Księgarnie w centrum Poznania na skraju bankructwa

Sylwia Sałwacka, Michał Wybieralski
20.04.2010 , aktualizacja: 20.04.2010 23:16
A A A Drukuj
Czy w śródmieściu zostaną tylko banki? Miasto podwyższyło po raz kolejny czynsz księgarzom. Wczoraj jedna z najstarszych księgarnia w Poznaniu - słynna "Jedynka"w al. Marcinkowskiego -ogłosiła, że jest na skraju bankructwa

Fot. Andrzej Monczak / Agencja Gazeta
SONDAŻ
Czy urzędnicy powinny pomagać księgarniom?

Na czas kryzysu księgarnie powinny dostać preferencyjne stawki czynszu - ale nie na zawsze!
Znikanie dobrych księgarni to duży problem! Urzędnicy powinni zrobić co w ich mocy, żeby pomóc im się utrzymać na rynku!
Dlaczego mamy pomagać prywaciarzom? Zupełnie tego nie rozumiem!

Zamknięcie "Jedynki" to kulturalny news dnia. Do redakcji dzwonili wczoraj w tej sprawie poznańscy tłumacze, pracownicy teatru, naukowcy: - Czy tak zachowuje się miasto, które aspiruje do Europejskiej Stolicy Kultury?

Księgarnia "Jedynka" mieści się kamienicy w al. Marcinkowskiego. Prowadzi ją trójka przyjaciół, miłośników literatury. To pierwsza księgarnia, która została otwarta w wyzwolonym Poznaniu (stąd nazwa) i pierwsza - obok Antykwariatu Naukowego - która została sprywatyzowana. Gościło w niej wiele sław, między innymi Mario Vargas Llosa. Była nominowana do prestiżowej branżowej nagrody IKAR.

Księgarnia jest na skraju bankructwa - w ciągu kilkunastu miesięcy jej obroty spadały o połowę, zwolniła część personelu, zaciągnęła kredyt. - W tej branży jest pewna prawidłowość: przez cały rok przynosi straty, a potem przychodzi grudzień i wywraca wszystko do góry nogami. Ostatni grudzień kompletnie nie wypalił. Dlaczego? Od roku w sąsiedztwie księgarni powstaje galeria handlowa. Na czas budowy miasto zamknęło część ulicy. Trudno do nas dotrzeć. Nawet stali klienci zaczęli rzadziej do nas zaglądać, bo przyznają że dojazd stał się kłopotliwy - opowiada Andrzej Kawecki, współwłaściciel Jedynki, w księgarni od 1980 r

W marcu księgarze wysłali do Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych dramatyczny list, w którym proszą o obniżenie stawki czynszu (miesięcznie płacą ok. 10 tys. zł).

W odpowiedzi ZKZL.... podwyższył im czynsz o 300 zł.

- Jesteśmy już winni miastu 25 tys. zł, bank właśnie zamknął nam kredyt obrotowy. Wyprzedajemy prywatny majątek. Najgorsze, że w tydzień nie da się zamknąć księgarni, a tak to sobie właśnie wyobrażają miejscy urzędnicy. Myślą, że się stąd od tak zmyjemy - mówi Kawecki.

Bankructwo grozi też innym księgarniom. - Trzy lata temu sześć poznańskich księgarni wysłało do prezydenta Grobelnego i rady miasta apel z prośba preferencyjne czynsze. Ale miasto jest głuche na nasze apele. Też zalegamy z czynszem - mówi Janusz Stachowiak, współwłaściciel księgarni "Wieżowiec" przy ul. Grochowskiej.

Prof. Jan Skuratowicz, były radny, historyk sztuki, autor wielu książek o Poznaniu : - Głupota, bezmyślność, brak słów. Centrum traci kulturotwórczą rolę. Nie rozumiem tej sytuacji. Przecież jesteśmy jednym z największych akademickim miast w Polsce.

Janusz Pazder, historyk sztuki: - Strasznie smutne. Brakuje tu konsekwencji. Aspirujemy do Europejskiej Stolicy Kultury, a z drugiej kierujemy się wyłącznie rachunkiem ekonomicznym. Zastanawiam mnie, kto w takim mieście - gdzie nie ma księgarni, a są same banki i puby - będzie chciał inwestować, żyć, spotykać się? Stoisko z książkami w supermarkecie nie jest w stanie zastąpić literackiej księgarni.

Sprawą "Jedynki" zajmie się najpewniej rada miasta. Wczoraj radny PO Marek Sternalski obiecywał: - Rzeczywiście, tak być nie może. Trzeba wprowadzić preferencyjne czynsze.

Rozmowa z Jarosławem Puckiem

"Gazeta": Księgarnia Jedynka jest w trudnej sytuacji finansowej. Właściciele zwrócili się do ZKZL z prośbą o obniżenie czynszu, bo przez pobliską budowę spadły im obroty. Dostali odmowną odpowiedź, ZKZL poinformował ich, że bardziej prawdopodobna jest podwyżka. Z centrum może zniknąć kolejne miastotwórcze miejsce. Nie będzie panu szkoda?

Jarosław Pucek, dyrektor Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych: - Żal mi Jedynki, bo od wielu lat kupowałem tam książki. Moją pasją są religie, szczególnie buddyzm. Jak chodziłem do szkoły średniej to właśnie do Jedynki wybierałem się po książki na ten temat, bo nigdzie indziej nie były dostępne. Ale nie mogę kierować się tylko sentymentem. Nie mogę obniżyć czynszu, bo pobliska budowa to nie inicjatywa ZKZL. Ale podwyżek branża księgarska nie powinna się obawiać, zwłaszcza po tym, jak straciliśmy już Głośną Samotność.

Księgarze mówią jednak, że ZKZL od wiosny podniósł im czynsze.

- To nie była podwyżka, ale waloryzacja, wzrost o poziom inflacji. Księgarze zgodzili się na to w umowach najmu.

Czym przy ustalaniu wysokości czynszów powinien kierować się ZKZL: chęcią maksymalizacji zysków, czy utrzymywaniem w centrum takich miejsc, jak galerie, księgarnie, które tworzą atmosferę śródmieścia?

- Codziennie zmagam się z takim dylematem. Muszę pamiętać o zyskach, bo dzięki nim realizujemy inwestycje, remonty, budujemy mieszkania komunalne. Jednak nie zapominam o funkcji kulturotwórczej. Stąd pomysł ZKZL, by kilka lokali, których od dawna nie udało się wynająć, przeznaczyć na działalność kulturalną. Na dniach ogłosimy konkurs na te lokale. Zwycięzcy będą je wynajmować przez trzy lata za symboliczną złotówkę miesięcznie, a w czwartym roku za połowę rynkowej stawki. Potem umowa może zostać przedłużona.

Księgarze też będą mogli stanąć do tego konkursu? I co to za lokale, bo animatorzy kultury i artyści mówią, że to straszne rudery?

- Lokale oczywiście wymagają remontu, ale ruderami nie są. Koszty remontu chcemy rekompensować niskimi czynszami. W tej puli są też lokale w dobrej lokalizacji, np. przy ul. Kantaka. Księgarze również mogą stanąć do konkursu, ale muszą zaoferować szerszy program, niż sama sprzedaż książek. Mogą być to np. spotkania autorskie, dyskusje na temat literatury, coś na kształt działalności Głośnej Samotności.

A jak wygląda wynajem lokali spoza tego konkursu?

- Zgodnie z przepisami na każdy pusty lokal musimy ogłosić licytację. Wygrywa ten, który zaproponuje wyższy czynsz, zwykle jest to jakiś bank. Obserwuję, że na centralnych ulicach jest ich coraz więcej. Na Głogowskiej od rynku Łazarskiego do Parku Wilsona, którędy chodzę do pracy, naliczyłem ostatnio aż 24 banki i instytucje finansowe.

Jak więc przed takimi gigantami finansowymi mają się obronić księgarnie, jak Jedynka?

- Postaram się chronić takie miejsca nie podwyższając im czynszu. A z właścicielami Jedynki mogę się spotkać, porozmawiać o rozłożeniu na raty spłaty zadłużenia.

rozmawiał Michał Wybieralski

Podziel się

  • 73 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy

  • dziekujemy panie grobelny janbugaj2 21.04.10, 00:02

    dzieki Tobie miasto coraz bardziej spychane jest na dalszy plan w Polsce,przegrywamy konkurencje z Wroclawiem, Krakowem, Gdanskiem...»

  • miasto know-how misiopatysio1 21.04.10, 00:23

    Czy Poznaniacy dadzą drugą szansę temu psiakowi ze szczotą na głowie na smyczy biznesu? Czy pozwolą mu dokończyć dzieła przekształcenia miasta w wielką galerię handlową? Czy nadal będą »

  • Nie wierzę w ten czarne scenariusze piter_wlkp 21.04.10, 09:58

    zagłady placówek kulturalnych w P-niu. Jak chcę kupić jakąś książkę, zwykle nie mam z tym problemu , bo jest tu trochę dobrze zaopatrzonych księgarń, które w razie czego sprawadzą książkę na»