Opłaty za przedszkola nielegalne. Poznań straci 5 mln?

Mariusz Kutka, Natalia Mazur
09.04.2010 , aktualizacja: 08.04.2010 19:59
A A A Drukuj
Utrzymanie poznańskich przedszkoli kosztuje rocznie 110 mln zł. 93 mln zł pochodzi z budżetu miasta, 17 mln zł - z opłat stałych wnoszonych przez rodziców.
Przedszkole
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja
Przedszkole
Za wyżywienie (śniadania, obiady, podwieczorki) - 110 zł. Za zajęcia dodatkowe (tańce, rytmika, angielski metodą "krainy baśni") - ponad 50 zł. I jeszcze tzw. opłata stała - 154 zł. Mama trzyletniego Marcelego za przedszkole płaci ponad 300 zł miesięcznie. - Dobrze, że mam tylko jedno dziecko - wzdycha.

Utrzymanie poznańskich przedszkoli kosztuje rocznie 110 mln zł. 93 mln zł pochodzi z budżetu miasta, 17 mln zł - z opłat stałych wnoszonych przez rodziców.

Dlaczego rodzice muszą płacić za publiczne przedszkole? - Dajemy na wyżywienie, zajęcia dodatkowe i za sam fakt, że dziecko chodzi do przedszkola. Płacę więc podwójnie: jako podatnik - na utrzymanie przedszkoli w gminie i jako mama przedszkolaka, bo pobiera się ode mnie opłatę stałą, która nie wiadomo na co idzie - dziwi się Katarzyna Jahnz-Jenek, która zaskarżyła uchwałę o opłatach w Wągrowcu. Dziś tą uchwałą zajmie się poznański sąd.

Na co idzie 38 zł?

Podobny problem ma Poznań. Prokuratura, na wniosek jednego z rodziców, złożyła skargę na uchwałę radnych do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Rodzice powołują się na nieprecyzyjne zapisy. W poznańskiej uchwale czytamy, że opłata stała przeznaczana jest na "koszty zajęć opiekuńczo-wychowawczych obejmujących prowadzenie zajęć i utrzymanie przedszkola w czasie przekraczającym podstawę programową". Podstawa programowa to pięć godzin dziennie - zajęcia w tym czasie gmina gwarantuje bezpłatnie. Za wszystko ponad podstawę trzeba płacić. Resort edukacji nie określił jednak, które zajęcia są płatne, a które nie. Z poznańskiej uchwały nie wynika jasno, na co miasto przeznacza rodzicielskie opłaty. Część idzie na posiłki. Reszta - 38 zł - nie wiadomo na co. - I to jest niezgodne z prawem - twierdzi prokurator Henryka Gzowska.

Jeżeli sąd uzna nieważność poznańskiej uchwały, rodzice mogą zażądać zwrotu tych 38 zł, które co miesiąc wpłacali na przedszkola. W Czersku w woj. pomorskim władze miasta już zwróciły 80 tys. zł. W Poznaniu byłoby to ponad 5 mln zł za rok.

Cięcia po zajęciach albo kadrze

Dyrektorzy poznańskich przedszkoli nie wyobrażają sobie funkcjonowania bez pieniędzy z opłaty stałej, którą w praktyce wrzucają do jednego worka: na zajęcia, płace, czynsze...

Krystyna Szyc, dyrektor przedszkola "Kolorowe Nutki": - Zapewniamy dzieciom zajęcia z psychologiem, logopedą, rehabilitantem oraz gimnastykę korekcyjną. Gdyby nie opłata od rodziców, oferta przedszkola musiałaby zostać poważnie uszczuplona.

Leokadia Sylla, dyrektor przedszkola im. Misia Uszatka: - Bez tych pieniędzy chyba musiałabym zredukować kadrę. Dziś na każdy oddział są dwie panie i jeszcze jedna do pomocy. Zostałaby jedna nauczycielka, która spędzałaby z grupą cały dzień. Czy o taką jakość opieki nam chodzi?

Agnieszka Janicka, dyrektor przedszkola przy ul. Mielżyńskiego: - Miasto dopłaca do każdego dziecka prawie 600 zł. Kupujemy zabawki edukacyjne, pomoce naukowe. Ale kiedy opłat od rodziców zabraknie, a dotacja nie wzrośnie to... Jeszcze nie liczyłam, ale nawet nie wiem, czy będę w stanie utrzymać przedszkole.

Potrzebne nowe prawo

W całym kraju sądy administracyjne uchylają samorządowe uchwały o opłatach za przedszkola. - Jeśli by się tak stało w naszym przypadku, a rodzice zażądaliby zwrotu pieniędzy, musielibyśmy dołożyć przedszkolom z kasy miasta kosztem np. inwestycji oświatowych - mówi wiceprezydent Sławomir Hinc.

Takiemu biegowi wydarzeń nasze miasto stara się zapobiec. Zdaniem prokurator Gzowskiej najlepszym rozwiązaniem byłoby uchylenie zaskarżonych przepisów i napisanie nowej uchwały. Pracują już nad tym miejscy prawnicy. - Napisanie uchwały idealnej jest jednak bardzo skomplikowane - przyznaje Radosław Paszkiewicz z wydziału oświaty Urzędu Miasta. - Ktoś może uznać, że czas przeznaczony na jedzenie też jest formą wychowania, a to element podstawy programowej. I po raz kolejny uchwałę zaskarżyć.

Dlatego równolegle Hinc zabiega o spotkanie w Ministerstwie Edukacji. - Resort musi dokładnie określić za co można pobierać opłaty, za co nie - mówi. Ministerstwo zapewnia, że prace nad nowym rozporządzeniem, które rozwiąże problemy samorządowców, już się rozpoczęły.

Podziel się

  • 33 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów