Nasze dzieci źle widzą, trapi je nadwzroczność, zez
01.07.2011
, aktualizacja: 17.03.2010 18:57
Co piąty pięciolatek z Poznania ma problemy ze wzrokiem - wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie miasta.
ZOBACZ TAKŻE
- Pomagamy matce i synowi: Lot po zdrowie coraz bliżej (01-07-11, 00:00)
- Pracownicy do ministra: chcemy kupić Merazet (18-03-10, 08:00)
- Miss Dziura: drogowcy śledzą zgłoszenia i łatają (17-03-10, 21:43)
- Co oszczędzić: Kobylniki, Napachanie czy las? (17-03-10, 21:15)
- ZNTK walczy. I ma wypłacać pensje (17-03-10, 20:00)
Pod lupę okulistów poszły wszystkie zapisane do przedszkoli pięciolatki. Ekipa lekarzy odwiedzała placówki przez cały listopad i grudzień, udało się zbadać ponad 3,4 tys. dzieci, czyli 82 proc. Dlaczego wybrano właśnie pięciolatki? - To optymalny wiek do takich badań. Jest z nimi lepszy kontakt niż z trzy - lub czterolatkami, a można jeszcze dużo naprawić. Bo już u siedmiolatka na naprawę wzroku jest za późno, można jedynie hamować postęp choroby - tłumaczy okulistka Renata Moskalewicz, która była w zespole lekarzy prowadzących badania w przedszkolach.
Wyniki pokazują, że problemy ze wzrokiem ma 20 proc. przebadanych przedszkolaków. Wada, która pojawia się najczęściej, to nadwzroczność połączona z niedowidzeniem, czasem też z zezem. Nadwzroczność to choroba poważna, bo jeśli wykryje się ją po 10. lub 11. roku życia, będzie niewyleczalna, a wzrok dziecka będzie się pogarszał z roku na rok. Poza tym rodzice i dzieci zwykle nie są w stanie zorientować się, że coś jest nie tak: prawie wszyscy rodzice pięciolatków, u których wykryto wadę, nie zdawali sobie sprawy z problemu. To dlatego, że często wada dotyka tylko jednego oka, a dziecko widzi dobrze. Sygnałem o pogorszeniu wzroku jest przybliżanie się dziecka do ekranu, gdy ogląda telewizję, ale to świadczy o mocno już zaawansowanej chorobie.
Inne schorzenia wykryte podczas badań to zez - występował u 4,8 proc. zbadanych dzieci, i zaburzenia widzenia obuocznego u 5,2 proc. dzieci. Badania pokazały też, że jedynie 12 proc. dzieci z wadami wzroku leczyło je wcześniej u okulisty.
Czy wyniki zaskoczyły specjalistów? - Nie. To średni wynik. Nie obserwujemy w ostatnich latach tendencji zwyżkowej czy zniżkowej - mówi Moskalewicz. Skąd problemy ze wzrokiem u tak małych dzieci? Najczęściej po prostu je dziedziczą.
To pierwsze na tak szeroką skalę badanie wzroku dzieci w Poznaniu. Skąd pomysł? - Odkąd zlikwidowano medycynę szkolną, kontrola zdrowia uczniów jest słaba. A nie wszyscy rodzice regularnie badają dzieci - tłumaczy Elżbieta Dybowska, wicedyrektor wydziału zdrowia i spraw społecznych. - Rodzice byli zadowoleni, bo dzięki temu sami nie musieli zapisywać dzieci i brać urlopu, by iść do okulisty. Poza tym od razu po badaniu rodzic otrzymywał wynik - zaznacza Ewa Wojcieszak, dyrektorka Przedszkola nr 22 "Chatka Puchatka". Na kartkach, które dostali rodzice, było oświadczenie, że wszystko jest w porządku lub prośba o szybki kontakt ze specjalistą.
W 2010 r. w ten sam sposób przebadane będą wszystkie pięciolatki zapisane do "zerówek" w podstawówkach.
Badanie przedszkolaków kosztowało miasto 85 tys. zł.
Wyniki pokazują, że problemy ze wzrokiem ma 20 proc. przebadanych przedszkolaków. Wada, która pojawia się najczęściej, to nadwzroczność połączona z niedowidzeniem, czasem też z zezem. Nadwzroczność to choroba poważna, bo jeśli wykryje się ją po 10. lub 11. roku życia, będzie niewyleczalna, a wzrok dziecka będzie się pogarszał z roku na rok. Poza tym rodzice i dzieci zwykle nie są w stanie zorientować się, że coś jest nie tak: prawie wszyscy rodzice pięciolatków, u których wykryto wadę, nie zdawali sobie sprawy z problemu. To dlatego, że często wada dotyka tylko jednego oka, a dziecko widzi dobrze. Sygnałem o pogorszeniu wzroku jest przybliżanie się dziecka do ekranu, gdy ogląda telewizję, ale to świadczy o mocno już zaawansowanej chorobie.
Inne schorzenia wykryte podczas badań to zez - występował u 4,8 proc. zbadanych dzieci, i zaburzenia widzenia obuocznego u 5,2 proc. dzieci. Badania pokazały też, że jedynie 12 proc. dzieci z wadami wzroku leczyło je wcześniej u okulisty.
Czy wyniki zaskoczyły specjalistów? - Nie. To średni wynik. Nie obserwujemy w ostatnich latach tendencji zwyżkowej czy zniżkowej - mówi Moskalewicz. Skąd problemy ze wzrokiem u tak małych dzieci? Najczęściej po prostu je dziedziczą.
To pierwsze na tak szeroką skalę badanie wzroku dzieci w Poznaniu. Skąd pomysł? - Odkąd zlikwidowano medycynę szkolną, kontrola zdrowia uczniów jest słaba. A nie wszyscy rodzice regularnie badają dzieci - tłumaczy Elżbieta Dybowska, wicedyrektor wydziału zdrowia i spraw społecznych. - Rodzice byli zadowoleni, bo dzięki temu sami nie musieli zapisywać dzieci i brać urlopu, by iść do okulisty. Poza tym od razu po badaniu rodzic otrzymywał wynik - zaznacza Ewa Wojcieszak, dyrektorka Przedszkola nr 22 "Chatka Puchatka". Na kartkach, które dostali rodzice, było oświadczenie, że wszystko jest w porządku lub prośba o szybki kontakt ze specjalistą.
W 2010 r. w ten sam sposób przebadane będą wszystkie pięciolatki zapisane do "zerówek" w podstawówkach.
Badanie przedszkolaków kosztowało miasto 85 tys. zł.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


