Magowie i wiedźmy spędzili weekend na Dębcu!
28.03.2010
, aktualizacja: 28.03.2010 21:17
Magowie i wiedźmy, miłośnicy wszelkiej maści gier, komiksów i filmów spędzili weekend na Dębcu. Pretekst? Poznański konwent fantastyki Pyrkon
ZOBACZ TAKŻE
- Pasażerowie w błocie - czy coś się zmieni? (26-03-10, 19:48)
- Firany z Michaelem Jacksonem tylko na jarmarku w Malcie (29-03-10, 08:00)
- Zbigniew Jakubas kupi spółkę Cegielskiego? (27-03-10, 01:00)
- Prof. Gapik zawieszony i... nadal chce przyjmować (26-03-10, 19:47)
To największa tego typu impreza w Polsce, w tym roku odbyła się po raz dziesiąty. - Mamy ok. 3 tysięcy gości! - cieszy się organizator Paweł "Paszko" Matuszak. Impreza tradycyjnie odbyła się w szkole podstawowej przy ul. Łozowej. Można tam było spotkać magów z siwymi włosami odzianych w długie szaty i wiedźmy w spiczastych czapkach, z ostrym makijażem. Na stoiskach gry planszowe, karciane i figurkowe, książki i komiksy. Od japońskiej mangi po klasyczne postaci popkultury znane z filmów: Spidermana, czy załogę Star Trecka.
Jak mówi Matuszak, konwent to przede wszystkim dyskusje i prelekcje. Swoje spotkania autorskie mieli popularni polscy pisarze fantastyczni, jak Jakub Ćwiek, Jacek Komuda, czy Andrzej Pilipiuk. W salach obok odbywały się wykłady o kupieckiej Hanzie, filozofii w filmie "Matrix", kobietach w cywilizacji wikingów, mitologii Basków, czy motywie szaleńca u Stephana Kinga. Były warsztaty, choćby z fechtunku długim mieczem, czy pisania prac magisterskich na temat gier.
W sali gimnastycznej na stołach makiety domów i gór, obok dziesiątki figurek. - Gramy we "Władcę Pierścienia". Możemy przeżyć te wszystkie epickie bitwy, które znamy z kart powieści Tolkiena i filmów - mówi Tomek, jeden z zawodników. Rozgrywka jest podzielona na tury, gracze rzucają kostkami, chwytają za miarki, odliczają odległości w calach i przesuwają figurki. - W specjalistycznych sklepach kupujemy wojowników i bohaterów. Dobra armia to ok. 300 zł, a dobry gracz ma kilka takich armii - opowiada Tomek. Na konwencie można było spróbować swoich sił w aż 280 grach planszowych. - To nowoczesne gry, nie są oparte na tym, ile oczek wypadnie nam na kostce - mówi Katarzyna "Squirrel" Ziółkowska, odpowiedzialna na Pyrkonie za gry planszowe. - Jedne wymagają refleksu i spostrzegawczości, inne strategicznego myślenia - wyjaśnia. I pokazuje gry. Kolejno muszę opanować pandemię wirusów, zbudować wyspę wikingów, zabawić się w kolekcjonera sztuki, który bierze udział w licytacjach, albo wyruszyć śladem Kuby Rozpruwacza. - Polskim hitem są "Mali powstańcy", wcielamy się w harcerzy noszących listy podczas Powstania Warszawskiego - pokazuje Katarzyna. - Na świecie co roku powstaje ok. 600 nowych gier planszowych. Są bardzo popularne np. w Niemczech. Do Polski ta moda dopiero przychodzi. Ale co tydzień w Poznaniu spotyka się ok. 50-70 miłośników planszówek. W większości to "młodzi dorośli", od 20 do 30 lat. Studenci, ale też lekarze, prawnicy, czy robotnicy - opowiada. Paweł Matuszak: - O fanach fantastyki mówi się, że są nieporadni, zamknięci w swoim świecie. Spójrz, od razu widać, że to nieprawda! To normalni ludzie, którzy z różnych powodów zainteresowali się tą częścią kultury. Lubię w fantastyce poznawanie nowych światów, w całości zbudowanych przez autorów. Bo nie ograniczają nas np. prawa fizyki, tylko własna wyobraźnia.
Jak mówi Matuszak, konwent to przede wszystkim dyskusje i prelekcje. Swoje spotkania autorskie mieli popularni polscy pisarze fantastyczni, jak Jakub Ćwiek, Jacek Komuda, czy Andrzej Pilipiuk. W salach obok odbywały się wykłady o kupieckiej Hanzie, filozofii w filmie "Matrix", kobietach w cywilizacji wikingów, mitologii Basków, czy motywie szaleńca u Stephana Kinga. Były warsztaty, choćby z fechtunku długim mieczem, czy pisania prac magisterskich na temat gier.
W sali gimnastycznej na stołach makiety domów i gór, obok dziesiątki figurek. - Gramy we "Władcę Pierścienia". Możemy przeżyć te wszystkie epickie bitwy, które znamy z kart powieści Tolkiena i filmów - mówi Tomek, jeden z zawodników. Rozgrywka jest podzielona na tury, gracze rzucają kostkami, chwytają za miarki, odliczają odległości w calach i przesuwają figurki. - W specjalistycznych sklepach kupujemy wojowników i bohaterów. Dobra armia to ok. 300 zł, a dobry gracz ma kilka takich armii - opowiada Tomek. Na konwencie można było spróbować swoich sił w aż 280 grach planszowych. - To nowoczesne gry, nie są oparte na tym, ile oczek wypadnie nam na kostce - mówi Katarzyna "Squirrel" Ziółkowska, odpowiedzialna na Pyrkonie za gry planszowe. - Jedne wymagają refleksu i spostrzegawczości, inne strategicznego myślenia - wyjaśnia. I pokazuje gry. Kolejno muszę opanować pandemię wirusów, zbudować wyspę wikingów, zabawić się w kolekcjonera sztuki, który bierze udział w licytacjach, albo wyruszyć śladem Kuby Rozpruwacza. - Polskim hitem są "Mali powstańcy", wcielamy się w harcerzy noszących listy podczas Powstania Warszawskiego - pokazuje Katarzyna. - Na świecie co roku powstaje ok. 600 nowych gier planszowych. Są bardzo popularne np. w Niemczech. Do Polski ta moda dopiero przychodzi. Ale co tydzień w Poznaniu spotyka się ok. 50-70 miłośników planszówek. W większości to "młodzi dorośli", od 20 do 30 lat. Studenci, ale też lekarze, prawnicy, czy robotnicy - opowiada. Paweł Matuszak: - O fanach fantastyki mówi się, że są nieporadni, zamknięci w swoim świecie. Spójrz, od razu widać, że to nieprawda! To normalni ludzie, którzy z różnych powodów zainteresowali się tą częścią kultury. Lubię w fantastyce poznawanie nowych światów, w całości zbudowanych przez autorów. Bo nie ograniczają nas np. prawa fizyki, tylko własna wyobraźnia.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień






więcej zdjęć