Bunt mieszkańców luksusowego osiedla City Park
19.03.2010
, aktualizacja: 18.03.2010 19:45
Mieszkańcy luksusowych apartamentów City Park protestują - bo mieszkania są niewygłuszone i zimne. Deweloper obiecywał coś innego
Basen do dyspozycji mieszkańców, świetnie wygłuszone luksusowe apartamenty - tego spodziewali się nabywcy mieszkań na osiedlu City Park. - W mieszkaniach jest zimno, głośno, a basen powoli staje się publiczny - mówią mieszkańcy. I wywieszają prześcieradła z protestacyjnymi hasłami.
ZOBACZ TAKŻE
- Poznań jak Kopenhaga? Po roku 2040 (18-03-10, 20:00)
- Jak skutecznie udaremnić napad na bank? (18-03-10, 19:57)
- Dzika dyskoteka w centrum miasta (19-03-10, 10:00)
SONDAŻ
Na prześcieradłach można przeczytać: "Apartament lodówka", "Niedokończona inwestycja", "Deweloper nas oszukał". Żeby te hasła dostrzec, trzeba mieć szczęście i refleks. Szybko zrywa je bowiem ochrona budynku. Co się tam dzieje?
Mieszkańcy luksusowego osiedla przy ul. Wyspiańskiego w Poznaniu próbują w ten sposób zwrócić uwagę na swoje problemy. - Nim kupiłam mieszkanie, mówiono mi, że będzie to jedyne w Polsce miejsce z inteligentną instalacją, że wjeżdżając do garażu będę mogła sterować światłem w mieszkaniu, a na terenie rezydencji będą chodziły pawie. Rzeczywistość wygląda całkiem inaczej - mówi Laura Kapturska, właścicielka jednego z apartamentów.
- Instalacja elektryczna, centralne ogrzewanie, wszystko szwankuje. Kupowaliśmy luksusowe apartamenty przekonani, że będzie tam dodatkowa izolacja akustyczna. Ale w mieszkaniach słyszymy rozmowy sąsiadów, a to najdroższe apartamenty w Poznaniu - denerwuje się kolejny mieszkaniec, Maciej Jackowiak.
O dodatkowe wygłuszenie budynku od półtora roku walczy ze spółką City Park w sądzie. - Zagwarantowano mi to w załączniku do umowy kupna-sprzedaży. Nigdy nie zostało wykonane. W trakcie rozmów wstępnych obiecywano mi też, że basen będzie tylko do naszej dyspozycji, a dziś kąpią się w nim goście hotelu, który powstał na terenie osiedla. Nie było mowy o tym, że powstanie tu hotel i lokale usługowe. Że będzie się tu kręcić tyle ludzi - mówi.
Mieszkańcy narzekają także na chłód w mieszkaniach.
Dariusz Skrocki, radca prawny reprezentujący spółkę City Park: - Było kilka sygnałów o niedogrzaniu mieszkań. Na osiedlu są tzw. mostki termiczne, przez które faktycznie może uciekać ciepło - mówi.
Wiesław Prusiecki, prezes spółki City Park, która wybudowała osiedle, i większościowy udziałowiec wspólnoty mieszkaniowej: - Nasz specjalista odwiedził kilka mieszkań i sprawdził temperaturę. Była w normie.
By nie marznąć w mieszkaniu, Paweł Matys założył sobie grzejniki elektryczne. - Miałem 16 stopni! Nie takiej temperatury oczekiwałem od apartamentu za 1,2 mln zł brutto. A na początku wydawało mi się, że trafiłem do raju - mówi.
Mieszkańcy City Parku twierdzą, że utrudnia się im dostęp do basenu, który jest własnością wspólnoty mieszkaniowej. - Ostatnio zamknięto go pod pozorem awarii technicznej. Okazało się jednak, że wynajęto go na potrzeby sesji zdjęciowej do "Playboya" - mówi Matys.
Małgorzata Frąckowiak, członek zarządu spółki City Park: - Faktycznie taka sesja się odbyła. Czy pieniądze z wynajęcia basenu wpłynęły do wspólnoty? Nie, pomieszczenia użyczyliśmy grzecznościowo.
Mieszkańcy twierdzą, że nie mają wpływu na to, co dzieje się budynku i że nawet gdyby chcieli, nie odwołają zarządu wspólnoty mieszkaniowej. - Od prawnika, który reprezentuje mnie w sądzie, dowiedziałem się, że pan Prusiecki ma ok. 51 proc. udziałów we wspólnocie. Oprócz mieszkań w rezydencji ma również lokale usługowe i hotel. W związku z tym nigdy nie będziemy w stanie zdobyć większości głosów i na przykład odwołać zarządu - mówi Jackowiak.
Prusiecki, większościowy właściciel nieruchomości: - Jak ktoś czuje się pokrzywdzony, może pójść do sądu, zamiast wywieszać flagi. Można zgłosić problem na recepcji. Jest też zarząd wspólnoty.
Od zarządu nie dowiedzieliśmy się jednak, ile dokładnie osób skarżyło się na zimno w mieszkaniach, w ilu sprawdzono temperaturę i ile skarg mieszkańców pozostało bez odpowiedzi.
City Park to ekskluzywna rezydencja, która dwa lata temu powstała na terenie dawnych koszar wojskowych. Za metr kwadratowy trzeba było zapłacić od kilku do kilkunastu tysięcy złotych - najwięcej w Poznaniu.
Mieszkańcy luksusowego osiedla przy ul. Wyspiańskiego w Poznaniu próbują w ten sposób zwrócić uwagę na swoje problemy. - Nim kupiłam mieszkanie, mówiono mi, że będzie to jedyne w Polsce miejsce z inteligentną instalacją, że wjeżdżając do garażu będę mogła sterować światłem w mieszkaniu, a na terenie rezydencji będą chodziły pawie. Rzeczywistość wygląda całkiem inaczej - mówi Laura Kapturska, właścicielka jednego z apartamentów.
- Instalacja elektryczna, centralne ogrzewanie, wszystko szwankuje. Kupowaliśmy luksusowe apartamenty przekonani, że będzie tam dodatkowa izolacja akustyczna. Ale w mieszkaniach słyszymy rozmowy sąsiadów, a to najdroższe apartamenty w Poznaniu - denerwuje się kolejny mieszkaniec, Maciej Jackowiak.
O dodatkowe wygłuszenie budynku od półtora roku walczy ze spółką City Park w sądzie. - Zagwarantowano mi to w załączniku do umowy kupna-sprzedaży. Nigdy nie zostało wykonane. W trakcie rozmów wstępnych obiecywano mi też, że basen będzie tylko do naszej dyspozycji, a dziś kąpią się w nim goście hotelu, który powstał na terenie osiedla. Nie było mowy o tym, że powstanie tu hotel i lokale usługowe. Że będzie się tu kręcić tyle ludzi - mówi.
Mieszkańcy narzekają także na chłód w mieszkaniach.
Dariusz Skrocki, radca prawny reprezentujący spółkę City Park: - Było kilka sygnałów o niedogrzaniu mieszkań. Na osiedlu są tzw. mostki termiczne, przez które faktycznie może uciekać ciepło - mówi.
Wiesław Prusiecki, prezes spółki City Park, która wybudowała osiedle, i większościowy udziałowiec wspólnoty mieszkaniowej: - Nasz specjalista odwiedził kilka mieszkań i sprawdził temperaturę. Była w normie.
By nie marznąć w mieszkaniu, Paweł Matys założył sobie grzejniki elektryczne. - Miałem 16 stopni! Nie takiej temperatury oczekiwałem od apartamentu za 1,2 mln zł brutto. A na początku wydawało mi się, że trafiłem do raju - mówi.
Mieszkańcy City Parku twierdzą, że utrudnia się im dostęp do basenu, który jest własnością wspólnoty mieszkaniowej. - Ostatnio zamknięto go pod pozorem awarii technicznej. Okazało się jednak, że wynajęto go na potrzeby sesji zdjęciowej do "Playboya" - mówi Matys.
Małgorzata Frąckowiak, członek zarządu spółki City Park: - Faktycznie taka sesja się odbyła. Czy pieniądze z wynajęcia basenu wpłynęły do wspólnoty? Nie, pomieszczenia użyczyliśmy grzecznościowo.
Mieszkańcy twierdzą, że nie mają wpływu na to, co dzieje się budynku i że nawet gdyby chcieli, nie odwołają zarządu wspólnoty mieszkaniowej. - Od prawnika, który reprezentuje mnie w sądzie, dowiedziałem się, że pan Prusiecki ma ok. 51 proc. udziałów we wspólnocie. Oprócz mieszkań w rezydencji ma również lokale usługowe i hotel. W związku z tym nigdy nie będziemy w stanie zdobyć większości głosów i na przykład odwołać zarządu - mówi Jackowiak.
Prusiecki, większościowy właściciel nieruchomości: - Jak ktoś czuje się pokrzywdzony, może pójść do sądu, zamiast wywieszać flagi. Można zgłosić problem na recepcji. Jest też zarząd wspólnoty.
Od zarządu nie dowiedzieliśmy się jednak, ile dokładnie osób skarżyło się na zimno w mieszkaniach, w ilu sprawdzono temperaturę i ile skarg mieszkańców pozostało bez odpowiedzi.
City Park to ekskluzywna rezydencja, która dwa lata temu powstała na terenie dawnych koszar wojskowych. Za metr kwadratowy trzeba było zapłacić od kilku do kilkunastu tysięcy złotych - najwięcej w Poznaniu.
- 289 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
103 głosy
-
Bunt mieszkańców luksusowego osiedla City Park
pssz
19.03.10, 07:07
Czyli to samo co w normalnym bloku, ale za kosmiczną cenę. »
-
Bunt mieszkańców luksusowego osiedla City Park
stackwaddy
19.03.10, 12:16
Dobże jest siem poróhać w takih apartamentah. Niedłógo bendem w wielkimmnieśce to siem zabawie !»
-
U góry róże, u góry basen leży też równo
wielbicielnaruto
19.03.10, 19:16
miały być pawie i apartamenta, a dostali gówno. »
Najczęściej czytane24 htydzień



