Prof. Gapik zawieszony i... nadal chce przyjmować
26.03.2010
, aktualizacja: 26.03.2010 21:00
Uniwersytet zawiesił prof. Lechosława Gapika, który molestował pacjentki. Nie może też prowadzić terapii zaburzeń seksualnych. Tyle że zakazem nie zamierza się przejmować: - Mam prawo do swoich metod. Nie zrezygnuję z nich
ZOBACZ TAKŻE
- Finał śledztwa w sprawie prof. Lechosława G. jeszcze przed wakacjami? (18-04-11, 15:27)
- Kolejne doniesienie na profesora Gapika (01-07-11, 00:00)
- Sprawa prof. Gapika: ofiar seksuologa mogło być więcej (01-07-11, 00:00)
- Metody seksuologa Lechosława G. zbada prokuratura (29-03-10, 20:24)
- Profesor Gapik sam się zwalnia? (29-03-10, 10:37)
- Kobiety oskarżają seksuologa: 'Dotykał piersi' (29-03-10, 08:00)
- Metody seksuologa zbada prokuratura (29-03-10, 00:00)
- Magowie i wiedźmy spędzili weekend na Dębcu! (28-03-10, 21:17)
- Ofiary prof. Gapika zgłosiły się do prokuratury (27-03-10, 18:00)
- Wielkopolski tydzień: Lepiej późno niż później (26-03-10, 19:40)
- Sprawa Gapika: Nie jest bezpiecznie, jest strasznie (26-03-10, 14:13)
- Seksualny koktajl profesora Gapika (01-07-11, 00:00)
Skandaliczne metody stosowane podczas terapii przez prof. Gapika ujawnili reporterzy "Uwagi" TVN. Na nagraniu z ukrytej kamery seksuolog wprowadza pacjentkę w stan hipnozy, wsuwa rękę pod jej bluzkę i obmacuje piersi. - To jeszcze nie ten etap, jeszcze nie było podniecenia, jeszcze pipka ci się mokra nie zrobiła - mówi kobiecie i zaleca dalszą terapię.
Prof. Gapik jest jednym z twórców polskiej szkoły seksuologii i wykładowcą poznańskiego UAM. Na pedagogice prowadzi seminarium magisterskie i przedmiot "Seksualność człowieka dorosłego".
Prof. Gapik jest jednym z twórców polskiej szkoły seksuologii i wykładowcą poznańskiego UAM. Na pedagogice prowadzi seminarium magisterskie i przedmiot "Seksualność człowieka dorosłego".
Po reportażu TVN zarząd Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego postanowił w piątek zawiesić Gapika w prawach członka i superwizora (seksuologa, który kontroluje i ocenia pracę kolegów po fachu). Prof. Gapik może też stracić certyfikat seksuologa klinicznego uprawniający do prowadzenia terapii zaburzeń seksualnych. Zdecyduje o tym sąd koleżeński, ale zarząd już w piątek zawiesił ważność certyfikatu prof. Gapika. Co to oznacza w praktyce? - Prof. Gapik nie może prowadzić terapii zaburzeń seksualnych - mówi prezes PTS prof. Zbigniew Lew Starowicz.
- Spodziewałem się tego - mówi krótko prof. Gapik. Ale po chwili zapowiada: - Ani z prowadzenia gabinetu, ani ze swoich metod nie zrezygnuję. Mam cztery certyfikaty, więc jeden mniej nie stanowi różnicy.
Prof. Starowicz jest w szoku: - Takie działanie wbrew środowisku wydaje mi się ryzykowne. Może skończyć się odebraniem też certyfikatu psychoterapeuty.
Prof. Gapik odpowiada: - Mogę pracować w ogóle bez żadnych certyfikatów. Jestem niezależny i nikt mi nie będzie mówił, jaka metoda jest słuszna, a jaka nie. Wielogodzinne rozmowy często nie dają żadnego efektu. Mnie interesują metody skuteczne, sukces terapeutyczny.
"Gazeta": I musi pan mówić o "mokrych pipkach"?
Gapik: - Faktycznie ta wypowiedź nie bardzo mi się podobała, choć nie uważam słów "pipka" czy "ptaszek" za wulgarne. Czasem używam ich zamiast mówić "srom" czy "penis".
Jednak zarząd PTS uznał w piątek metody poznańskiego naukowca za sprzeczne ze standardami terapeutycznymi i naruszające kodeks etyczny Światowego Towarzystwa Seksuologicznego. Co jest w nim zapisane? - Że terapeuta nie może uczestniczyć w zmysłowych lub seksualnych doświadczeniach pacjenta. Wolno mu jedynie obserwować i interpretować - wyjaśnia prof. Andrzej Kokoszka, członek zarządu PTS.
W piątek zareagował też poznański uniwersytet. Rzecznik dyscyplinarny, po obejrzeniu nagrań telewizji TVN, zarzucił Gapikowi "uchybienie godności zawodu nauczycielskiego" i wszczął postępowanie wyjaśniające. Rektor UAM zawiesił natomiast prof. Gapika. Na stronie uczelni po południu pojawił się komunikat o odwołaniu wszystkich zajęć, które prowadził Gapik. A co ze studentami? - Nie zostaną bez opieki, ale o szczegółach rektor będzie dopiero rozmawiał z dziekanem wydziału - mówi rzeczniczka uczelni Dominika Narożna.
W czwartek w nocy do Radia TOK FM zadzwoniła kolejna ofiara prof. Gapika. - Byłam na trzech wizytach. Na czwartą już nie poszłam. Byłam wprowadzona w taki stan, trans... W głowie kłębiły się myśli, czy tak to powinno wyglądać, że wkłada mi rękę za bluzkę, dotyka piersi, podciąga spódnicę, przytula. Byłam świadoma, ale nie mogłam nic zrobić. Czułam, że nie mogę się sprzeciwić - opowiadała pani Agata. - Na czwartą wizytę miałam przyjść, jak nie będę miała okresu. Profesor sprawdzał, kiedy ma czas, żeby nikt mu nie przeszkadzał. Ta wizyta miała być darmowa. Mówił, że nie mam rozwiniętej seksualności, że będzie pracował nad tym, by ją rozwinąć - wyznała.
Prokuratura wciąż czeka na zawiadomienie od molestowanych pacjentek, które wystąpiły w reportażu TVN. Wcześniej nie można bowiem wszcząć śledztwa z urzędu (taka możliwość istnieje tylko w przypadku seksualnego wykorzystywania nieletnich). "Gazeta" dowiedziała się nieoficjalnie, że poszkodowane kobiety chcą w najbliższych dniach złożyć zeznania. Prokuratura tego nie komentuje.
Prof. Gapik jest jednym z twórców polskiej szkoły seksuologii i wykładowcą poznańskiego UAM. Na pedagogice prowadzi seminarium magisterskie i przedmiot "Seksualność człowieka dorosłego".
Prof. Gapik jest jednym z twórców polskiej szkoły seksuologii i wykładowcą poznańskiego UAM. Na pedagogice prowadzi seminarium magisterskie i przedmiot "Seksualność człowieka dorosłego".
Po reportażu TVN zarząd Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego postanowił w piątek zawiesić Gapika w prawach członka i superwizora (seksuologa, który kontroluje i ocenia pracę kolegów po fachu). Prof. Gapik może też stracić certyfikat seksuologa klinicznego uprawniający do prowadzenia terapii zaburzeń seksualnych. Zdecyduje o tym sąd koleżeński, ale zarząd już w piątek zawiesił ważność certyfikatu prof. Gapika. Co to oznacza w praktyce? - Prof. Gapik nie może prowadzić terapii zaburzeń seksualnych - mówi prezes PTS prof. Zbigniew Lew Starowicz.
- Spodziewałem się tego - mówi krótko prof. Gapik. Ale po chwili zapowiada: - Ani z prowadzenia gabinetu, ani ze swoich metod nie zrezygnuję. Mam cztery certyfikaty, więc jeden mniej nie stanowi różnicy.
Prof. Starowicz jest w szoku: - Takie działanie wbrew środowisku wydaje mi się ryzykowne. Może skończyć się odebraniem też certyfikatu psychoterapeuty.
Prof. Gapik odpowiada: - Mogę pracować w ogóle bez żadnych certyfikatów. Jestem niezależny i nikt mi nie będzie mówił, jaka metoda jest słuszna, a jaka nie. Wielogodzinne rozmowy często nie dają żadnego efektu. Mnie interesują metody skuteczne, sukces terapeutyczny.
"Gazeta": I musi pan mówić o "mokrych pipkach"?
Gapik: - Faktycznie ta wypowiedź nie bardzo mi się podobała, choć nie uważam słów "pipka" czy "ptaszek" za wulgarne. Czasem używam ich zamiast mówić "srom" czy "penis".
Jednak zarząd PTS uznał w piątek metody poznańskiego naukowca za sprzeczne ze standardami terapeutycznymi i naruszające kodeks etyczny Światowego Towarzystwa Seksuologicznego. Co jest w nim zapisane? - Że terapeuta nie może uczestniczyć w zmysłowych lub seksualnych doświadczeniach pacjenta. Wolno mu jedynie obserwować i interpretować - wyjaśnia prof. Andrzej Kokoszka, członek zarządu PTS.
W piątek zareagował też poznański uniwersytet. Rzecznik dyscyplinarny, po obejrzeniu nagrań telewizji TVN, zarzucił Gapikowi "uchybienie godności zawodu nauczycielskiego" i wszczął postępowanie wyjaśniające. Rektor UAM zawiesił natomiast prof. Gapika. Na stronie uczelni po południu pojawił się komunikat o odwołaniu wszystkich zajęć, które prowadził Gapik. A co ze studentami? - Nie zostaną bez opieki, ale o szczegółach rektor będzie dopiero rozmawiał z dziekanem wydziału - mówi rzeczniczka uczelni Dominika Narożna.
W czwartek w nocy do Radia TOK FM zadzwoniła kolejna ofiara prof. Gapika. - Byłam na trzech wizytach. Na czwartą już nie poszłam. Byłam wprowadzona w taki stan, trans... W głowie kłębiły się myśli, czy tak to powinno wyglądać, że wkłada mi rękę za bluzkę, dotyka piersi, podciąga spódnicę, przytula. Byłam świadoma, ale nie mogłam nic zrobić. Czułam, że nie mogę się sprzeciwić - opowiadała pani Agata. - Na czwartą wizytę miałam przyjść, jak nie będę miała okresu. Profesor sprawdzał, kiedy ma czas, żeby nikt mu nie przeszkadzał. Ta wizyta miała być darmowa. Mówił, że nie mam rozwiniętej seksualności, że będzie pracował nad tym, by ją rozwinąć - wyznała.
Prokuratura wciąż czeka na zawiadomienie od molestowanych pacjentek, które wystąpiły w reportażu TVN. Wcześniej nie można bowiem wszcząć śledztwa z urzędu (taka możliwość istnieje tylko w przypadku seksualnego wykorzystywania nieletnich). "Gazeta" dowiedziała się nieoficjalnie, że poszkodowane kobiety chcą w najbliższych dniach złożyć zeznania. Prokuratura tego nie komentuje.
- 138 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
Nie trzeba niczyjej zgody
oldnick5
26.03.10, 23:45
Na "wykonywanie tego zawodu" nie trzeba zezwolenia ani uprawnień. W wolnym kraju może to robić każdy wolny człowiek. Oczywiście na własną odpowiedzialność - ale tylko cywilną.To Państwo nie »
-
Tego bufona tylko więzienie może zmienić !
maciejkozlowski
27.03.10, 08:00
Jestem lekarzem i znam tego typu profesorów. Dopiero gdy trafi do więzienia,choć na miesiąc to przyjmie do łba co robił. Inaczej - zaprzeczanie bez końca.»
-
Prof. Gapik zawieszony i... nadal chce przyjmować
ejdika
27.03.10, 09:28
tak tak, a świstak zawijał je w te sreberka gameo.pl»
Najczęściej czytane24 htydzień




