Pracownicy do ministra: chcemy kupić Merazet
18.03.2010
, aktualizacja: 17.03.2010 19:05
Chcemy przejąć naszą firmę i sami decydować o sobie - mówią pracownicy Merazetu. I proszą ministra skarbu, by ten nie sprzedawał firmy, bo nowy właściciel "zamknie spółkę, zwolni ludzi, a majątek sprzeda"
- Oglądali nas już przedstawiciele trzech firm. Jeden z nich zapytał wprost, ile pieniędzy będą potrzebować na odprawy dla zwalnianych pracowników i ile zarobią na sprzedaży nieruchomości - zdradza Wojciech Baran, związkowiec i członek rady nadzorczej Merazetu z ramienia pracowników.
O dziwnej prywatyzacji Merazetu napisaliśmy w środę w "Gazecie". Ministerstwo Skarbu wystawiło dobrze prosperującą firmę na sprzedaż za cenę minimalną 11 mln zł. Problem w tym, że same nieruchomości spółki w Poznaniu i Tarnowie Podgórnym warte są 20 mln zł. A cały majątek to prawie 30 mln zł!
Zaskoczony tak niską wyceną zarząd spółki podejrzewał nawet, że doszło do pomyłki. Resort odpowiedział jednak, że wycena jest prawidłowa.
Merazet istnieje od 58 lat. Zajmuje się m.in. hurtową sprzedażą i serwisowaniem aparatury laboratoryjnej i kontrolno-pomiarowej. Pracownicy obawiają się, że nowy właściciel zamknie działalność, zwolni ich, a majątek wyprzeda. Ministerstwo zrezygnowało bowiem z negocjacji z inwestorem i sprzedaje firmę w przetargu. Kupiec nie musi dawać załodze żadnych gwarancji. Wystarczy, że przebije inne oferty.
- Takie rozwiązanie przyciąga inwestorów zainteresowanych wyłącznie uzyskaniem atrakcyjnych nieruchomości po zaniżonej cenie - zaznacza Wojciech Baran.
We wtorek delegacja pracowników Merazetu pojechała do Warszawy, by na miejscu prosić szefa resortu skarbu o rezygnację z przetargu. Aleksandra Grada jednak nie zastali, a wiceminister Jan Bury był zajęty i nie znalazł dla nich czasu. - Zostawiliśmy pismo, w którym żądamy zmiany trybu prywatyzacji i zagwarantowania w umowie prywatyzacyjnej kontynuacji głównej działalności spółki. Chcemy też gwarancji zatrudnienia i podpisania pakietu socjalnego - mówi Wojciech Baran.
Pracownicy chcieliby sami wykupić swoją firmę. Dzisiaj mają w niej 15 proc. udziałów. Taki pomysł zgłaszali ministerstwu już pół roku temu, gdy dowiedzieli się, że firma będzie prywatyzowana. - Prowadziliśmy już rozmowy z bankami, by sprawdzić, jakie mamy szanse na zdobycie kredytu. Ale za każdym razem bank uzależniał rozpoczęcie negocjacji od "zielonego światła" ministra skarbu - wyjaśnia Wojciech Baran.
Na pismo pracowników minister nie odpowiedział. A ci miesiąc temu - z ogłoszenia w prasie - niespodziewanie dowiedzieli się, że resort sprzeda Merazet w przetargu. Termin składania ofert mija w poniedziałek.
Wojciech Baran: - Możemy założyć spółkę, ale nie zdążymy już zdobyć kredytów. Zresztą, w przetargu nie mamy szans na przebicie inwestorów, którzy interesują się tylko naszymi nieruchomościami. Według nas tylko pracownicy powinni mieć możliwość zakupu akcji po korzystnej, preferencyjnej cenie, a nie potencjalni spekulanci. Spółka pracownicza gwarantuje utrzymanie działalności i zatrudnienia - podkreśla.
W piśmie do ministra pracownicy proszą, by rozważył sprzedaż firmy załodze.
A co na to minister? Resort nie odpowiedział na pytania "Gazety" w sprawie prywatyzacji Merazetu. - Pracujemy nad odpowiedzią - usłyszeliśmy wczoraj w biurze prasowym.
O dziwnej prywatyzacji Merazetu napisaliśmy w środę w "Gazecie". Ministerstwo Skarbu wystawiło dobrze prosperującą firmę na sprzedaż za cenę minimalną 11 mln zł. Problem w tym, że same nieruchomości spółki w Poznaniu i Tarnowie Podgórnym warte są 20 mln zł. A cały majątek to prawie 30 mln zł!
Zaskoczony tak niską wyceną zarząd spółki podejrzewał nawet, że doszło do pomyłki. Resort odpowiedział jednak, że wycena jest prawidłowa.
Merazet istnieje od 58 lat. Zajmuje się m.in. hurtową sprzedażą i serwisowaniem aparatury laboratoryjnej i kontrolno-pomiarowej. Pracownicy obawiają się, że nowy właściciel zamknie działalność, zwolni ich, a majątek wyprzeda. Ministerstwo zrezygnowało bowiem z negocjacji z inwestorem i sprzedaje firmę w przetargu. Kupiec nie musi dawać załodze żadnych gwarancji. Wystarczy, że przebije inne oferty.
- Takie rozwiązanie przyciąga inwestorów zainteresowanych wyłącznie uzyskaniem atrakcyjnych nieruchomości po zaniżonej cenie - zaznacza Wojciech Baran.
We wtorek delegacja pracowników Merazetu pojechała do Warszawy, by na miejscu prosić szefa resortu skarbu o rezygnację z przetargu. Aleksandra Grada jednak nie zastali, a wiceminister Jan Bury był zajęty i nie znalazł dla nich czasu. - Zostawiliśmy pismo, w którym żądamy zmiany trybu prywatyzacji i zagwarantowania w umowie prywatyzacyjnej kontynuacji głównej działalności spółki. Chcemy też gwarancji zatrudnienia i podpisania pakietu socjalnego - mówi Wojciech Baran.
Pracownicy chcieliby sami wykupić swoją firmę. Dzisiaj mają w niej 15 proc. udziałów. Taki pomysł zgłaszali ministerstwu już pół roku temu, gdy dowiedzieli się, że firma będzie prywatyzowana. - Prowadziliśmy już rozmowy z bankami, by sprawdzić, jakie mamy szanse na zdobycie kredytu. Ale za każdym razem bank uzależniał rozpoczęcie negocjacji od "zielonego światła" ministra skarbu - wyjaśnia Wojciech Baran.
Na pismo pracowników minister nie odpowiedział. A ci miesiąc temu - z ogłoszenia w prasie - niespodziewanie dowiedzieli się, że resort sprzeda Merazet w przetargu. Termin składania ofert mija w poniedziałek.
Wojciech Baran: - Możemy założyć spółkę, ale nie zdążymy już zdobyć kredytów. Zresztą, w przetargu nie mamy szans na przebicie inwestorów, którzy interesują się tylko naszymi nieruchomościami. Według nas tylko pracownicy powinni mieć możliwość zakupu akcji po korzystnej, preferencyjnej cenie, a nie potencjalni spekulanci. Spółka pracownicza gwarantuje utrzymanie działalności i zatrudnienia - podkreśla.
W piśmie do ministra pracownicy proszą, by rozważył sprzedaż firmy załodze.
A co na to minister? Resort nie odpowiedział na pytania "Gazety" w sprawie prywatyzacji Merazetu. - Pracujemy nad odpowiedzią - usłyszeliśmy wczoraj w biurze prasowym.
- 14 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Pracownicy do ministra: chcemy kupić Merazet
tomashec
18.03.10, 09:15
Pracownicy Merazetu, znam Was, kupuję u Was wielokrornie. Nie dajcie sięzrobić w ciula»
Najczęściej czytane24 htydzień




