Czy ktoś mi powie jak ja się nazywam?

Joanna Leśniewska
15.03.2010 , aktualizacja: 15.03.2010 20:29
A A A Drukuj
Pan Wiesław w akcie urodzenia ma dwóch ojców i trzy różne nazwiska. Gdy przydarzy mu się wypadek, rodzina nie dostanie po nim spadku ani renty. Nikt nie potrafi mu pomóc
Pan Wiesław sam już nie wie jakie nazwisko powinien mieć w dokumentach
Fot. Tomasz Kaminski / AG
Pan Wiesław sam już nie wie jakie nazwisko powinien mieć w dokumentach
ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Kto zawinił w całej sprawie?

Jak zwykle urzędnicy - 50 lat temu i dzisiaj jest to samo - ważniejsza kawka niż petent!
Mama tego Pana wszystko pokręciła. Mogła zanieść papier z sądu i byloby po sprawie
Pan Wiesław też nie jest bez winy. Mógł już wcześniej wyprostować całą sytuację!

Przez bałagan w papierach, w wypadku jego śmierci akt zgonu może być wystawiony na niewłaściwe nazwisko, a bliscy mogą mieć problemy z przyznaniem spadku. Niepełnoletnie jeszcze dzieci nie dostałyby po ojcu renty. Córka Milena wkrótce kończy studia, nie wie, jakie nazwisko umieści na dyplomie. Zdenerwowana jest również żona pana Wiesława, bo według prawników, z którymi się konsultowali, ich małżeństwo jest nieważne, a pan Wiesław jest kawalerem. - Na telefony straciłem kilkaset złotych, pytałem kilku urzędników, byłem u czterech prawników. Nikt nie potrafi mi pomóc - mężczyzna bezradnie rozkłada ręce.

Przez 50 lat pan Wiesław posługiwał się nazwiskiem Nowinowski. Skończył szkołę, ożenił się. Dziś pracuje w podpoznańskich Komornikach jako kierowca. Ma piątkę dzieci. Od lipca ub.r. jest kłębkiem nerwów. Wtedy wyszło na jaw, że w jego dokumentach widnieją trzy nazwiska - Brylowski, Pluczyński, Nowinowski. - Które jest tym właściwym? Nie wiem - mówi zdenerwowany.

W lipcu pan Wiesław pojechał do Urzędu Stanu Cywilnego w Kościerzynie, skąd pochodzi. Potrzebował akt urodzenia. Pokazał urzędniczce dowód osobisty, zapłacił 30 zł. I zdziwił się. - Pani w urzędzie powiedziała mi, że chyba pomyliło mi się miejsce urodzenia. Dodała, że nie ma takiej osoby w bazie danych - opowiada mężczyzna. Akt urodzenia wydano mu dopiero, gdy podał panieńskie nazwisko matki. - Zdenerwowałem się, gdy zobaczyłem, że akt zupełny nie zgadza się z aktem skróconym - podkreśla. Aby to wyjaśnić, napisał do wojewody pomorskiego, któremu podlega USC w Kościerzynie. Dołączył również inny dokument - odnaleziony wyrok sądu z 1957 r., na mocy którego powinien nosić nazwisko biologicznego ojca. - Okazało się, że jeszcze bardziej zagmatwałem sprawę - mówi załamany.

Cofnijmy się jednak do początku, czyli do narodzin pana Wiesława. Matka urodziła go jako panna. Ponieważ rodzina nie chciała, aby dziecko nie miało ojca, matka złożyła do sądu wniosek o alimenty. Chciała, aby małego Wiesława uznał biologiczny ojciec. Po kilku miesiącach sąd wydał wyrok. Od tej pory mały Wiesiu Brylowski powinien nosić nazwisko Pluczyński. Tak się jednak nie stało, bo matka włożyła wyrok do szuflady, a i sąd nie przesłał dokumentu do urzędu w Kościerzynie. Mało tego. Gdy rok później pani Brylowska wyszła za mąż, napisała oświadczenie, że ojcem Wiesia jest jej obecny mąż. Od tamtej pory Wiesiu bezprawnie nosił nazwisko swojego ojczyma - Nowinowski. Cała sprawa wyszła na jaw dopiero po 50 latach.

Wojewoda pomorski, do którego pan Wiesław zwrócił się o pomoc, napisał, że może posługiwać się swoim dotychczasowym nazwiskiem. Wydawało się, że sprawa jest załatwiona. Tyle że pan Wiesław wciąż nie otrzymał aktu urodzenia z Kościerzyny. - Zaniepokojony brakiem wieści, ponownie zwróciłem się do USC w Kościerzynie o akt urodzenia. Gdy zobaczyłem poprawiony dokument, kompletnie zgłupiałem - opowiada. Na dokumencie w różnych miejscach widnieją trzy nazwiska - Brylowski, Pluczyński, Nowinowski. Na skróconym akcie panu Wiesławowi wpisano nazwisko... biologicznego ojca Mariana Pluczyńskiego. Mimo że wojewoda pomorski podkreślał, że nazwisko pozostanie bez zmian. Kilka tygodni później przysłano mu kolejny akt urodzenia wystawiony na nazwisko... Nowinowski. - Teraz już nie wiem, którym nazwiskiem mam się podpisywać. Nie wiem też, jak całą sprawę odkręcić, bo ani urzędnicy, ani prawnicy nie potrafią mi pomóc - mówi pan Wiesław.

A czy nie może pan po prostu iść do urzędu i zmienić nazwisko na dotychczasowe? - pytamy. - Pytałem o to prawników, ale powiedzieli mi, że pomimo że jestem dorosły, trzeba by odebrać prawa rodzicielskie mojemu biologicznemu ojcu, a mój ojczym musiałby mnie zaadoptować. Jest to niemożliwe, ponieważ mój ojciec od kilkudziesięciu lat mieszka w Stanach Zjednoczonych i wszelki słuch po nim zaginął - dodaje pan Wiesław.

W USC w Poznaniu powiedziano mu, aby jak najszybciej wyprostował sprawę, bo w razie wypadku może mieć poważne problemy.

O pomoc poprosiliśmy kancelarię adwokacką Wojcieszak, Basiński i Wspólnicy. Okazało się, że sytuacja nie jest bez wyjścia. - Zgodnie z prawem pan Wiesław powinien nosić nazwisko swego biologicznego ojca Mariana Pluczyńskiego. Jeśli jednak chciałby wrócić do tego, którego używa, musi wykonać kilka czynności - wyjaśnia Katarzyna Marciniak z kancelarii. Po pierwsze musi zwrócić się do sądu, aby unieważnić oświadczenie, w którym uznał go jego ojczym. Gdy otrzyma wyrok, może złożyć wniosek o zmianę nazwiska na to, którym posługiwał się przez całe życie. - Dopiero wtedy będzie miał porządek w papierach. Pan Wiesław zupełnie legalnie będzie mógł się posługiwać nazwiskiem Nowinowski - dodaje prawniczka. Przyznaje, że sprawa Nowinowskiego nawet dla największych speców od prawa jest prawdziwą łamigłówką.

Pan Wiesław zastanawia się nad złożeniem wniosku o odszkodowanie od państwa. - Na całą tę sprawę straciłem sporo czasu i nerwów, a przecież to nie ja jestem winien temu całemu bałaganowi. Ale i tak się cieszę, że wreszcie ktoś mi wyjaśnił, jak całą sytuację odkręcić - dodaje.

Podziel się

  • 24 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

  • Czy ktoś mi powie jak ja się nazywam? lorenz 15.03.10, 21:19

    Nie chciał bym zagmatwać jeszcze bardziej tej sytuacji, ale mam pytanie: Jakienazwisko zostało wpisane na chrzcie w księgach parafialnych. Znam wieleprzypadków, że w sytuacji panieńskiego »

  • jestem pod wrażeniem jakości pracy urzędników... truten.zenobi 16.03.10, 08:01

    i niech mi ktoś teraz wytłumaczy jak ci ludzie mogą zajmować się dużopoważniejszymi sprawami (np. organizacją przetargów)? jak im się w ogóle ranodo kibla udaje trafić?»

  • Czy ktoś mi powie jak ja się nazywam? brittany 16.03.10, 09:06

    W UK czlowiek poszedlby do sadu zlozyl dokument deed poll w ktorym informuje jak sie bedzie od dzisiaj nazywal , a reszta zajmuja sie urzednicy .Po to w koncu sa urzedy zeby zalatwiac »