Katecheta w ringu, czyli czasem rozmawiam też o seksie
14.03.2010
, aktualizacja: 14.03.2010 13:58
Moderator: - Witam elitę wychowania w Polsce, bo za taką uważam katechetów! Na sali - brawa.
ZOBACZ TAKŻE
- Ojciec Paweł Kozacki pożegnał się z poznaniakami (14-03-10, 20:43)
- Dziesięć Kościołów czyta Pismo Święte (14-03-10, 17:51)
- Drugi dzień Zjazdu Gnieźnieńskiego (13-03-10, 12:58)
Ponad setka doradców metodycznych nauki religii z całej Polski przyjechała do Poznania w miniony weekend, by wziąć udział w 9. Sympozjum Katechetycznym. Sobota, msza św., abp Stanisław Gądecki zwraca się do wiernych: - Wychowanie to zadanie trudne, które wymaga pracy, także nad samym sobą!
Dwie godziny później: sala konferencyjna hotelu Polonez, zaczyna się panel dyskusyjny "Katecheta w ringu".
Runda I
Elżbieta Koronowska, doradca metodyczny w zakresie religii rzymskokatolickiej: - Jesteśmy w klasie, znaczy na ringu w sensie duchowym. Jak sobie tu radzić?
Ks. dr hab. Marian Nowak, Instytut Pedagogiki KUL: - Można stanąć z boku i wspierać rozwój dziecka, ale nie o to chodzi. Podoba mi się porównanie wychowania dzieci do meczu piłki nożnej. Dziś rodzice i nauczyciele nie chcą być już zawodnikami, tylko widzami. Stoją na trybunach, patrzą, czasem przejawiają agresję. Tak się nie da. Trzeba wejść na boisko. Zaangażować się. Ale nie tresujmy dzieci. Zacytuję Jana Pawła II: "Wychowanie to wzajemne obarczanie się człowieczeństwem"
Głos z sali: - Kiedyś autorytetami byli mędrcy, dziś o systemie wartości decydują... dzieci!
(Gong)
Runda II
Elżbieta Koronowska: - Jakie są przyczyny prowokacyjnych zachowań uczniów na lekcjach? Może agresywny uczeń chce zwrócić na siebie uwagę, jest samotny, potrzebuje miłości? Patrzycie na to czasem w ten sposób?
Głos z sali: - Ataki na lekcjach są straszne. Mam ochotę dzwonić na policję.
Ks. dr Jan Andrzej Jagiełło, Katedra Psychologii na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu: - W każdej grupie jest gwiazda socjometryczna, to ktoś kto przewodzi, dyktuje warunki, z kim się grupa liczy. Trzeba ją znaleźć, i spróbować do niej dotrzeć. Jeśli przekonamy ją do siebie, łatwiej będzie nam rozmawiać z całą klasą.
(Gong)
Runda III
Elżbieta Koronowska: - Czy nauczyciel czasem nie prowokuje agresywnych zachowań? Przypomina mi się taki żart: "Wychowawca każe otworzyć w klasie okno: - Szerzej, szerzej, orłów tu nie ma. Nikt nie wyleci. Po lekcji pakuje się i wychodzi: - Pan też drzwiami, panie profesorze? - pyta klasa".
Sala zaśmiewa się.
Koronowska: - Musimy pamiętać, że nie ma głupich pytań, są pytania banalne, ale nie głupie. Jeśli "zamordujecie" takie pytania to koniec, po katechezie. A co, jeśli uczniowie nudzą się z nami? Co ma zrobić katecheta, któremu opadły skrzydła, pogubił pióra, i jeszcze poranił innych?
Głos z sali: - To wszystko takie trudne. Uczniowie chcą nas odwieść od tematu, i np. pytają o seks. Dzieci zaskakująco wiele wiedzą o seksie! No i ja nie mogę uciekać od takich tematów. Jak potem mówię o tym, rodzice są w szoku, bo myślą że ich dzieci...
Głos z drugiego końca sali: - Wniosek jest taki: trzeba rozmawiać także z rodzicami.
Na sali zapada cisza.
Dr hab. Alina Rynio, Instytut Pedagogiki KUL: - Tak, trzeba rozmawiać. Ale nie wystarczy mówić, co jest dobre a co złe, co jest prawdą, a co fałszem. Fenomen spotkania polega na tym, że to czego uczymy powinno się odzwierciedlać w naszych relacjach z innymi. Moja mama właśnie umiera. Pytam ją: - W domu jest tyle dzieci, nie przeszkadza ci ten hałas, jesteś taka chora? A ona: "Dzieci mają mi przeszkadzać?". Rozmawia z nimi, wciąż troszczy się. Chcę przez to powiedzieć, że nauczyciel musi być do końca cierpliwy, wytrwały, musi umieć czasem przegrać. Trzeba mieć pokorę i miłość.
Sympozjum zorganizowały Drukarnia i Księgarnia Świętego Wojciecha oraz Zakład Katechetyki Wydziału Teologicznego UAM.
Dwie godziny później: sala konferencyjna hotelu Polonez, zaczyna się panel dyskusyjny "Katecheta w ringu".
Runda I
Elżbieta Koronowska, doradca metodyczny w zakresie religii rzymskokatolickiej: - Jesteśmy w klasie, znaczy na ringu w sensie duchowym. Jak sobie tu radzić?
Ks. dr hab. Marian Nowak, Instytut Pedagogiki KUL: - Można stanąć z boku i wspierać rozwój dziecka, ale nie o to chodzi. Podoba mi się porównanie wychowania dzieci do meczu piłki nożnej. Dziś rodzice i nauczyciele nie chcą być już zawodnikami, tylko widzami. Stoją na trybunach, patrzą, czasem przejawiają agresję. Tak się nie da. Trzeba wejść na boisko. Zaangażować się. Ale nie tresujmy dzieci. Zacytuję Jana Pawła II: "Wychowanie to wzajemne obarczanie się człowieczeństwem"
Głos z sali: - Kiedyś autorytetami byli mędrcy, dziś o systemie wartości decydują... dzieci!
(Gong)
Runda II
Elżbieta Koronowska: - Jakie są przyczyny prowokacyjnych zachowań uczniów na lekcjach? Może agresywny uczeń chce zwrócić na siebie uwagę, jest samotny, potrzebuje miłości? Patrzycie na to czasem w ten sposób?
Głos z sali: - Ataki na lekcjach są straszne. Mam ochotę dzwonić na policję.
Ks. dr Jan Andrzej Jagiełło, Katedra Psychologii na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu: - W każdej grupie jest gwiazda socjometryczna, to ktoś kto przewodzi, dyktuje warunki, z kim się grupa liczy. Trzeba ją znaleźć, i spróbować do niej dotrzeć. Jeśli przekonamy ją do siebie, łatwiej będzie nam rozmawiać z całą klasą.
(Gong)
Runda III
Elżbieta Koronowska: - Czy nauczyciel czasem nie prowokuje agresywnych zachowań? Przypomina mi się taki żart: "Wychowawca każe otworzyć w klasie okno: - Szerzej, szerzej, orłów tu nie ma. Nikt nie wyleci. Po lekcji pakuje się i wychodzi: - Pan też drzwiami, panie profesorze? - pyta klasa".
Sala zaśmiewa się.
Koronowska: - Musimy pamiętać, że nie ma głupich pytań, są pytania banalne, ale nie głupie. Jeśli "zamordujecie" takie pytania to koniec, po katechezie. A co, jeśli uczniowie nudzą się z nami? Co ma zrobić katecheta, któremu opadły skrzydła, pogubił pióra, i jeszcze poranił innych?
Głos z sali: - To wszystko takie trudne. Uczniowie chcą nas odwieść od tematu, i np. pytają o seks. Dzieci zaskakująco wiele wiedzą o seksie! No i ja nie mogę uciekać od takich tematów. Jak potem mówię o tym, rodzice są w szoku, bo myślą że ich dzieci...
Głos z drugiego końca sali: - Wniosek jest taki: trzeba rozmawiać także z rodzicami.
Na sali zapada cisza.
Dr hab. Alina Rynio, Instytut Pedagogiki KUL: - Tak, trzeba rozmawiać. Ale nie wystarczy mówić, co jest dobre a co złe, co jest prawdą, a co fałszem. Fenomen spotkania polega na tym, że to czego uczymy powinno się odzwierciedlać w naszych relacjach z innymi. Moja mama właśnie umiera. Pytam ją: - W domu jest tyle dzieci, nie przeszkadza ci ten hałas, jesteś taka chora? A ona: "Dzieci mają mi przeszkadzać?". Rozmawia z nimi, wciąż troszczy się. Chcę przez to powiedzieć, że nauczyciel musi być do końca cierpliwy, wytrwały, musi umieć czasem przegrać. Trzeba mieć pokorę i miłość.
Sympozjum zorganizowały Drukarnia i Księgarnia Świętego Wojciecha oraz Zakład Katechetyki Wydziału Teologicznego UAM.
- 67 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Poznanska "Wyborcza"to dno dna
marent48
14.03.10, 16:13
Niedobrze mi sie robi kiedy widze ile materialow o KK w tych wydaniach.O rzetelnosci dziennikarskiej czy obiektywizmie nie ma sladu.\Co do tej informacji to zgadzam sie w pelni z »
-
Katecheta w ringu, czyli czasem rozmawiam też o...
byton2
14.03.10, 19:23
W ringu??? W moim liceum katecheta jest znokautowany po pierwszych 5 min. lekcji. Niestety, ale ich prawdy objawione mają się nijak do życia w realu. To ciemna masa pozbawiona kontaktu z »
-
Re: Katecheta w ringu, czyli czasem rozmawiam też
kazek100
15.03.10, 10:21
Sprawdzałem w niejednej szkole - najciekawze jest to, że uczniowie i tak nic z tej religii nie wiedzą. Ich wiedza biblijna jest żadna, a jeśli już jakąkolwiek posiadają, to zwykle dzięki »
Najczęściej czytane24 htydzień




