się te donice z płynem - dodaje kobieta.
Pewności nabrała, gdy źle poczuł się także pies znajomych. On również napił się płynu z donicy. - Aby dowiedzieć się, co to za substancja, jeden z pojemników zanieśliśmy do sanepidu. Niestety nie przyjęto go do badań - tłumaczy znajomy pani Ewy, Tomasz Orłowski.
Kolejnym tropem był kontakt z Zarządem Zieleni Miejskiej, który odpowiada za Cytadelę. - Chcieliśmy ustalić antidotum na substancję z pojemników, by pomóc cierpiącym psom. Pracownik ZZM-u był bardzo niemiły. Stwierdził też, że w pojemnikach jest woda z cukrem. Dodał, że gdybyśmy trzymali psy na smyczy, do niczego by nie doszło - opowiada Orłowski.
Artur Maj z Zarządu Zieleni Miejskiej uważa, że wina leży po stronie właścicieli psów, ponieważ nie przestrzegali regulaminu parku i puszczali psy wolno. - I dopuścili do tego, aby pies pił ciecz niewiadomego pochodzenia - dodaje Maj. Na pytanie, co znajdowało się w donicach, odpowiada: - Chyba woda z cukrem, ale proszę jeszcze zadzwonić do Uniwersytetu Przyrodniczego.
Weronika Banaszak-Cibicka z Uniwersytetu Przyrodniczego tłumaczy, że w donicach znajduje się woda z niewielkim dodatkiem glikolu etylenowego i detergentu. - Na terenie Cytadeli już drugi rok z rzędu prowadzimy badania nad pszczołami. Donice białego i żółtego koloru zwabiają owady, a roztwór glikolu to mieszanka konserwująca, która ma opóźnić ich rozkładanie. Jest to standardowa metoda badania owadów. Glikol jest tak rozcieńczony, że nie stanowi zagrożenia - zaznacza Banaszak-Cibicka.
Innego zdania jest Marcin Konieczny, weterynarz leczący psa pani Ewy. Przyznaje, że stan obu psów jest bardzo ciężki. - Pies pani Ewy jest podłączony do kroplówki. Najprawdopodobniej to właśnie glikol spowodował zatrucie i zniszczył mu nerki. Nie wiadomo, czy pies w ogóle z tego wyjdzie - mówi weterynarz.
Prof. Tadeusz Pawlikowski, specjalista od badania pszczół z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, uważa, że metoda, którą stosują naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego, jest bezpieczna. - Raczej nie powinna nikomu zaszkodzić. Ale jeżeli zwierzę jest wrażliwe, może się zatruć glikolem - twierdzi profesor. Podkreśla, że lepiej takie donice ogradzać. - Na Zachodzie pojemniki wykorzystywane do badań zawsze są ogradzane siatką. I zawsze widnieje przy nich etykieta informacyjna. Sądzę, że w tym przypadku badania zostały źle przeprowadzone - dodaje Pawlikowski.
- W weekend na Cytadeli odbywają się Dni Ułana. Przez ten park przewiną się tysiące rodzin z dziećmi. Tak pozostawione doniczki mogą stanowić zagrożenie dla mieszkańców Poznania i odwiedzających nas gości - dodaje Orłowski.
Po naszym sygnale Zarząd Zieleni Miejskiej zdecydował się interweniować. Polecił pracownikom uniwersytetu, aby zlikwidowali zagrożenie. - W najbliższych dniach w donicach zamiast roztworu glikolu znajdzie się woda. Naukowcy ogrodzą pojemniki, pojawi się na nich informacja o badaniach - zapewnia Artur Maj.
- 95 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
Psy otrute na Cytadeli
j-50
23.04.10, 23:15
Jak zatruły się psy, to mogły zatruć się też ptaki. A ptaki są pod ochroną prawną. Samo ogrodzenie nie jest wystarczającym zabezpieczeniem.»
-
Psy napiły się wody na Cytadeli. Zatruły się
akle2
24.04.10, 19:53
Przykro, że te psy się otruły, ale gdyby psiarze trzymali je na smyczy i w kagańcu (przestrzen publiczna), to by do tego nie doszło»
-
Psy napiły się wody na Cytadeli. Zatruły się
rita.1
25.04.10, 10:47
Psy się zatruły, bo w miejscu publicznym chodziły bez smyczy i kagańca.»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć