Platforma z kandydata Grobelnego nie zrezygnuje
01.07.2011
, aktualizacja: 25.03.2010 17:30
To niedobrze, że wszystko wydaje się rozstrzygnięte, że nie ma drugiego mocnego kandydata na prezydenta Poznania. Przez to poznaniacy nie zaangażują się w te wybory - mówi politolog dr Dorota Piontek*.
ZOBACZ TAKŻE
- O zdradzie i szantażu na zjeździe poznańskiej PO (01-07-11, 00:00)
- Filip Kaczmarek szefem poznańskiej PO (01-07-11, 00:00)
- Ryszard Grobelny o sprawie skłotu Rozbrat (01-07-11, 00:00)
- Budżet Poznania niemal w pełni wykonany (01-07-11, 00:00)
- Grobelny będzie jak Ratajski? Tajny plan PO (01-07-11, 00:00)
- Próchnica: masowy problem poznańskich uczniów (01-07-11, 00:00)
- Ryszard Grobelny - i długo, bardzo długo nikt (01-07-11, 00:00)
- Grobelny w PO to zła wiadomość dla Poznania (01-07-11, 00:00)
- Kto przegra z Ryszardem Grobelnym, ten wygra (01-07-11, 00:00)
- Grobelny w PO: Mam dyskomfort wchodząc do partii (01-07-11, 00:00)
W poznańskiej Platformie Obywatelskiej, która dziś ma w Poznaniu i Wielkopolsce prawie monopol na władzę - trzęsienie ziemi. Niedawno do partii wstąpił prezydent Ryszard Grobelny, co zapewne przesądza, że to on będzie kandydatem partii w jesiennych wyborach prezydenta Poznania. Wielu działaczy, krytycznych wobec Grobelnego, było tym zaskoczonych. Trwa też walka o władzę w partii. W ostatni weekend przewodniczącym PO w mieście został wybrany europoseł Filip Kaczmarek. Pokonał senatora Marka Ziółkowskiego. Kaczmarek to zwolennik zmian w partii. Sprzeciwiał się poparciu Grobelnego przez PO, deklarował nawet, że sam gotów jest kandydować. A Ziółkowski został namówiony do kandydowania przez posła Waldego Dzikowskiego, szefa PO w Wielkopolsce.
W tle całej sprawy są też zbliżające się wybory szefa partii w regionie: Kaczmarek chce, by Dzikowskiego na stanowisku zastąpił poseł Rafał Grupiński.
Adam Kompowski: Czy wyniki wyborów lokalnych władz PO mogą się jakoś przełożyć na wybory prezydenta Poznania? To znaczy - czy Platforma może wystawić kogoś innego niż Grobelny?
Dr Dorota Piontek: Byłabym zaskoczona, gdyby tak się stało. Po pierwsze, sondaże wykazują, że Grobelny ma największe szanse na wybór. Po drugie, zaproszenie Grobelnego do Platformy miało dać efekt synergii - połączenia atrakcyjności dla wyborców, jaką ma obecny prezydent, z tą, jaką ma w Poznaniu PO. I z tego efektu w Platformie zdają sobie sprawę, nie zrezygnują z niego. A po trzecie, Kaczmarek jest realistą, wie, że desygnowanie kogoś innego na kandydata partii skończyłoby się odejściem Grobelnego z PO. Czyli skandalem, który nie byłby dobry dla wizerunku partii.
Te wybory pokazały, że osłabiła się pozycja posła Waldego Dzikowskiego, szefa partii w regionie. Niedługo konwencja regionalna. Dzikowski może stracić stanowisko, większe szanse zdaje się mieć Rafał Grupiński. Czy to początek końca kariery Dzikowskiego?
- Nie, cztery lata temu Adam Szejnfeld przegrał te wybory i nie zakończyło to jego kariery, został przecież potem wiceministrem. Większości wyborców nie interesuje polityka lokalna i w wyborach parlamentarnych będą głosować na Dzikowskiego, który ma przecież znane od lat nazwisko.
Ale jeśli Dzikowski nie będzie regionalnym szefem PO, nie będzie miał wpływu na układanie list wyborczych. Może nie zostać ustawiony na pierwszym miejscu.
- Nawet jeśli zostanie ustawiony nisko na liście, wyborcy znajdą jego nazwisko. A ponieważ Platforma nadal pewnie będzie miała 5-7 posłów z Poznania, to i Dzikowski powinien wejść do Sejmu.
Ja bym spojrzała na tę sprawę z innej strony: a może to Grupiński chce walczyć o stanowisko szefa regionu, bo jego pozycja w Warszawie ostatnio mocno osłabła?
Jednak w Poznaniu widać, że Dzikowski stracił dawne poparcie. Dlaczego w partii już się z nim nie liczą jak kiedyś?
- Części działaczy nie podobały się władcze zachowania Dzikowskiego - jak choćby zaproszenie Grobelnego do partii, niekonsultowane z nikim. Mamy też rozczarowanie, że mało Wielkopolan jest w rządzie. A dodatkowo prawybory w PO, dyskusja Komorowskiego z Sikorskim mogły dodać lokalnym działaczom odwagi do przeprowadzania zmian.
Wygląda więc na to, że PO wystawi Grobelnego, który zapewne w cuglach wygra. Ale część przyszłych radnych Platformy może być do niego krytycznie nastawiona.
- Już dziś część radnych wspiera prezydenta, a część kontestuje. Nie sądzę, by współpraca Grobelnego z PO po wyborach układała się idealnie.
Rozmawiamy, jakby wszystko było już poukładane, a wybory dopiero jesienią.
- No właśnie, to nie jest dobrze, że wszystko wydaje się rozstrzygnięte, że nie ma drugiego mocnego kandydata na prezydenta. Bo przez to poznaniacy nie zaangażują się w te wybory, a wybory samorządowe dotyczą nas bezpośrednio i powinny angażować.
Dziennikarze "Gazety" Michał Danielewski i Michał Wybieralski napisali tydzień temu w "Gazecie", że tę próżnię musi coś wypełnić. I że alternatywą dla Grobelnego i PO może stać się oddolny ruch My-Poznaniacy, zbudowany na sprzeciwie wobec obecnego prezydenta. Czy My-Poznaniacy mają szanse na choćby kilka mandatów?
- Kampania wyborcza to na pewno dobry czas na wypromowanie się, stworzenie przyczółka dla przyszłych działań. Ale nie sądzę, by My-Poznaniacy mogli zdobyć więcej niż kilka miejsc w radzie miasta.
* Dr Dorota Piontek - politolog, pracownik Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM
W tle całej sprawy są też zbliżające się wybory szefa partii w regionie: Kaczmarek chce, by Dzikowskiego na stanowisku zastąpił poseł Rafał Grupiński.
Adam Kompowski: Czy wyniki wyborów lokalnych władz PO mogą się jakoś przełożyć na wybory prezydenta Poznania? To znaczy - czy Platforma może wystawić kogoś innego niż Grobelny?
Dr Dorota Piontek: Byłabym zaskoczona, gdyby tak się stało. Po pierwsze, sondaże wykazują, że Grobelny ma największe szanse na wybór. Po drugie, zaproszenie Grobelnego do Platformy miało dać efekt synergii - połączenia atrakcyjności dla wyborców, jaką ma obecny prezydent, z tą, jaką ma w Poznaniu PO. I z tego efektu w Platformie zdają sobie sprawę, nie zrezygnują z niego. A po trzecie, Kaczmarek jest realistą, wie, że desygnowanie kogoś innego na kandydata partii skończyłoby się odejściem Grobelnego z PO. Czyli skandalem, który nie byłby dobry dla wizerunku partii.
Te wybory pokazały, że osłabiła się pozycja posła Waldego Dzikowskiego, szefa partii w regionie. Niedługo konwencja regionalna. Dzikowski może stracić stanowisko, większe szanse zdaje się mieć Rafał Grupiński. Czy to początek końca kariery Dzikowskiego?
- Nie, cztery lata temu Adam Szejnfeld przegrał te wybory i nie zakończyło to jego kariery, został przecież potem wiceministrem. Większości wyborców nie interesuje polityka lokalna i w wyborach parlamentarnych będą głosować na Dzikowskiego, który ma przecież znane od lat nazwisko.
Ale jeśli Dzikowski nie będzie regionalnym szefem PO, nie będzie miał wpływu na układanie list wyborczych. Może nie zostać ustawiony na pierwszym miejscu.
- Nawet jeśli zostanie ustawiony nisko na liście, wyborcy znajdą jego nazwisko. A ponieważ Platforma nadal pewnie będzie miała 5-7 posłów z Poznania, to i Dzikowski powinien wejść do Sejmu.
Ja bym spojrzała na tę sprawę z innej strony: a może to Grupiński chce walczyć o stanowisko szefa regionu, bo jego pozycja w Warszawie ostatnio mocno osłabła?
Jednak w Poznaniu widać, że Dzikowski stracił dawne poparcie. Dlaczego w partii już się z nim nie liczą jak kiedyś?
- Części działaczy nie podobały się władcze zachowania Dzikowskiego - jak choćby zaproszenie Grobelnego do partii, niekonsultowane z nikim. Mamy też rozczarowanie, że mało Wielkopolan jest w rządzie. A dodatkowo prawybory w PO, dyskusja Komorowskiego z Sikorskim mogły dodać lokalnym działaczom odwagi do przeprowadzania zmian.
Wygląda więc na to, że PO wystawi Grobelnego, który zapewne w cuglach wygra. Ale część przyszłych radnych Platformy może być do niego krytycznie nastawiona.
- Już dziś część radnych wspiera prezydenta, a część kontestuje. Nie sądzę, by współpraca Grobelnego z PO po wyborach układała się idealnie.
Rozmawiamy, jakby wszystko było już poukładane, a wybory dopiero jesienią.
- No właśnie, to nie jest dobrze, że wszystko wydaje się rozstrzygnięte, że nie ma drugiego mocnego kandydata na prezydenta. Bo przez to poznaniacy nie zaangażują się w te wybory, a wybory samorządowe dotyczą nas bezpośrednio i powinny angażować.
Dziennikarze "Gazety" Michał Danielewski i Michał Wybieralski napisali tydzień temu w "Gazecie", że tę próżnię musi coś wypełnić. I że alternatywą dla Grobelnego i PO może stać się oddolny ruch My-Poznaniacy, zbudowany na sprzeciwie wobec obecnego prezydenta. Czy My-Poznaniacy mają szanse na choćby kilka mandatów?
- Kampania wyborcza to na pewno dobry czas na wypromowanie się, stworzenie przyczółka dla przyszłych działań. Ale nie sądzę, by My-Poznaniacy mogli zdobyć więcej niż kilka miejsc w radzie miasta.
* Dr Dorota Piontek - politolog, pracownik Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Platforma z kandydata Grobelnego nie zrezygnuje
stefan_26
26.03.10, 10:50
Po zdjęciu od razu widać, że Grobelny ma najbardziej inteligentną twarz z nichwszystkich. Szkoda tylko, że tak mało obchodzi go miasto, a tak bardzo wartośćjego działek na Morasku. Dlatego »
-
Platforma z kandydata Grobelnego nie zrezygnuje
ecicha-3
26.03.10, 11:54
To wszystko wskazuje,ze Platforma czuje sie slabo,nie stac ja na to,zeby wystawic drugiego kandydata?Wystawic Grobelnego,to jest pojsc po najlzejszej linii.A my-poznan,niech sie wezmie do »
-
Platforma z kandydata Grobelnego nie zrezygnuje
nerwik3
26.03.10, 16:27
Kaczmarek na prezydenta a Grobelny do Wronek na czas odpowiedni»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć