Słowiański mit zdemolowany
20.03.2010
, aktualizacja: 20.03.2010 15:16
Multimedialną wystawę historyczną na pl. Wolności dziś nad ranem zniszczyli wandale. W środku rozpylili gaśnicę proszkową, zginęły repliki topora i hełmu
"Z powodu aktu wandalizmu wystawa zamknięta" - taki napis od rana wisi na kopule sferycznej przypominającej iglo na pl. Wolności. Wystawę "Słowiański mit" zdemolowali wandale. Około piątej nad ranem włamali się do kopuły, naruszyli niektóre ekspozycje, rozpylili gaśnicę proszkową. Dwa eksponaty zginęły. Wystawy pilnował jeden ochroniarz, który nie zdołał zatrzymać kilku sprawców. Na miejscu sprawę bada policja, organizatorzy sprzątają.
Na nowoczesnej, multimedialnej wystawie można było zobaczyć m.in. naturalnej wielkości kopię kamiennego wizerunku Światowida, zrekonstruowane wnętrze świątyni słowiańskiej w Arkonie na Rugii, trójwymiarową animację prezentującą wyobrażenie wszechświata według Słowian czy inscenizację pochówku wojownika.
Słowem można było zobaczyć jak wyglądał świat słowiańskich plemion tysiąc lat temu. - Całą wystawę zorganizowaliśmy własnym sumptem z myślą, że ludzie to docenią. I większość rzeczywiście doceniła - ludzie przychodzili, oglądali, chwalili. Jest sobota, wiele osób chciało zobaczyć "Słowiański mit" dziś, bo w tygodniu nie mają na to czasu, przygotowaliśmy specjalne niespodzianki. Kilka osób ten wysiłek zniweczyło. Stracili na tym przede wszystkim poznaniacy - mówi Sławomir Uta z firmy PARQ, organizatora wystawy.
Ekspozycja wymaga teraz gruntownego sprzątania - proszek z gaśnicy jest prawie wszędzie, nawet w multimedialnych projektorach. Dwa eksponaty zginęły. - Replika topora jednoręcznego (typ V wg klasyfikacji Nadolskiego) z wydłużoną dolną brodą i replika hełmu konstrukcji żebrowej z nosalem i podczepioną skórzaną osłoną karku - tłumaczy Uta. - Już wcześniej zdarzały się akty wandalizmu - szarpanie za kabel zasilający, włamanie do mniejszej kopuły. Ale czegoś tak zuchwałego się nie spodziewaliśmy - dodaje Uta.
- Dziś późnym popołudniem wystawa "Słowiański mit" zostanie ponownie otwarta dla zwiedzających. Poza skradzionymi hełmem i toporem nie straci na swojej atrakcyjności. Nadal chcemy ten projekt rozwijać - zapowiadają organizatorzy.
To nie pierwsze "bliskie spotkanie z kulturą i sztuką" na pl. Wolności. W maju 2008 roku, jeszcze przed wernisażem wystawy "Preludium. Rzeźba w mieście", zniszczono "Laleczki" - rzeźbę z piaskowca autorstwa Sylwestra Ambroziaka. Ochrona nie zdołała wtedy powstrzymać grupy pijanych młodych ludzi. Organizatorzy (CK Zamek i Wielkopolskie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych) wydali wtedy specjalne oświadczenie: "Rzeźby i instalacje stoją w miejscach publicznych w bardzo wielu miastach europejskich. Są dostępne dla mieszkańców, nie mają jakiejkolwiek ochrony, a jednak nie są dewastowane. Nie jest możliwe, by każde dzieło sztuki w przestrzeni miejskiej było na co dzień ochraniane."
Kilka miesięcy później, też na pl. Wolności, zniszczono rzeźby Jerzego Kopcia, postawione tam w ramach wystawy "Sytuacje graniczne". Jednej z nich ktoś oderwał dłoń, drugiej całą rękę, kolejna straciła "męskość". Gromy posypały się jednak na samego artystę, który przy uszkodzonych pracach powiesił kartkę: "Rzeźba zniszczona przez mieszkańców Poznania". Wywołani mieszkańcy interweniowali w wydziale kultury urzędu miasta, sugerując, że rzeźby zniszczyli przyjezdni wandale. A urzędnicy zadzwonili, by Kopcia upomnieć. Artysta napis zmodyfikował: "Rzeźba zniszczona przez mieszkańców Poznania? Nie, to niemożliwe, to chyba Marsjanie".
Na nowoczesnej, multimedialnej wystawie można było zobaczyć m.in. naturalnej wielkości kopię kamiennego wizerunku Światowida, zrekonstruowane wnętrze świątyni słowiańskiej w Arkonie na Rugii, trójwymiarową animację prezentującą wyobrażenie wszechświata według Słowian czy inscenizację pochówku wojownika.
Słowem można było zobaczyć jak wyglądał świat słowiańskich plemion tysiąc lat temu. - Całą wystawę zorganizowaliśmy własnym sumptem z myślą, że ludzie to docenią. I większość rzeczywiście doceniła - ludzie przychodzili, oglądali, chwalili. Jest sobota, wiele osób chciało zobaczyć "Słowiański mit" dziś, bo w tygodniu nie mają na to czasu, przygotowaliśmy specjalne niespodzianki. Kilka osób ten wysiłek zniweczyło. Stracili na tym przede wszystkim poznaniacy - mówi Sławomir Uta z firmy PARQ, organizatora wystawy.
Ekspozycja wymaga teraz gruntownego sprzątania - proszek z gaśnicy jest prawie wszędzie, nawet w multimedialnych projektorach. Dwa eksponaty zginęły. - Replika topora jednoręcznego (typ V wg klasyfikacji Nadolskiego) z wydłużoną dolną brodą i replika hełmu konstrukcji żebrowej z nosalem i podczepioną skórzaną osłoną karku - tłumaczy Uta. - Już wcześniej zdarzały się akty wandalizmu - szarpanie za kabel zasilający, włamanie do mniejszej kopuły. Ale czegoś tak zuchwałego się nie spodziewaliśmy - dodaje Uta.
- Dziś późnym popołudniem wystawa "Słowiański mit" zostanie ponownie otwarta dla zwiedzających. Poza skradzionymi hełmem i toporem nie straci na swojej atrakcyjności. Nadal chcemy ten projekt rozwijać - zapowiadają organizatorzy.
To nie pierwsze "bliskie spotkanie z kulturą i sztuką" na pl. Wolności. W maju 2008 roku, jeszcze przed wernisażem wystawy "Preludium. Rzeźba w mieście", zniszczono "Laleczki" - rzeźbę z piaskowca autorstwa Sylwestra Ambroziaka. Ochrona nie zdołała wtedy powstrzymać grupy pijanych młodych ludzi. Organizatorzy (CK Zamek i Wielkopolskie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych) wydali wtedy specjalne oświadczenie: "Rzeźby i instalacje stoją w miejscach publicznych w bardzo wielu miastach europejskich. Są dostępne dla mieszkańców, nie mają jakiejkolwiek ochrony, a jednak nie są dewastowane. Nie jest możliwe, by każde dzieło sztuki w przestrzeni miejskiej było na co dzień ochraniane."
Kilka miesięcy później, też na pl. Wolności, zniszczono rzeźby Jerzego Kopcia, postawione tam w ramach wystawy "Sytuacje graniczne". Jednej z nich ktoś oderwał dłoń, drugiej całą rękę, kolejna straciła "męskość". Gromy posypały się jednak na samego artystę, który przy uszkodzonych pracach powiesił kartkę: "Rzeźba zniszczona przez mieszkańców Poznania". Wywołani mieszkańcy interweniowali w wydziale kultury urzędu miasta, sugerując, że rzeźby zniszczyli przyjezdni wandale. A urzędnicy zadzwonili, by Kopcia upomnieć. Artysta napis zmodyfikował: "Rzeźba zniszczona przez mieszkańców Poznania? Nie, to niemożliwe, to chyba Marsjanie".
- 44 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
18 głosów
-
Słowiański mit zdemolowany
stanislaw32
21.03.10, 08:44
Pytanie: kto powinien przeprosic Slowian za ten akt wandalizmu?Czy Kardynal Dziwisz?Jak dla mnie jest to ewidentna zemsta za wandalizm na innym pomniku...»
-
Sprawców szukałbym w Skandynawii...
gotrek
21.03.10, 15:06
... bo to wygląda na robotę Wikingów.»
-
Słowiański mit zdemolowany
sponiewierani
22.03.10, 01:14
Zwyczajnie wstyd. »
Najczęściej czytane24 htydzień


