Ojciec Paweł Kozacki pożegnał się z poznaniakami

Justyna Suchecka
14.03.2010 , aktualizacja: 15.03.2010 16:13
A A A Drukuj
- Jeszcze nie wiem, co mnie czeka - mówił o. Paweł o swojej nowej misji. Jednak wierni, którzy po brzegi wypełnili kościół dominikanów, są przekonani, że świetnie sobie poradzi. I zazdroszczą mieszkańcom Krakowa tego, że to oni będą teraz słuchać jednego z ich ulubionych kaznodziei.

Fot. Tomasz Kaminski / AG
- To dobry kaznodzieja. U niego wszystko jest zawsze: krótko, zwięźle, ale na temat - mówiła przed mszą św. pani Krystyna. Miała rację. Kazanie, które ojciec Paweł Kozacki wygłosił w czasie swojej ostatniej niedzielnej mszy w Poznaniu o godz. 16 u dominikanów, było dokładnie takie, jak spodziewali się wierni i przyjaciele, którzy tłumnie przybyli do kościoła. - Jakby wcale się z nami nie żegnał. Może to znak, że wróci - dumał nie kryjący wzruszenia pan Piotr.

Ojciec Kozacki - jeszcze niedawno redaktor naczelny "W drodze" - już w tym tygodniu zacznie rządzić ponad setką dominikanów w Krakowie, których został przeorem. Uczestnikom niedzielnej mszy tak mówił o swoim nowym zadaniu: - Tutaj się urodziłem, chodziłem do szkoły, popełniałem różne dziwactwa przed i po wstąpieniu do zakonu. I myślą zostaję w Poznaniu, bo właśnie tutaj mam z wieloma osobami serdeczne więzi. Chcę o was pamiętać, wracać, spotykać się, cieszyć. Jeszcze nie wiem, co mnie czeka, ale obawiam się, nie będzie łatwo - tłumaczył, prosząc o modlitwę.

Jednak poznaniacy są przekonani, że sobie świetnie w Krakowie poradzi. Pani Ania, którą spotkaliśmy po mszy: - Już kiedy czytałam jego ostatnią książkę, czułam, że zaraz go nam zabiorą, tak była dobra. To kaznodzieja, którego bardzo lubiłam słuchać. I choć może nie byłam z nim związana osobiście, to jest dla mnie bardzo bliski. Uważam go za świetnego spowiednika i zawsze cieszyłam się, gdy miałam możliwość spotkać go w konfesjonale. W Krakowie wierni na pewno będą bardzo szczęśliwi, że do nich dołączy - dodaje.

Agnieszka Duczmal często rozmawiała z o. Kozackim, gdy ten jeszcze był przeorem poznańskich dominikanów w latach 2004 - 2007: - Razem organizowaliśmy koncerty kameralne i zawsze będę go dobrze wspominać.

Karolina, studentka, która przyszła na mszę prosto z dworca ze sporym bagażem, specjalnie na pożegnanie z dominikaninem: - Nawet nie wiem, jak ojciec Paweł wygląda, zazwyczaj stoję w przedsionku. Ale poznaję go po głosie i zawsze mam pewność, że to właśnie on. Teraz podświadomie pewnie nadal będę go nasłuchiwać.

Pożegnaniu o. Kozackiego towarzyszyły wyjątkowe okoliczności. Msza św. odprawiana była w intencji jego rodziny: dziadka, cioci i prababci. - Była już dawno zamówiona, dlatego proszę o modlitwę także za moich bliskich - mówił o. Paweł. Pożegnalna niedziela wypadła w gaudete, czyli "niedzielę radości", szczególny dzień w środku Wielkiego Postu, kiedy zwracamy uwagę na to, jak blisko jest Bóg.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Ojciec Paweł Kozacki pożegnał się z poznaniakami czerwonylech 15.03.10, 09:02

    Ach,gdybyż tak kaznodzieja akademicki Kozacki kazał swoim owieczkom,że jego zakon dominikański był w historii Kośćiola jednym z największych - obok franciszkanów - zakonem zbrodniarzy »

  • Ojciec Paweł Kozacki pożegnał się z poznaniakami to-3 15.03.10, 12:36

    Rozumiem, że Wyborcza w Poznaniu, ze swoim tradycjonalistycznem kierunkiem dokonuje beatyfikacji Kozackiego za zycia. Szkoda, że nie zadaliście sobie troche dziennikarskiego trudu, aby »