Mergler kandydatem? To byłaby dobra wiadomość
20.03.2010
, aktualizacja: 18.03.2010 19:40
Wiadomość o wstąpieniu Ryszarda Grobelnego do Platformy Obywatelskiej stała się kilka dni temu głównym medialnym wydarzeniem w Poznaniu. Należę do osób, których ten news za bardzo nie zdziwił.
ZOBACZ TAKŻE
- Jak skutecznie udaremnić napad na bank? (18-03-10, 19:57)
- Ryszard Grobelny - i długo, bardzo długo nikt (18-03-10, 19:51)
Nie trzeba być uważnym obserwatorem życia politycznego w naszym mieście, żeby dostrzec znaczące podobieństwa w biografiach i poglądach Ryszarda Grobelnego oraz dużej części polityków partii rządzącej. Trudno też przypuszczać, aby cokolwiek w Poznaniu zmieniła debata pomiędzy potencjalnym kandydatem Platformy na prezydenta Grzegorzem Ganowiczem a Ryszardem Grobelnym. Naprawdę ciężko mi sobie wyobrazić sytuację, w której dwaj polityczni przyjaciele rywalizują o główny fotel w Poznaniu. Pewnie bylibyśmy świadkiem jałowej dyskusji o kosmetycznych niuansach, nie zaś społecznie koniecznej debaty o wizji zarządzania miastem. Zwłaszcza, że czas jest ku temu odpowiedni - ważą się losy Rozbratu, jednego z najstarszych w Polsce centrów kultury niezależnej i aktywności społecznej, swoje siedziby tracą ważne ośrodki kulturalne - Inner Spaces i Klub Zak, mnożą się konflikty w różnych częściach miasta pomiędzy mieszkańcami a "inwestorami" (czyt. deweloperami) o ostatnie zielone części Poznania. Niestety, obecne władze miasta nie mają pomysłu (lub nie chcą mieć) na włączenie mieszkańców w procesy decyzyjne. Trudno zauważyć, żeby w sytuacjach niekorzystnych dla mieszkańców, władze stawały po ich stronie. Park Ratajski jest tutaj dobrym przykładem, zresztą ta sprawa to akurat bezprecedensowe zwycięstwo społeczności lokalnych.
Jaka w takim razie jest alternatywa? Pod koniec ub. roku środowisko organizacji pozarządowych wydało wspólne oświadczenie sprzeciwiające się proponowanemu przez prezydenta projektowi budżetowi Miasta Poznania na rok 2010. Ograniczenia w wydatkach, chociażby na pomoc społeczną (w tym na rzecz osób niepełnosprawnych - m.in. zaniechanie tworzenia bardzo potrzebnego w mieście zakładu aktywności zawodowej), przy planowanych gigantycznych nakładach ze środków miasta na budowę stadionu przy Bułgarskiej, czy imprezę masową Rock In Rio, budził głęboki sprzeciw dużego środowiska poznańskich stowarzyszeń i fundacji.
Pomimo tego, że budżet, w praktycznie niezmienionej formie, został uchwalony przez Radę Miasta, prezydent oraz radni otrzymali poważny sygnał o niezadowoleniu dużej grupy poznaniaków z ich dotychczasowej działalności.
Czy ta oddolna, społecznie zaangażowana koalicja, miałaby w Poznaniu jakiekolwiek szanse na dobry wynik wyborczy? Myślę, że mimo wszystko tak. I jeżeli mówimy o prawdziwej alternatywie dla układu rządzącego Poznaniem od blisko 20 lat, to może nim być tylko ruch oddolny, angażujący w proces wyborczy mieszkańców miasta. Gdzie kandydatami do Rady Miasta będą autentyczni aktywiści lokalni, także osoby niepełnosprawne (przecież w Poznaniu jest ich ok. 50 tys.), ekolodzy, przedstawiciele świata kultury, etc.
Oczywiście taki ruch potrzebuje wyrazistego lidera. Moim zdaniem naturalnym kandydatem na prezydenta miasta byłby tutaj Lech Mergler, wywołany wcześniej, w publikacji na łamach "Gazety", przez Michałów - Wybieralskiego i Danielewskiego. Nie tylko dla mnie jest on symbolem zupełnie innej wizji miasta, niż mają jego obecni włodarze - widzi Poznań jako miejsce przyjazne przede wszystkim dla jego mieszkańców i przez nich współzarządzane, gdzie głos przeciętnego Kowalskiego ma znaczenie. Mimo faktu, że jego szanse na zwycięstwo z kandydatem popieranym przez PO (w dodatku gdy będzie nim Grobelny) są nikłe, gra jest warta świeczki. Poznaniacy potrzebują rzetelnej debaty o problemach mieszkańców oraz wizji ich rozwiązywania. Mergler jako kontrkandydat obecnego prezydenta przyćmiłby całą pozostałą konkurencję. Jednak na pytanie, czy zgodzi się kandydować, trzeba będzie pewnie jeszcze trochę poczekać.
* Marcin Halicki - redaktor naczelny "WóTeZetu" - Ogólnopolskiego Magazynu Ośrodków Terapii Zajęciowej, Stowarzyszenie Przyjaciół Niewidomych i Słabowidzących
Skróty od redakcji
Jaka w takim razie jest alternatywa? Pod koniec ub. roku środowisko organizacji pozarządowych wydało wspólne oświadczenie sprzeciwiające się proponowanemu przez prezydenta projektowi budżetowi Miasta Poznania na rok 2010. Ograniczenia w wydatkach, chociażby na pomoc społeczną (w tym na rzecz osób niepełnosprawnych - m.in. zaniechanie tworzenia bardzo potrzebnego w mieście zakładu aktywności zawodowej), przy planowanych gigantycznych nakładach ze środków miasta na budowę stadionu przy Bułgarskiej, czy imprezę masową Rock In Rio, budził głęboki sprzeciw dużego środowiska poznańskich stowarzyszeń i fundacji.
Pomimo tego, że budżet, w praktycznie niezmienionej formie, został uchwalony przez Radę Miasta, prezydent oraz radni otrzymali poważny sygnał o niezadowoleniu dużej grupy poznaniaków z ich dotychczasowej działalności.
Czy ta oddolna, społecznie zaangażowana koalicja, miałaby w Poznaniu jakiekolwiek szanse na dobry wynik wyborczy? Myślę, że mimo wszystko tak. I jeżeli mówimy o prawdziwej alternatywie dla układu rządzącego Poznaniem od blisko 20 lat, to może nim być tylko ruch oddolny, angażujący w proces wyborczy mieszkańców miasta. Gdzie kandydatami do Rady Miasta będą autentyczni aktywiści lokalni, także osoby niepełnosprawne (przecież w Poznaniu jest ich ok. 50 tys.), ekolodzy, przedstawiciele świata kultury, etc.
Oczywiście taki ruch potrzebuje wyrazistego lidera. Moim zdaniem naturalnym kandydatem na prezydenta miasta byłby tutaj Lech Mergler, wywołany wcześniej, w publikacji na łamach "Gazety", przez Michałów - Wybieralskiego i Danielewskiego. Nie tylko dla mnie jest on symbolem zupełnie innej wizji miasta, niż mają jego obecni włodarze - widzi Poznań jako miejsce przyjazne przede wszystkim dla jego mieszkańców i przez nich współzarządzane, gdzie głos przeciętnego Kowalskiego ma znaczenie. Mimo faktu, że jego szanse na zwycięstwo z kandydatem popieranym przez PO (w dodatku gdy będzie nim Grobelny) są nikłe, gra jest warta świeczki. Poznaniacy potrzebują rzetelnej debaty o problemach mieszkańców oraz wizji ich rozwiązywania. Mergler jako kontrkandydat obecnego prezydenta przyćmiłby całą pozostałą konkurencję. Jednak na pytanie, czy zgodzi się kandydować, trzeba będzie pewnie jeszcze trochę poczekać.
* Marcin Halicki - redaktor naczelny "WóTeZetu" - Ogólnopolskiego Magazynu Ośrodków Terapii Zajęciowej, Stowarzyszenie Przyjaciół Niewidomych i Słabowidzących
Skróty od redakcji
- 7 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Mergler kandydatem? To byłaby dobra wiadomość
len-mar
20.03.10, 13:19
Lechu na prezydenta! :-) Tylko przestań się w końcu bratać z anarchistami ibędzie dobrze :-* »
Najczęściej czytane24 htydzień





