Znów dziwna prywatyzacja: Merazet za pół ceny

Piotr Żytnicki
17.03.2010 , aktualizacja: 16.03.2010 22:01
A A A Drukuj
Znów dziwna prywatyzacja w Poznaniu. Rząd sprzedaje dobrze prosperującą spółkę Merazet za 11 mln zł, mimo że tylko jej nieruchomości warte są prawie dwa razy tyle
Siedziba firmy Merazet
www.merazet.pl
Siedziba firmy Merazet
Resort skarbu próbuje właśnie sprzedać istniejącą od 58 lat poznańską firmę Merazet, która zajmuje się hurtową sprzedażą i serwisowaniem aparatury laboratoryjnej, kontrolno-pomiarowej i elementów systemów automatyki. Zarabia także na wynajmie nieruchomości w Poznaniu i Tarnowie Podgórnym.

Ministerstwo wystawiło Merazet na sprzedaż przed miesiącem. Za 85-procentowy pakiet kontrolny chce nieco ponad 11 mln zł. Pozostałe 15 proc. mają pracownicy.

Tyle że same nieruchomości Merazetu warte są 20 mln zł. A cały majątek spółki to prawie 30 mln zł, czyli trzy razy więcej niż cena minimalna!

Jak to możliwe? Zaskoczony był nawet prezes Merazetu. - Zapytałem ministerstwo, czy aby nie doszło do pomyłki, bo razem z naszą spółką wyceniano znacznie mniejszy częstochowski Hutmar. Roczne przychody Hutmaru to 3 mln zł, a Merazetu - 33 mln zł. Mimo to ich akcje wyceniono na 37 zł, a nasze tylko na 15 zł - mówi prezes Mariusz Raczak.

Urzędnicy ministerstwa odpisali jednak, że żadnej pomyłki nie było. A wycena jest prawidłowa. Raczak nie chce tego komentować: - Proszę zrozumieć, to nasz właściciel i mój pracodawca.

"Gazeta" dotarła do dokumentów, które potwierdzają, że dzięki tak niskiej wycenie można nieźle zarobić. Biegły rzeczoznawca na zlecenie spółki trzy tygodnie temu wycenił jej pięć nieruchomości. I tak biurowiec firmy przy ul. Krauthoffera na poznańskim Górczynie można sprzedać za 6 mln zł, a hale magazynowe w Tarnowie Podgórnym - za 4 mln zł. Ale najcenniejszą nieruchomość Merazet ma w samym centrum Poznania - na narożniku ul. Gwarnej i Św. Marcina. To budynek, w którym mieści się restauracja Sphinx, market Biedronka i popularny lumpeks. Tylko na sprzedaży tych trzech lokali nowy właściciel Merazetu mógłby zarobić 9 mln 750 tys. zł. W sumie blisko 20 mln zł!

A to nie wszystko. Merazet nie jest zadłużony. Od połowy lat 90. nie korzysta z kredytów. W magazynach ma towar wart blisko 4 mln zł, na koncie ponad 2 mln zł i czeka na 3 mln zł należności od kontrahentów.

- A pan nie kupiłby takiej firmy za jedną trzecią wartości? - pyta Wojciech Baran, związkowiec i członek rady nadzorczej Merazetu z ramienia pracowników. I sam sobie odpowiada: - To przecież złoty interes. Kupić firmę, zwolnić 60 ludzi, a potem sprzedać majątek, nieruchomości. Miliony czystego zysku.

Taki scenariusz jest tym bardziej prawdopodobny, że wybierając tryb sprzedaży zamiast negocjacji, ministerstwo postawiło na przetarg publiczny. A to oznacza, że kupujący nie musi dawać gwarancji utrzymania działalności i zatrudnienia. Może natomiast zamknąć zakład, a majątek sprzedać i nieźle na tym zarobić. Taki tryb jest znacznie krótszy od negocjacji i prawdopodobnie o to chodzi ministerstwu. Dochody z prywatyzacji to podstawa rządowego planu stabilizacji finansów publicznych. W tym roku na prywatyzacji rząd chce zarobić 25 mld zł.

To nie pierwsza dziwna prywatyzacja w Poznaniu. Pół roku temu ujawniliśmy w "Gazecie" kulisy prywatyzacji Poznańskich Zakładów Sprzętu Ortopedycznego. Resort skarbu na dobrze prosperującą firmę wyznaczył cenę minimalną 6,5 mln zł, choć tylko sam jej budynek w centrum Poznania jest wart 10 mln zł. Chodziło o jak najszybsze ściągnięcie pieniędzy, by ratować budżet państwa.

Po publikacjach "Gazety" ministerstwo unieważniło kontrowersyjny przetarg i zleciło nową wycenę spółki. Wyliczenie już powstało, ale na razie jest objęte tajemnicą.

Obie poznańskie spółki - PZSO i Merazet - wyceniała ta sama wrocławska firma Accord Next. Gdy chcieliśmy poznać metody wyceny, zasłoniła się tajemnicą. Tak samo jak resort skarbu.

- Nie znajduję innych słów niż dzika prywatyzacja i patologia - mówi poznańska posłanka SLD Krystyna Łybacka, która interweniowała w sprawie PZSO. Teraz złożyła interpelację, w której prosi premiera Donalda Tuska o wyjaśnienia w sprawie Merazetu. - Dlaczego rząd sprzedaje dobrze prosperujące polskie firmy poniżej ich wartości? Zysk państwa będzie iluzoryczny, a koszty społeczne - ogromne. Z rynku zniknie ważna firma, ludzie zostaną bez pracy, trzeba będzie dać im zasiłki - mówi Łybacka.

Chętni na zakup Merazetu mogą składać swoje oferty do poniedziałku. "Gazeta" ustaliła, że zainteresowanie jest spore. Ośmiu inwestorów pobrało tzw. memorandum informacyjne.

Związkowcy z Merazetu chcą bronić swojej firmy. Już pół roku temu pisali do ministerstwa, że chcą założyć spółkę pracowniczą i wykupić udziały skarbu państwa. - Odpowiedzi nie dostaliśmy jednak do dzisiaj - mówi Wojciech Baran.

W biurze prasowym resortu skarbu usłyszeliśmy wczoraj, że odpowiedzialny za prywatyzację Merazetu urzędnik jest nieobecny i odpowiedzi na nasze pytania poznamy najwcześniej dzisiaj po południu.

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów