O zdradzie i szantażu na zjeździe poznańskiej PO
01.07.2011
, aktualizacja: 21.03.2010 14:05
Waldy Dzikowski, który pozyskał dla partii Ryszarda Grobelnego, stracił wpływ na poznańską Platformę. Jego kandydat na nowego szefa miejskiej PO Marek Ziółkowski przegrał wybory z Filipem Kaczmarkiem
ZOBACZ TAKŻE
- Platforma z kandydata Grobelnego nie zrezygnuje (01-07-11, 00:00)
- Czy poseł Dzikowski wyjmie parytet z zamrażarki? (01-07-11, 00:00)
- Wojna o władzę w PO w cieniu prawyborów (22-03-10, 15:30)
- Rewolucja na kolei: Pociąg co pół godziny (22-03-10, 10:00)
- Poznań jak brazylijskie Porto Allegre? (01-07-11, 00:00)
- Partyjne rekolekcje, czyli idź PO do klasztoru (01-07-11, 00:00)
- Palacz kontra IPN. Idzie o milion złotych odszkodowania (01-07-11, 00:00)
- Ryszard Grobelny - i długo, bardzo długo nikt (01-07-11, 00:00)
Burzliwe wybory przewodniczącego poznańskiej Platformy Obywatelskiej, które odbyły się w sobotę, były przedsmakiem emocji, jakie czekają nas w kwietniu, gdy do walki o fotel szefa regionalnej Platformy staną posłowie Waldy Dzikowski i Rafał Grupiński. Z sobotniej próby sił zwycięsko wyszedł Grupiński. Dzikowski praktycznie stracił wpływ na poznańską PO i ponad 70 delegatów, którzy w kwietniu zagłosują na jego konkurenta.
A wszystko zaczęło się od tego, że za pięć dwunasta Dzikowski wycofał rekomendację dla kandydatury Kaczmarka. Szef regionu zorientował się bowiem, że Kaczmarek zawarł koalicję z potencjalnymi rywalami (Dariuszem Lipińskim i Leszkiem Wojtasiakiem) i w kwietniu poprze Grupińskiego. Dlatego - za namową Dzikowskiego - do rywalizacji z Kaczmarkiem stanął wicemarszałek Senatu Marek Ziółkowski.
Waldy Dzikowski: obrona przez atak
Zanim jednak kandydaci zaprezentowali się 145 delegatom na miejski zjazd, głos zabrał Dzikowski. Przemawiał, jakby to on ubiegał się o wybór. Najpierw tłumaczył, dlaczego pozyskał dla partii prezydenta Ryszarda Grobelnego. - W tym roku nie przegramy wyborów prezydenckich - podkreślił. Kiedy na sali kilka osób zareagowało śmiechem, powtórzył: - Nie przegramy!
Odnosząc się do swoich krytyków, zauważył: - Adwersarze mówią, że dobrze się stało, ale mają mi za złe styl. A ja myślę, że oni boleją nad tym, że nie udało im się tego zrobić miesiąc później. Bo też to chcieli zrobić.
Dzikowski zaatakował Kaczmarka, że w przeddzień zjazdu zerwał porozumienie z "ikoną Poznania" - jak określił prof. Ziółkowskiego. - Miałem nadzieję, że kolega Filip połączy różne skrzydła w PO. Pomyliłem się - mówił.
Zaatakował też Grupińskiego: - Mój przyjaciel Rafał jest mocno związany z Warszawą. Państwo macie wybór: Poznań albo Warszawa. Kompromis albo konfrontacja.
- Małżonka Rafała jest szefową rady miasta stołecznego Warszawy, on sam tam od lat mieszka. Spadochroniarzy tu nie lubią - powiedział później "Gazecie".
Filip Kaczmarek: nie jestem zdrajcą
Grupiński dotarł z dwugodzinnym opóźnieniem (był na zjeździe PO w Gostyniu). - To Dzikowski wysyła nocą konfrontacyjne sms-y. Ja działam zupełnie inaczej - komentował, zaskoczony atakiem.
Zarzuty Dzikowskiego sparował z trybuny Kaczmarek: - To Waldy Dzikowski wywierał na mnie naciski! Mówił mi, że jak nie zadeklaruję, co zrobię na zjeździe kwietniowym, to on ogłosi, że jestem zdrajcą! To byłby pierwszy przykład zdrady bez zawarcia małżeństwa! Rafał Grupiński na mnie nie naciskał. Nie żądał transakcyjnej polityki. Dlatego popieram Rafała.
Kaczmarek zarzucił szefowi regionu nieczyste metody walki o głosy: - Nie może być tak, że stosuje się szantaże moralne, że delegaci dowiadują się w nocy, że mogą stracić pracę. Nie mówię, że to robił Waldy, ale jego ludzie!
O jakie groźby chodzi? - Dochodziły do mnie sygnały z kilku źródeł, że na ludzi wywierano naciski: jak ktoś się opowie za Kaczmarkiem, to straci pracę w urzędach publicznych - powiedział nam Kaczmarek.
Dzikowski nie odniósł się do tych zarzutów.
Ziółkowski zarzucił Kaczmarkowi, że złamał umowę o "koncyliacyjnym składzie" nowych władz miejskich PO: - Nie robię sobie z gęby cholewy. Mówiłem, że nie będę startował, ale teraz muszę.
Ziółkowski wypomniał też Kaczmarkowi, że dużo czasu spędza w Parlamencie Europejskim. - Popatrzmy na mapę: Warszawa jest bliżej Poznania, niż Bruksela - mówił. Nie przekonał jednak większości delegatów. Kaczmarka poparło 84 osób, wicemarszałka Senatu - 60.
- Mam nadzieję, że za pół roku będziemy świętować zwycięstwo w wyborach - podsumował nowy szef poznańskiej PO.
Prezydent Poznania pod znakiem zapytania
Wielkim nieobecnym zjazdu był prezydent Ryszard Grobelny - jest na zagranicznym urlopie. Miejski zjazd Platformy Obywatelskiej nie wróży mu dobrze. W nowej radzie powiatu -czyli władzach miejskich PO - zdecydowaną przewagę mają przedstawiciele koalicji Kaczmarek-Lipiński-Wojtasiak, krytycznie nastawieni wobec obecnego prezydenta Poznania.
- To nowe władze miejskie PO wybiorą kandydata na prezydenta. Nie elitarne grupy. Nie Waldy, nie ja czy Rafał Grupiński! - zapowiedział z trybuny Kaczmarek.
- Najpierw zobaczymy, czy prezydent przyjmie nasze warunki. Waldy Dzikowski na razie mu żadnych nie przedstawił - komentuje wicemarszałek Wojtasiak.
Szefem Platformy Obywatelskiej w powiecie ziemskim poznańskim został ponownie starosta Jan Grabkowski, który pokonał Marcina Lisa ze Swarzędza.
A wszystko zaczęło się od tego, że za pięć dwunasta Dzikowski wycofał rekomendację dla kandydatury Kaczmarka. Szef regionu zorientował się bowiem, że Kaczmarek zawarł koalicję z potencjalnymi rywalami (Dariuszem Lipińskim i Leszkiem Wojtasiakiem) i w kwietniu poprze Grupińskiego. Dlatego - za namową Dzikowskiego - do rywalizacji z Kaczmarkiem stanął wicemarszałek Senatu Marek Ziółkowski.
Waldy Dzikowski: obrona przez atak
Zanim jednak kandydaci zaprezentowali się 145 delegatom na miejski zjazd, głos zabrał Dzikowski. Przemawiał, jakby to on ubiegał się o wybór. Najpierw tłumaczył, dlaczego pozyskał dla partii prezydenta Ryszarda Grobelnego. - W tym roku nie przegramy wyborów prezydenckich - podkreślił. Kiedy na sali kilka osób zareagowało śmiechem, powtórzył: - Nie przegramy!
Odnosząc się do swoich krytyków, zauważył: - Adwersarze mówią, że dobrze się stało, ale mają mi za złe styl. A ja myślę, że oni boleją nad tym, że nie udało im się tego zrobić miesiąc później. Bo też to chcieli zrobić.
Dzikowski zaatakował Kaczmarka, że w przeddzień zjazdu zerwał porozumienie z "ikoną Poznania" - jak określił prof. Ziółkowskiego. - Miałem nadzieję, że kolega Filip połączy różne skrzydła w PO. Pomyliłem się - mówił.
Zaatakował też Grupińskiego: - Mój przyjaciel Rafał jest mocno związany z Warszawą. Państwo macie wybór: Poznań albo Warszawa. Kompromis albo konfrontacja.
- Małżonka Rafała jest szefową rady miasta stołecznego Warszawy, on sam tam od lat mieszka. Spadochroniarzy tu nie lubią - powiedział później "Gazecie".
Filip Kaczmarek: nie jestem zdrajcą
Grupiński dotarł z dwugodzinnym opóźnieniem (był na zjeździe PO w Gostyniu). - To Dzikowski wysyła nocą konfrontacyjne sms-y. Ja działam zupełnie inaczej - komentował, zaskoczony atakiem.
Zarzuty Dzikowskiego sparował z trybuny Kaczmarek: - To Waldy Dzikowski wywierał na mnie naciski! Mówił mi, że jak nie zadeklaruję, co zrobię na zjeździe kwietniowym, to on ogłosi, że jestem zdrajcą! To byłby pierwszy przykład zdrady bez zawarcia małżeństwa! Rafał Grupiński na mnie nie naciskał. Nie żądał transakcyjnej polityki. Dlatego popieram Rafała.
Kaczmarek zarzucił szefowi regionu nieczyste metody walki o głosy: - Nie może być tak, że stosuje się szantaże moralne, że delegaci dowiadują się w nocy, że mogą stracić pracę. Nie mówię, że to robił Waldy, ale jego ludzie!
O jakie groźby chodzi? - Dochodziły do mnie sygnały z kilku źródeł, że na ludzi wywierano naciski: jak ktoś się opowie za Kaczmarkiem, to straci pracę w urzędach publicznych - powiedział nam Kaczmarek.
Dzikowski nie odniósł się do tych zarzutów.
Ziółkowski zarzucił Kaczmarkowi, że złamał umowę o "koncyliacyjnym składzie" nowych władz miejskich PO: - Nie robię sobie z gęby cholewy. Mówiłem, że nie będę startował, ale teraz muszę.
Ziółkowski wypomniał też Kaczmarkowi, że dużo czasu spędza w Parlamencie Europejskim. - Popatrzmy na mapę: Warszawa jest bliżej Poznania, niż Bruksela - mówił. Nie przekonał jednak większości delegatów. Kaczmarka poparło 84 osób, wicemarszałka Senatu - 60.
- Mam nadzieję, że za pół roku będziemy świętować zwycięstwo w wyborach - podsumował nowy szef poznańskiej PO.
Prezydent Poznania pod znakiem zapytania
Wielkim nieobecnym zjazdu był prezydent Ryszard Grobelny - jest na zagranicznym urlopie. Miejski zjazd Platformy Obywatelskiej nie wróży mu dobrze. W nowej radzie powiatu -czyli władzach miejskich PO - zdecydowaną przewagę mają przedstawiciele koalicji Kaczmarek-Lipiński-Wojtasiak, krytycznie nastawieni wobec obecnego prezydenta Poznania.
- To nowe władze miejskie PO wybiorą kandydata na prezydenta. Nie elitarne grupy. Nie Waldy, nie ja czy Rafał Grupiński! - zapowiedział z trybuny Kaczmarek.
- Najpierw zobaczymy, czy prezydent przyjmie nasze warunki. Waldy Dzikowski na razie mu żadnych nie przedstawił - komentuje wicemarszałek Wojtasiak.
Szefem Platformy Obywatelskiej w powiecie ziemskim poznańskim został ponownie starosta Jan Grabkowski, który pokonał Marcina Lisa ze Swarzędza.
- 27 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
O zdradzie i szantażu na zjeździe poznańskiej PO
pojznkabalister
21.03.10, 14:16
Rozgrywki, jak kiedyś w KC PZPR. A wszysto to, by żyło się lepiej!»
-
Ryszard Śnieżko Prezydentem Gdanska-TVG-9!!!
sarpress
22.03.10, 08:34
www.youtube.com/watch?v=HE8SK6D-DQE&feature=youtube_gdata»
-
Spektakl pod publiczkę ...
xaliemorph
22.03.10, 09:12
To jest taki sam spektakl pod publiczkę jak owa debata Sikorski Komorowski.Tak naprawdę kandydat jest jeden, nie żadnej walki o władzę. A to co widzimyto jedynie gra pozorów by odwrócić »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
