Mieli bronić Rozbratu, a zdewastowali elewację

Piotr Żytnicki
01.07.2011 , aktualizacja: 22.03.2010 21:08
A A A Drukuj
Anarchiści zdewastowali ścianę poznańskiego magistratu. Wymalowali napis "Łapy precz od Rozbratu". Policja im nie przeszkadzała. Dzisiaj urzędnicy powiadomią ją o przestępstwie
Po demonstracji w obronie Rozbratu hasło
Fot. Łukasz Cynalewski / AG
Po demonstracji w obronie Rozbratu hasło "Łapy precz od Rozbratu" zostało na ścianie magistratu.
GALERIA ZDJĘĆ
Anarchiści protestują przeciw likwidacji skłotu Rozbrat przy ul. Pułaskiego. Zajmują go od 16 lat. Ale właściciel chce zlicytować działkę.

W obronie skłotu demonstrowało w sobotę ok. tysiąca anarchistów z Polski, a nawet z Europy. Większość z zamaskowanymi twarzami, by policja nie mogła ich zidentyfikować.

Marsz zakończył się pod magistratem na pl. Kolegiackim. Gdy ktoś rzucił świecę dymną, do budynku podbiegło kilka osób. Pogryzmolili ścianę. - Na elewacji wylądowały też worki z trudno zmywalną farbą. Usunięcie plam nie będzie łatwe - mówił nam wczoraj Wojciech Czyżewski, dyrektor Pozserwisu, zarządzającego budynkiem Urzędu Miasta.

Policjanci - choć na ich oczach doszło do dewastacji - nie interweniowali. Czyżewski: - Widziałem kilka demonstracji w życiu, palono kukły, opony. Ale nie niszczono budynków. Nie wiem, czemu policja na to pozwoliła. Nie byłem świadkiem, nie oceniam. Ale pytania się rodzą.

Jeden z poznańskich policjantów, nieoficjalnie: - Nie interweniowaliśmy, bo nie skończyłoby się na jednej pomazanej ścianie, tylko na demolce połowy Starego Miasta.

A oficjalnie? Policja twierdzi, że reagowała. Zatrzymano 33-latka, na którego kurtce były ślady farby. Ale zwolniono go bez stawiania zarzutów.

Dzisiaj urząd ma złożyć w komisariacie na Starym Mieście zawiadomienie o zniszczeniu elewacji. Strat na razie nie oszacowano. Wczoraj po południu pracownicy specjalistycznych firm mieli ocenić, ile kosztować będzie usunięcie farby z elewacji. Zapłacić ma firma ubezpieczeniowa.

Marek Piekarski z Rozbratu: - Napis na fasadzie urzędu nie był planowany i powstał po rozwiązaniu demonstracji. Pojawił się, bo taka jest dynamika demonstracji, nad którą trudno zapanować. Nie możemy doprosić się debaty publicznej z władzami Poznania, jesteśmy przez nie ignorowani. Dziwię się, że debata skupia się na tym nieszczęsnym napisie, a nie problemie likwidacji Rozbratu - miejsca, które działa w tym mieście od 16 lat, jest domem dla ok. 20 osób i otwartym na każdego niezależnym centrum kultury. Napisami na murach, jako formą ekspresji poglądów i walki z systemem, posługiwała się cała opozycja demokratyczna w PRL. Dziś te napisy w wielu miastach są traktowane jako zabytek.

Wojciech Czyżewski: - Jeśli policja zidentyfikuje sprawców, to ubezpieczyciel może domagać się od nich pokrycia strat. Ale to nie nasza sprawa.

Nie wiadomo jednak, czy policja złapie sprawców. A jeśli nie złapie?

Adwokat Przemysław Maciak z kancelarii Sójka&Maciak tłumaczy, że pokrycia kosztów domagać się można przed sądem od organizatorów demonstracji, o ile nie reagowali na łamanie prawa. - Jeśli ktoś łamie przepisy, organizator może żądać, by opuścił zgromadzenie. Jeśli to nie skutkuje, powinien poprosić o pomoc policję. To organizator ponosi odpowiedzialność za to, by zgromadzenie przebiegło zgodnie z prawem - podkreśla.

Organizatorem sobotniej demonstracji był kolektyw Rozbrat, ale przemarsz - zgodnie z przepisami - zgłosiła jedna osoba.

Czy anarchiści zapłacą za straty?

Piekarski: - Nie potrafię powiedzieć, jak odpowiemy na ewentualne roszczenia finansowe.

Podziel się

  • 105 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów