Dożywocia dla zabójców młodego homoseksualisty
30.06.2011
, aktualizacja: 02.04.2010 19:35
Najwcześniej za 25 lat będą mogli starać się o wyjście na wolność skazani w piątek dwaj zabójcy
Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami: rodzice ofiary nie chcieli, by na jaw wyszły szczegóły osobistego życia ich syna.
32-letni Jakub K. był ekonomistą, studiował architekturę. 31 maja 2008 r. bawił się w gejowskim klubie w centrum Poznania. Tam poznał swoich morderców. Zaprosił ich do mieszkania. Zabójcy obezwładnili go paralizatorem, skrępowali ręce, nogi, upoili alkoholem, kopali po całym ciele, dusili kablem i krawatem. Okradli mieszkanie Jakuba. A potem wywieźli ciało do lasku na Dębinie i wrzucili do studzienki kanalizacyjnej.
Gdy Jakub nie odbierał telefonu, rodzice pojechali do jego mieszkania. Odkryli bałagan i ślady krwi. Po kilku dniach ciało Jakuba odnalazł w kolektorze ściekowym na Garbarach pracownik Aquanetu.
Zabrali Diora, odjechali mini
- Nie pamiętam drugiej tak brutalnej zbrodni - mówił wczoraj prokurator Andrzej Sapota. Poznański sąd nie znalazł żadnych okoliczności łagodzących i przychylił się do jego wniosku - Grzegorza J. i Michała Z. skazał na dożywocie (wcześniej byli karani za kradzieże i rozboje). Trzeci ze sprawców Krzysztof M. dostał siedem lat i jedenaście miesięcy więzienia. Dlaczego? Sąd musiał nadzwyczajnie złagodzić karę, bo Krzysztof M. wydał swoich kompanów i ze szczegółami zrekonstruował przebieg zbrodni. Choć jego udział w zbrodni był taki sam, zgodnie z prawem, musiał dostać wyrok niższy niż osiem lat - sąd dał więc miesiąc mniej.
Prokurator Sapota: - Sąd pominął mój wniosek o pozbawienie sprawców praw publicznych. Ale z wyroków i tak jestem zadowolony. Ta zbrodnia zasługiwała na najsurowsze kary i szczególne potępienie.
Sąd utajnił uzasadnienie wyroku. Dziennikarze mogli wysłuchać tylko sentencji. Sędzia Izabela Pospieska powiedziała w niej, że sprawcy dokonali zbrodni z motywów "zasługujących na szczególne potępienie". Skazani od początku chcieli obrabować mieszkanie 32-latka. Zabrali iPhona, dwa laptopy, rzutnik, kilka zegarków, markowe ciuchy i okulary od Armaniego i Diora (wszystko warte blisko 50 tys. zł). Potem odjechali jego autem mini cooperem S cabrio (wyceniony został na 90 tys. zł).
- Ten samochód chcieli potem opchnąć. Fanty sprzedawali na Starym Mieście. Odzyskiwaliśmy je potem od paserów - mówi "Gazecie" policjant kryminalny, jeden z tych, którzy złapali morderców. - To był ich sposób na życie. Wyszukiwali w lokalach gejów z pieniędzmi, a potem bili i okradali. Nie wpadli wcześniej, bo ofiary nie zgłaszały się na policję. Tego Jakuba też chcieli tylko okraść. Gdy już odjechali, przyszło im do głowy, że może jednak pójść na policję. Wrócili więc, by go dobić.
Geje na celowniku
Zabójstwo Jakuba K. nie było pierwszym morderstwem homoseksualisty w Poznaniu. Jesienią 2004 r. zaginął Stanisław M., naczelnik jednego z wydziałów Narodowego Funduszu Zdrowia w Poznaniu. Z jego mieszkania zginął komputer i telefon. Auto urzędnika znalazło się pod Pobiedziskami. Pół roku później leśniczy odkrył ciało M. w lesie. Zabójców nigdy nie złapano.
Ze zbrodnią nie udało się powiązać gangu "Świra", który sześć-siedem lat temu szantażował poznańskich homoseksualistów. Sprawcy szukali ofiar przez internet i w parku Marcinkowskiego. W pierwszym przypadku bandyta udając geja, szukał mężczyzn, którzy bali się ujawnić - najczęściej żonatych. Gdy miało dojść do spotkania, wkraczała cała grupa bandziorów i dręczyła ofiarę. W końcu gej oddawał majątek: samochód, gotówkę, karty kredytowe, biżuterię. W drugim przypadku bandyci wyłapywali gejów, którzy umawiali się w parku na seks. Potem zmuszali przyłapanych do oddania wszystkich cennych rzeczy. Często siłą zaciągali ich do bankomatu i czyścili konta.
Pierwszy raz od trzech lat
Skazani na dożywocie zabójcy Jakuba K. będą mogli starać się o warunkowe zwolnienie najwcześniej po 25 latach.
Dwa dożywocia w jednym procesie po raz ostatni zdarzyły się w poznańskim sądzie ponad trzy lata temu. Ernest F. i jego brat Arkadiusz z Franciszkowa zostali skazani za zabicie dwóch kilkuletnich dziewczynki i ich ojca. Motywem zbrodni był rabunek. W tym samym czasie dożywocia dostali Robert M. i Krzysztof M. Mężczyźni zgwałcili i zamordowali swoją znajomą z podpilskiej miejscowości Wysoka.
32-letni Jakub K. był ekonomistą, studiował architekturę. 31 maja 2008 r. bawił się w gejowskim klubie w centrum Poznania. Tam poznał swoich morderców. Zaprosił ich do mieszkania. Zabójcy obezwładnili go paralizatorem, skrępowali ręce, nogi, upoili alkoholem, kopali po całym ciele, dusili kablem i krawatem. Okradli mieszkanie Jakuba. A potem wywieźli ciało do lasku na Dębinie i wrzucili do studzienki kanalizacyjnej.
Gdy Jakub nie odbierał telefonu, rodzice pojechali do jego mieszkania. Odkryli bałagan i ślady krwi. Po kilku dniach ciało Jakuba odnalazł w kolektorze ściekowym na Garbarach pracownik Aquanetu.
Zabrali Diora, odjechali mini
- Nie pamiętam drugiej tak brutalnej zbrodni - mówił wczoraj prokurator Andrzej Sapota. Poznański sąd nie znalazł żadnych okoliczności łagodzących i przychylił się do jego wniosku - Grzegorza J. i Michała Z. skazał na dożywocie (wcześniej byli karani za kradzieże i rozboje). Trzeci ze sprawców Krzysztof M. dostał siedem lat i jedenaście miesięcy więzienia. Dlaczego? Sąd musiał nadzwyczajnie złagodzić karę, bo Krzysztof M. wydał swoich kompanów i ze szczegółami zrekonstruował przebieg zbrodni. Choć jego udział w zbrodni był taki sam, zgodnie z prawem, musiał dostać wyrok niższy niż osiem lat - sąd dał więc miesiąc mniej.
Prokurator Sapota: - Sąd pominął mój wniosek o pozbawienie sprawców praw publicznych. Ale z wyroków i tak jestem zadowolony. Ta zbrodnia zasługiwała na najsurowsze kary i szczególne potępienie.
Sąd utajnił uzasadnienie wyroku. Dziennikarze mogli wysłuchać tylko sentencji. Sędzia Izabela Pospieska powiedziała w niej, że sprawcy dokonali zbrodni z motywów "zasługujących na szczególne potępienie". Skazani od początku chcieli obrabować mieszkanie 32-latka. Zabrali iPhona, dwa laptopy, rzutnik, kilka zegarków, markowe ciuchy i okulary od Armaniego i Diora (wszystko warte blisko 50 tys. zł). Potem odjechali jego autem mini cooperem S cabrio (wyceniony został na 90 tys. zł).
- Ten samochód chcieli potem opchnąć. Fanty sprzedawali na Starym Mieście. Odzyskiwaliśmy je potem od paserów - mówi "Gazecie" policjant kryminalny, jeden z tych, którzy złapali morderców. - To był ich sposób na życie. Wyszukiwali w lokalach gejów z pieniędzmi, a potem bili i okradali. Nie wpadli wcześniej, bo ofiary nie zgłaszały się na policję. Tego Jakuba też chcieli tylko okraść. Gdy już odjechali, przyszło im do głowy, że może jednak pójść na policję. Wrócili więc, by go dobić.
Geje na celowniku
Zabójstwo Jakuba K. nie było pierwszym morderstwem homoseksualisty w Poznaniu. Jesienią 2004 r. zaginął Stanisław M., naczelnik jednego z wydziałów Narodowego Funduszu Zdrowia w Poznaniu. Z jego mieszkania zginął komputer i telefon. Auto urzędnika znalazło się pod Pobiedziskami. Pół roku później leśniczy odkrył ciało M. w lesie. Zabójców nigdy nie złapano.
Ze zbrodnią nie udało się powiązać gangu "Świra", który sześć-siedem lat temu szantażował poznańskich homoseksualistów. Sprawcy szukali ofiar przez internet i w parku Marcinkowskiego. W pierwszym przypadku bandyta udając geja, szukał mężczyzn, którzy bali się ujawnić - najczęściej żonatych. Gdy miało dojść do spotkania, wkraczała cała grupa bandziorów i dręczyła ofiarę. W końcu gej oddawał majątek: samochód, gotówkę, karty kredytowe, biżuterię. W drugim przypadku bandyci wyłapywali gejów, którzy umawiali się w parku na seks. Potem zmuszali przyłapanych do oddania wszystkich cennych rzeczy. Często siłą zaciągali ich do bankomatu i czyścili konta.
Pierwszy raz od trzech lat
Skazani na dożywocie zabójcy Jakuba K. będą mogli starać się o warunkowe zwolnienie najwcześniej po 25 latach.
Dwa dożywocia w jednym procesie po raz ostatni zdarzyły się w poznańskim sądzie ponad trzy lata temu. Ernest F. i jego brat Arkadiusz z Franciszkowa zostali skazani za zabicie dwóch kilkuletnich dziewczynki i ich ojca. Motywem zbrodni był rabunek. W tym samym czasie dożywocia dostali Robert M. i Krzysztof M. Mężczyźni zgwałcili i zamordowali swoją znajomą z podpilskiej miejscowości Wysoka.
- 117 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
68 głosów
-
Dożywocia dla zabójców młodego homoseksualisty
kingstonny
02.04.10, 20:58
Straszliwi mordercy, ale nadal maja prawo byc anonimowi. To jest dopiero system prawny, to jest dopiero sprawiedliwosc. Nie ma jednego demokratycznego kraju na swiecie, od Norwegii do Nowej »
-
Dożywocia dla zabójców młodego homoseksualisty
o.b.laden
02.04.10, 21:24
no cóż prostytucja zwykle jest związana z przestępczościąvide słynny senator PO»
-
brawa dla sadu!
raddy
02.04.10, 23:52
nie ma litosci dla skurwysynow!»
Najczęściej czytane24 htydzień




